Facebook Google+ Twitter

"Plac Zbawiciela". Zbawienia nie będzie

"Plac Zbawiciela" to film, który zobaczyć trzeba. Co jednak pod tym tajemniczym tytułem naprawdę się kryje? Czy chodzi tylko o nazwę placu, czy raczej o samo zbawienie, na które szansy nawet pod koniec filmu nigdzie nie widać?

Konferencja prasowa twórców filmu pt. "Plac Zbawiciela". Na zdjęciu: Juliusz Machulski. / Fot. PAP/Szymon PulcynOto mamy przed sobą opowieść poruszającą, prezentującą życie nie tyle jednej, wybranej rodziny, tej najmniejszej komórki społecznej, co raczej uniwersalny mechanizm dojrzewania zła. Zła, które swój początek miało wiele, wiele lat temu, zanim nasi bohaterowie spotkali się w tych właśnie okolicznościach, w jakże nieprzyjaznej, wielkomiejskiej scenerii. Czyż Teresa nie cierpiała wcześniej przez męża, który pił i bił?

Nie katowała syna, jeszcze za jego lat chłopięcych, nie wyrzucała go z domu, nie karciła za byle niepowodzenia? A i Bartek nie jest bez winy – posłusznie znosił tresurę matki, pozwalał jej pomiatać swoją żoną, zwracał się do niej wyłącznie w kryzysowych chwilach braku gotówki. Niewielkie więc szanse miała Beata na to, by się w tę okaleczoną już rodzinę wpasować, by zyskać uznanie stale niezadowolonej teściowej i wierność niedojrzałego mimo wieku męża.

Tym bardziej, że oboje postrzegali ją jako chłopkę ze wsi, której jedynie niechciana ciąża pozwoliła wkomponować się między tych dwoje. Niezbyt dobrze spisywała się też jako żona i matka – niezadbana, niechlujnie ubrana, całe dnie przepuszczała na robieniu zakupów i zabawach z synami, którzy mali dawno być już przestali i spokojnie daliby sobie radę bez jej całodobowego nadzoru.

Świetnie za to wpisała się w rolę ofiary, którą można zaszczuć, sponiewierać, upokorzyć wedle uznania. Bez wykształcenia, bez pieniędzy, bez szans na godziwe zatrudnienie, stała się obiektem stałych ataków męża ignoranta i teściowej tyranki. Te dwie kobiety, z dnia na dzień zmuszone do życia pod jednym dachem, z góry nie mają więc szans na wzajemne porozumienie, a stojący pomiędzy nimi Bartek nie potrafi ich racji wypośrodkować.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 26.12.2009 10:08

Podpisuję się pod refleksją Ewy.... Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja oglądałam dwa razy ten film i nigdy więcej już go nie obejrzę. Recenzja bardzo dobra. Piątka za tak dogłębną analizę postaci i własną interpretację filmu. Zazdroszczę Ci tego, że umiałaś wyszukać/obronić racje każdej z tych tragicznych osób, a przede wszystkim matki i syna. Według mnie szala wyrządzonego przez Teresę i Bartka zła przeważa i dlatego nie stanę w ich obronie i nie będę się starała zrozumeić ich racje. Można inaczej człowieka potraktować, bardziej "po ludzku". Teresa urządziła Beacie straszne piekło. Jak dla mnie nie miała nie tylko serca, ale nawet sumienia. Ta wieczna pogarda, zero współczucia, zrozumienia, ludzkiej życzliwości... okropne. A Bartek, facet, który nigdy nie stał się mężczyzną. To taki mały człowiek, który chowa się przed problemami. Byłam zdumiona, że ta "niezależna" kobieta chciała na niego w ogóle spojrzeć. Ale pewnie to tylko kwestia czasu i zrozumie, kim on naprawdę jest.

Komentarz został ukrytyrozwiń

oglądałam, dawno temu

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.