Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

18266 miejsce

PKP - uwaga na kasjerki!

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2007-02-14 16:27

Paula i Adam po skończonej sesji egzaminacyjnej chcieli w spokoju spędzić ferie zimowe u rodziców. Dzięki kasjerce ich podróż pomiędzy oddalonymi od siebie o 643 km miejscowościami trwała prawie 2 doby.

Fot. Piotr Jasiczek/Gazeta PoznańskaPaula i Adam studiują w Białymstoku. Rodzice Pauli mieszkają w Terespolu, Adama w Dusznikach Zdroju - para spędza więc każde ferie dzieląc czas między dwie rodziny. Terespol i Duszniki Zdrój dzielą 643 km, według mapy samochodowej ViaMichelin.com przebycie tej odległości zajmuje średnio 9 godzin. Dzięki pracownicy terespolskiego dworca kolejowego, podróż studentów od jednej rodziny do drugiej trwała blisko dwie doby.


Pociąg, którego nie ma


Paula chciała, by wyprawa do rodziców Adama odbywała się bez zakłóceń. Zarezerwowała bilety na pociąg relacji Terespol - Warszawa dzień przed wyjazdem. Kupowała dla siebie, chłopaka i dwumiesięcznej Lufki - psa rasy alaskan husky.

Młodzi 11 lutego wstali zgodnie z planem o drugiej w nocy, zabrali bagaże i z mamą Pauli pojechali na dworzec. Tam zaczęły się ich problemy.

- Czekaliśmy półtorej godziny na pociąg, nie było żadnych komunikatów o opóźnieniu - z przejęciem opowiada Paula. - Kiedy zapytaliśmy dyżurnego o przyczynę, zdziwił się i powiedział, że w niedzielę taki pociąg nie jeździ. Kiedy pokazaliśmy mu bilety, był bardzo zdziwiony, że ktoś nam takie wystawił .

Zziębnięci studenci kolejny raz zerwali więc mamę Pauli z łóżka i samochodem wrócili do domu.

- Byliśmy wściekli, ale nic nie mogliśmy zrobić. Baliśmy się jechać przypadkowymi pociągami, zwłaszcza, że to pierwsza podróż Lufki i nie wiedzieliśmy jak mała będzie zachowywać się w pociągu - komentuje Adam.


Przebukować? Nie ma takiej opcji


Kiedy rano Paula z Adamem pojechali na dworzec, by przebukować bilety na następny dzień, od pani z okienka dowiedzieli się, że to niemożliwe.

- Byliśmy zaskoczeni. Z ich winy wydrukowano nam bilety na pociąg, który w niedziele nie jeździ i jeszcze robili problemy z naprawieniem błędu. Adam wychodził z siebie, byłam prawie pewna, że przyłoży tej kasjerce - opowiada Paula.

Po wezwaniu kierownika udało się przebukować bilety. W nocy młodzi znów udali się na dworzec. Kiedy wsiedli do pociągu byli pewni, że największym problemem będą teraz tłok i ewentualne przesiadki z psem. Nie wiedzieli jeszcze jak bardzo się mylą...


Bilet nieważny!


W pociągu Warszawa - Wrocław Pauli, Adamowi i Lufce udało się znaleźć prawie pusty przedział, w którym mogli choć na chwilę iść spać. Kiedy pociąg wyjechał z Warszawy w drzwiach przedziału pojawił się konduktor. Dokładnie przejrzał bilety i ważność studenckich legitymacji pasażerów, po czym zwracając się do Pauli i Adama orzekł: - Bilet jest nieważny. Okazało się, że terespolska kasjerka przebukowując bilety nie zwróciła uwagi, że należy to zrobić również z opłatą za przejazd psa (mimo że wszystkie trzy kartoniki były spięte zszywaczem). Do konduktora nie trafiła argumentacja, że pies nie mógł przez dobę samotnie jeździć pociągiem, a jego bilet i tak ważny jest jedynie z tymi należącymi do właścicieli. Wypisał mandat i zainkasował opłatę w wysokości 10 zł (bilet dla psa, niezależnie od długości trasy przejazdu kosztuje 4 zł). Kiedy Paula poprosiła konduktora o wyjaśnienie tej sytuacji powiedział:

- Trzeba dokładnie sprawdzać, co się dostaje do rąk. Ja tu tylko wykonuję obowiązki.

Nie zgodził się również na publikację swojego nazwiska ani numeru służbowego.

O wyjaśnienie sprawy poprosiliśmy Krzysztofa Łańcuckiego, rzecznika prasowego PKP Polskie Linie Kolejowe.

- Chodzi o ewidentny błąd kasjerki, warto więc złożyć skargę w PKP Przewozy Regionalne w Warszawie lub w odpowiednim regionalnym zakładzie tej spółki - odpowiedział lakonicznie i poradził, by po więcej szczegółów zwrócić się do Łukasza Kurpiewskiego, rzecznika PKP Przewozy Regionalne. Ten jednak od dwóch dni nie odpowiada na maile, ani nie odbiera telefonu służbowego.

