Facebook Google+ Twitter

Płaca statysty - 66 złotych, doświadczenia - niezapomniane

Poznać od środka proces tworzenia filmu, zobaczyć swoją twarz na ekranie, przeżyć przygodę. To najważniejsze z argumentów, które skłoniły mnie do zgłoszenia swojej kandydatury na statystę w filmie kręconym przez reżysera o znanym nazwisku.

Czekałam długo, aż wreszcie zadzwonił telefon. Sympatyczna pani zaproponowała mi udział w dniu zdjęciowym. Oto relacja z jego przebiegu:

6:00 - pobudka (dosyć wczesna, ale muszę dojechać na plan punktualnie).
7:30 - zbiórka w wyznaczonym miejscu. Kilkunastu statystów czeka cierpliwie na kogoś z branży.

Przed 8:00 przychodzi opiekunka grupy i sprawdza listę obecności.
Około 8:30 - pojawia się człowiek z napisem "II REŻYSER", aby oznajmić, że pracujemy dwanaście godzin. Nasza opiekunka rozdaje umowy, z których wynika, że zarobimy po 66 złotych, prosi także o podpisanie (z wyprzedzeniem) ich odbioru, bo na pewno dostaniemy pieniądze.

Statyści / Fot. PAP9:00 - asystentka reżysera tłumaczy nam zadanie: mamy chodzić prężnym krokiem wokół samochodu i robić "tłum". Ekipa techniczna przygotowuje "grający" samochód, porozumiewając się właściwie przy pomocy jednego uniwersalnego słowa "ku...".
9:30 - wyjazd na plan w towarzystwie straży miejskiej prowadzącej filmową kolumnę.
10:00 - 11.30 - jesteśmy podzieleni na grupy i ponownie przeszkoleni (tym razem przez II reżysera) względem tego, co będziemy robić. Okazuje się, że owszem, mamy chodzić wokół samochodu, ale powolnym krokiem, nie spiesząc się. Po chwili zaczynamy pracę, zachęca nas do niej z dużym natchnieniem jeden z członków ekipy wołając głośno: "Zapier..., zapier..., co tak wolno?". Kilkakrotnie powtarzamy ujęcie i wracamy do bazy. Przebieramy się w eleganckie ubrania, bo teraz mamy grać pracowników lub klientów banku, rozsiadamy na krawężnikach (ograniczona ilość krzeseł) i czekamy na ciąg dalszy popijając kawę lub herbatę z filmowego bufetu.

Około 11:40 zostaję wybrana do zdjęć i wspólnie z drugą statystką ruszamy na plan. Kręcimy sceny z udziałem znanej aktorki. Po kilku próbach główny reżyser jest zadowolony, możemy więc przed 13:00 wrócić do campu (samochody z bufetem, garderobą, charakteryzatornią). Do pracy ruszają następni statyści, a my czekamy na przerwę obiadową (niestety, nikt nie potrafi podać konkretnej godziny jej rozpoczęcia), podczas której chcę załatwić sprawę w urzędzie skarbowym.
13:40 - decyduję się na samowolną przerwę, odmeldowuję u opiekunki i ruszam do urzędu.

14:30 - jestem z powrotem. Ekipa filmowa konsumuje obiad przy stoliku, a statyści stojąc obok lub siedząc na krawężniku czekają na obiecaną zupę (przerwy dla nich nikt nie zarządził). Ruszam do jednego z pobliskich barów i biorąc coś na wynos w drodze powrotnej zjadam swój obiad.
Lekko po 15:00 jest zupa (profesjonalna ekipa ma w tym czasie przerwę).
15:40 - rozpoczynają się popołudniowe zdjęcia z udziałem wybranych statystów. Reszta grzecznie czeka, słuchając bardziej obytych kolegów opowiadających o pracy na planach innych filmów.

16:30 - pojawia się kobieta trzymająca kasę.
17:00 - z planu przychodzi II reżyser, by zwolnić "ogranych" wybrańców (na szczęście jestem wśród nich). Inkasuję obiecaną wypłatę i mogę zakończyć swój filmowy dzień pracy.
17:30 - wracam do domu pełna sprzecznych odczuć, z myślami kłębiącymi się w głowie. Nasuwa mi się jeden wniosek: praca w filmie jest wyczerpująca, dlatego nie wiem, czy zdecyduję się powtórnie na tego typu przygodę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Dziękuję za krzepiące słowa, choć jak rozumiem, nie jest Ci lekko na sercu. Rzeczywiście, osoby bardziej obyte ze statystowaniem opowiadały o produkcjach na wyższym poziomie organizacyjnym. To doświadczenie pozostawia we mnie raczej smutek, że ludzie nie szanują się wzajemnie. Opowiadał kiedyś Henryk Bista o swojej epizodycznej rólce w "Liście Schindlera". Jego bohater przewracał się na ziemię. Po zagraniu tej sceny podeszli do niego pracownicy techniczni i podnieśli go. To była ta różnica między polskim, a amerykańskim planem filmowym. Został uszanowany pracownik, a przecież statysta też nim jest i mimo iż nie ma kierunkowego wykształcenia, to chce dać z siebie wszystko, bo po to zgłosił się do tej pracy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Praca przy realizacji każdego materiału filmowego i na każdym etapie jest przede wszystkim fascynująca, twórcza i po prostu fajna. Od pomysłu, dokumentacji, dyskusji poprzez realizację, tzw. postprodukcję i w końcu ten efekt - jest to wspaniała praca. Brałam w tym udział przez kilkanaście lat i bardzo mi tego brakuje, bo ostatnio rzadko mi się zdarza praca przy realizacji, cóż doświadczenie to za mało, a liczy się głównie młodość - czyli trzeba mieć 20 lat lub niewiele więcej. Akurat tak trafiłaś, to nie jest oczywiście reguła, ale tak też bywa na planie - jak to mówią: organizacja, organizacja i jeszcze raz organizacja. Jeśli choć trochę polubiłaś tę pracę, to idź w tym kierunku, bo warto i można znaleźć w tej branży coś co się pokocha i co będzie dla ciebie fascynujące. Nie jest łatwo. Życzę powodzenia, pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.