Nauczyciele krakowskich szkół najgorzej mają w poniedziałki rano. Dlaczego? - Wtedy "rozpędzeni" uczniowie wracają z weekendowych "narkoparty" na lekcje - tłumaczy Mariusz Ostrowski, psycholog szkolny z Zespołu Szkół Przemysłu Spożywczego.
- To imprezy, podczas których robią zrzutkę na tanie dopalacze, które bez problemów kupują i testują. Są po nich agresywni, wstają i krzyczą na lekcji, albo całkowicie "zawieszeni", zasypiają, a nauczyciele nie mają z nimi żadnego kontaktu.Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Eugenia 05.10.2010 14:57
To SKANDAL, że środek psychotropowy, silnie uzależniający, powodujący śmierć po przedawkowaniu i agresywne zachowania, można dostać legalnie!
Mowa o alkoholu.
Ratomir Wilkowski 05.10.2010 14:43
No właśnie - a co się stało z "wezwaniem rodziców"?
Marta Jenner 05.10.2010 14:35
"Środowisko nauczycielskie czeka też na decyzje samorządów i Ministerstwa Zdrowia. Żeby walczyć z plagą, muszą mieć bowiem narzędzia prawne. Klienci sklepów z dopalaczami to głównie uczniowie, choć nie tylko."
#@&%^&!!! I znów nauczyciel ma "walczyć z plagą"? A od czego są rodzice? Nie są ciekawi, gdzie i jak spędza czas ich dziecko? Nie widzą, że wraca do domu w odmiennym stanie świadomości?
Port Szczecin widziany subiektywnie
(odsłon: +319)