Czy należy wysnuwać stąd wniosek, że kasjerki, które wydają nieprawidłowe bilety nie będą odpowiadać za swoje pomyłki?
Sprawdź jak funkcjonuje to w Twoim mieście i podziel się uwagami!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

(+) w pełni popieram. Kiedyś kasjerka wystawiła mi bilet do Berlina z datą o jeden dzień wcześniejszą, niż powinna. Ale musiałam się tłumaczyć. Czułam się jak jakaś zbrodniarka. Dzięki temu, że potrafię rozmawiać z ludźmi, udało mi się ominąć niespodziewane dopłaty. NIE WIERZMY WIĘC KASJEROM I SPRAWDZAJMY, co dostajemy do ręki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

witam pozdrawiam co mam pisać jak pani ma trzy pióra gratuluję pozycji

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 16.02.2007 08:35

Dla zainteresowanych, długo oczekiwana wypowiedź pana Łukasza Kurpiewskiego, rzecznika pasowego PKP PLK:

"Jeśli chodzi o problem Pani czytelników. Otóż bilet kupuje się na relację, nie zaś na konkretny pociąg, ponieważ w osobowych i pospiesznych nie ma miejscówek. Zatem kasjerka, jeśli pasażerowie nie doprecyzowali, o który konkretnie pociąg im chodzi, miała prawo sprzedać im bilet. Z Terespola do Warszawy i później do Wrocławia jeździ bowiem kilka pociągów w dobie.

Na pewno to nieporozumienie nie wynikało ze złej woli kasjera czy jego niekompetencji, ale braku dobrej komunikacji pomiędzy obu stronami. Albo pasażerowie nie doprecyzowali, albo kasjerka nie zwróciła uwagi na ich sugestie. Trudno mi to rozstrzygać, bo nie byłem świadkiem tej sytuacji.

Jeśli chodzi o przebukowanie biletów, można zrobić to jedynie w pierwszym dniu jego ważności. Dlatego więc kasjerce nie wolno było przedłużyć rzeczonego biletu. Zrobił to jej zwierzchnik, traktując najwidoczniej jako sytuację szczególną.

Problem z biletem dla psa to już nadgorliwość kontrolerów, bowiem został on dołączony do ważnego biletu. Proponuję, by podróżni napisali reklamację do naszego Biura Windykacji Należności, ul. Lecha 10 w Gnieźnie - adres odnajdą tez na blankiecie i w internecie www.pr.pkp.pl. "

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 15.02.2007 09:44

Chciałam sprostować uwagę pana Wrzoska. Otóż fakt pomyłki przy tytułowaniu pana Łańcuckiego jako rzecznika PKP faktycznie był pomyłką, za co przepraszam. Jednak zapytanie zostało skierowane moim zdaniem w odpowiednią stronę, jeśli podążać za opisami kontaktów dla mediów na stronie www.PKP.pl (zakładając, że pan Kurpiewski nie ustosunkował się do moich pytań). Czytamy tam, że pan Łańcucki jest odpowiedzialny za informacje na tematy: "Rozbudowa i utrzymanie dróg kolejowych (linii kolejowych), utrzymanie rozkładu jazdy i wydarzenia na drogach kolejowych". Ostatnie dwa człony wskazują, że jest to znacznie bardziej odpowiednią osobą do zasięgania informacji niż pan Wrzosek, o którym czytamy: "Nadzór właścicielski, dworce i nieruchomości kolejowe, wyniki finansowe Grupy PKP". Proponuję nieco uściślić opisy rzeczników prasowych poszczególnych oddziałów PKP, by w przyszłości unikać pomyłek. Pozdrawiam serdecznie A.W.

Komentarz został ukrytyrozwiń

plusior! A zainspirowany twoją przestrogą popełnie coś podobnego na temat podobnej równie kuriozalnej historii pod szkrzydłami komunikacji miejskiej KZKGOP

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ktoś kiedyś tak rozwinął skrót PKP: poczekaj, kiedyś przyjedzie. A biurokracja i kłopotliwe pomyłki, po prostu płakać się chce. Niestety za każdym razem trzeba sprawdzać, co mamy na bilecie, choć to z pewnością będzie drażnić skrupulatne kasjerki. A kontrolerzy, cóż oni są od realizacji prawa, choćby było najbardziej dziwaczne i na ogół się z nimi nie wygra. Plus za materiał, chociaż nie wiem, czy tak od razu wpłynie na odpowiedzialne za wszystko od strony PKP osoby

Komentarz został ukrytyrozwiń

Polecam listę dyskusyjną kolej. Tam takich wspomnień jest dużo, a wszystkie pouczające. (Nie dla PKP, oczywiście).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cytowany Krzysztof Łańcucki nie jest rzecznikiem prasowym PKP, a PLK (Polskie Linie Kolejowe), która odpowiada za stan infrastruktury - dróg kolejowych. Rzecznikiem Prasowym PKP S.A. jestem ja. Pytanie Krzysztofa Łańcuckiego o sytuację, za którą odpowiada przewoźnik PKP PR jest nieprofesjonalne.

Ze swojej strony przepraszam za zaistniałą sytuację w imieniu Grupy i przewoźnika. Opisana historia pokazuje błędy przewoźnika.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.02.2007 20:29

@Asen ja już Ci mówiłam co z tym zrobić! ;-)
@Beato, "poprosiliśmy" jest wyrazem tego, że zrobiliśmy to my, jako dziennikarze o. ;-)
Ja sobie obiecałam, że od tej pory będę 10 razy czytać informacje na bilecie, żeby się nie okazało że coś jest nieważne. A do PKP też miłością nie pałam, ale cóż zrobić jeśli pociąg jest najszybszą drogą komunikacji w niektórych wypadkach.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.02.2007 19:55

Np w Gdyni na dworcu głównym jest taka rzecz, że na peronach wyświetlają się odwrotnie (niż w całym kraju) numery peronu i toru. Podpisane jest np Peron 1 Tor 2 a w praktyce chodzi o Tor 1 na Peronie 2. Przez te ich żarty kiedyś na moment przed zamknięciem drzwiami wleciałem do ostatniego pociągu na Hel.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.