Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

19341 miejsce

PKS, czyli Polska Komunikacją Stoi

Ostatnimi czasy każdy mój wyjazd w odległe rejony naszego kraju, wiąże się ze zmaganiem się z problemami, jakich dostarczają publiczni przewoźnicy i poziom infrastruktury. Wniosek, jaki się nasuwa jest taki, iż po Polsce podróżuje się coraz gorzej.

W ubiegły poniedziałek wybraliśmy się z żoną do Świecia nad Wisłą. Po przygodach z PKP w wakacje postanowiliśmy skorzystać z usług PKS. W internecie znaleźliśmy dogodne połączenie do Torunia. Autobus z Hrubieszowa zgodnie z rozkładem, miał zatrzymać się na lubelskim Dworcu Głównym PKS. Jakże zdziwiliśmy się, gdy kasjerka zapytana o to, z którego stanowiska odjeżdża autobus, odpowiedziała, wbrew informacjom w sieci, że nie zatrzymuje się on na tym dworcu. Jako, że rzeczonym transportem jeździła już nasza szwagierka, postanowiliśmy zignorować, to co powiedziała pani z kasy. O godzinie odjazdu, na końcu placu manewrowego zauważyliśmy autokar z napisem PKS Zamość, który nie zatrzymując się na stanowisku wyjechał do głównej ulicy. Moja żona pobiegła, co sił w kierunku drogi, by zatrzymać autobus. Podobnie uczyniła reszta czekających. Na nasze szczęście kierowca zatrzymał się na przystanku komunikacji miejskiej. Potwierdził też, że nie zatrzymuje się na dworcu, lecz w innym miejscu kilkaset metrów dalej. Niestety pasażerowie nie znajdą już takiej informacji, zarówno w internetowym rozkładzie jazdy, jak i - co sprawdziłem - na miejscu odjazdu.



Droga powrotna dzisiejszej nocy, okazała się jeszcze gorsza. Autobus spóźnił się 45 minut, co można jeszcze usprawiedliwić warunkami panującymi na drodze. Podróż okazała się koszmarem z innych względów. Przewoźnik nie oferował innych miejsc niż półleżące, bo w autokarze zepsuta była regulacja dosłownie wszystkich foteli. Huk silnika zagłuszany włączonym wewnątrz autobusu radiem okazał się prawie nie do zniesienia, a w perspektywie mieliśmy ponad 7 godzin jazdy. Pomyślałem sobie, że poziom komfortu bliższy jest bydlęcemu wagonowi, niż europejskim standardom.



Przykłady można mnożyć. Pomijając odbytą właśnie podróż wymienię chociażby eskapady wraz z lokalnymi przewoźnikami do miejsc położonych na Lubelszczyźnie. Kolana pod brodą i ogromny ścisk to standard większości z nich. A może inne sensacje? Proszę bardzo! Weźmy chociażby kradzieże trakcji na trasach kolejowych. Nie dalej jak miesiąc temu wracająca do domu szwagierka stała w szczerym polu przez kilka godzin.



Refleksja ogólna, jaka się nasuwa jest taka, że nawet jeśli zdążymy zbudować na Euro 2012 stadiony, nie unikniemy kompromitacji na skalę kontynentu, gdy fani futbolu zza zachodniej i południowej granicy, będą próbowali dostać się z jednego meczu na drugi. No chyba, że coś się zmieni - w co niestety nie wierzę obserwując regres polskiej komunikacji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

Wiele zależy od tego, o który PKS chodzi. Jest ich w Polsce coś ze 200 i różnie funkcjonują. Na "moim" terenie jest 10, w większości bez zarzutu. Polecam PKS Kamień Pomorski i PKS Orbis Gdańsk.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale się obśmiałam. Jak norka. Co do PKP - jechałam z Jeleniej Góry do Łodzi i wiozłam kota w koszyku. Do przedziału w asyście konduktorów wszedł rewizor - Pani pokaże, co pani ma w tym koszyku - usłyszałam. Odpowiedziałam, zgodnie z prawdą, że kota. - A już myślałem, że przemyca pani psa! Wyjaśnienie: W celu przewiezienia psa pociągami PKP trzeba bulić 50% biletu. Za przewóz kota się nie płaci ani grosza. Nawet nie zostałam przeproszona za domniemanie rewizora. I tak miałam szczęście, że kot rewizora nie podrapał, gdy go prezentowałam urzędnikowi PKP. Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

http://www.youtube.com/watch?v=20Sv1pTK3Qg

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie pierwsza to, a zapewne nie ostatnia smutna refleksja podróżnych, jaka ukazuje sie tutaj. Jesli dodać do tego dantejskie sceny pokazywane w telewizji (najcześciej dzięki zdjeciom samych podróżnych) - to wniosek nasuwa się sam: przedsiębiorstwa, trudniące sie nominalnie "przewozem pasażerów", nie sa absolutnie pasażerami zainteresowane.
Istnienie tego dodatku do działalności stwarza im problemy gorsze, niż sznurek do snopowiazałek za komuny. Zaistniała gospodarka rynkowa, zaistniały wolne zwiazki zawodowe, na pierwszy planie powinny stać ekonomiczne wyniki działalnosci. I co? Ano nic - pasażer dezorganizuje "pracę" i zmusza rzeczników prasowych (np. kolei) do firmowania własnym obliczem totalnego bełaganu, niezaradności i niefunkcjonalności firm z nazwy usługowych.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 04.01.2010 10:15

Nawet "pal sześć Euro", chyba już dorośliśmy, jako nacja, by podróżować "po ludzku", że się tak wyrażę. Ważny temat poruszyłeś! 5* Pozdrawiam, Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na lato polecam rower zimą sam wole pociągi..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Paweł może bo ludzie przyzwyczajeni, ale suma sumarum to busy prywatne mają się najlepiej i jakoś nie bankrutują.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mój ostatni kontakt z PKS-em miałam dwa lata temu. Musiałam pojechać do Szczecina. Widocznie miałam wyjątkowe szczęście, ponieważ autobus (nocny) był ogrzewany, czysty, kierowca serwował kawę na przystankach i do Szczecina przyjechał przed czasem. Ale pewnie to był chlubny wyjątek. Żeby było śmieszniej - linię Łódź - Świnoujście obsługiwał wtedy PKS Białogard. Czyli jak się chce to można. Bardzo Ci współczuję, Rafale, takich komunikacyjnych doznań.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Damian, ja uważam odwrotnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja myślałem, że PKS jest lepszy od kolei. Chociaż jak przejeżdzam koło dworca PKS-u u siebie to i tak jest lepiej niż PKP

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.