Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

63036 miejsce

Plac zabaw - osiedlowa oaza spokoju. Czyżby?

Na każdej osiedlowej, betonowej pustyni znajdziemy coś, co postronnej osoby może wyglądać na oazę spokoju i beztroskiej zabawy - plac zabaw. Nic bardziej mylnego.

http://www.publicdomainpictures.net/view-image.php?image=4459&picture=plac-zabaw / Fot. Peter Griffin, domena publicznaPomijam tutaj fakt, że większość placów w mojej okolicy nie nadaje się w ogóle do zabawy - powinny tam być postawione tabliczki z zakazem wstępu, ewentualnie z ostrzeżeniami, że wchodzi się na własne ryzyko: psie kupy, bo komu by się chciało naprawić ogrodzenie czy wejście na plac zabaw, i szkła po nocnych libacjach - w końcu tam policja rzadko zagląda, a i tak place są nieoświetlone. Sprzęty nienaprawiane w ogóle - skoro huśtawka jeszcze wisi, to znaczy, że działa; skoro zjeżdżalnia jeszcze stoi - także może jeszcze posłużyć...
Znalazłem jednak plac zabaw - ogrodzony, z zamykanym wejściem, z niezniszczonym wyposażeniem. I oto prócz dobrego terenu do zabawy, znalazłem świetny teren do obserwacji rodziców....

Stali bywalcy

Przychodzą tu pewnie od lat - najpierw ze starszymi dziećmi, potem, gdy te już wyrosły, z ich młodszym rodzeństwem. Mają swoje stałe godziny, stałe miejsce, gdzie parują wózek, stałą ławkę, na której siadają. Łatwo je rozpoznać. Gdy przypadkiem, drogi Czytelniku, usiądziesz na jej miejscu, wiedz, że ostentacyjnie przejdzie taka obok Ciebie, z głośnym westchnieniem powie do dziecka, że ich miejsce jest zajęte i muszą iść w inne. A gdybyś się dosiadł do takiej matki - wiedz, że albo powie Ci, że to jej ławka, albo że za chwile przyjdzie tu jej koleżanka/mama/mąż...

Okupanci

To zazwyczaj grupa kilku matek. Razem ze swoimi dziećmi otaczają np. zjeżdżalnię i
okupują ją. Nie pozwalają swoim dzieciom oddalać się od raz zajętego terenu, poprzez strategiczne ustawienie wózków dziecięcych, tudzież rowerków, zabawek i siatek z zakupami skutecznie blokując dostęp innym dzieciom do swej zdobyczy...

Orliki

Zabierając na plac zabaw ok. 10-letniego chłopaka, można przypuszczać, że będzie się nudził... Ale od czego jest piłka? Dziecko przecież może sobie pograć ze swoim ojcem. Za bramkę może służyć płot, ewentualnie drabinki... A to, że biegają tam małe dzieci - niech uważają, w końcu plac zabaw jest dla wszystkich.

Matka Teresa od huśtawki

"Nie idź tam", "Uważaj, bo się pobrudzisz", "Chodź tu do mnie", "Nie biegaj tyle, bo się spocisz" i wiele innych przesadzonych zakazów, ostrzeżeń i uwag. Po jakimś czasie zazwyczaj jest też wyrażane zdziwienie: "Dlaczego się nie bawisz, tak jak inne dzieci?". Wiele razy miałem ochotę odpowiedzieć za dziecko: "Bo ma uważać, żeby się nie pobrudzić, spocić, nie spaść, nie przewrócić się...".

Prawo dżungli

To, co że jej dziecko wepchnęło się przed jakiegoś malucha w kolejce na zjeżdżalnię? To co, że sypie wszystkich piaskiem, że popycha i pluje? Przecież dzięki temu sobie lepiej w życiu poradzi. Niech się uczy za młodu, że o swoje trzeba walczyć. Dodam tylko, że takie dziecko walczy o swoje, ale zazwyczaj z dużo mniejszymi od siebie. W przypadku, gdy trzeba zmierzyć się z kimś na równi sobie, zawsze może liczyć na wsparcie swojej kochanej mamusi...

Są też normalni...

Pożyczą grabki i łopatkę, pozwolą dzieciom razem się pokręcić na karuzeli, przypilnują kolejki na zjeżdżalni, zwrócą uwagę dziecku (swojemu!), jeśli sypie kolegów piaskiem i bije wiaderkiem po głowie. I oby tych rodziców było jak najwięcej...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.