Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

36566 miejsce

Plan dla Polski

Kampania w toku, wkrótce wybierzemy Prezydenta RP. Powstanie nowy układ sił w linii rząd - urząd prezydencki. Co dalej? Proponuję namysł i dyskusję nad wizją naszych wspólnych celów i perspektyw rozwoju,w postaci Planu dla Polski.

 / Fot. wikipedia commons-public domainsTaka wizja potrzebna jest przed wszystkim ludziom młodym, ale nie tylko. Natomiast to, co się wyłania jako wynik rozgrywek między i wewnątrz partyjnych nawet gdy ma oparcie w realnym układzie sił i możliwości wprowadzenia w życie nie może zostać uznane za optymalne i dalekosiężne. Kadencje rządu i prezydencka są zbyt krótkie aby te instytucje tworzyły, a co ważniejsze realizowały odpowiednie dla nich cele i zmierzały do jakieś ustalonego stanu końcowego. Podam przykład z elektrownią atomową, którą „budujemy” już od 40 lat. Inwestycja ogromnie kosztowna i długotrwała, wiele lat fazy projektowania, zatwierdzania w organach międzynarodowych i np. 30 letnia międzynarodowa kolejka na dostawy spełniających wysokie wymagania techniczne najważniejszych podzespołów. Każdy premier może powiedzieć o swym pozytywnym działaniu w temacie i nieudolności swego następcy.

A więc na innej drodze trzeba wymusić autentyczną transformację całego chorego systemu społeczno-polityczno-gospodarczego. To nie Sejm, ani tym bardziej nie partyjny rząd powinien być autorem jak Konstytucja podstawowego długoterminowego i podlegającego nadzorowi wykonywania Planu dla Polski. Proszę zwrócić uwagę, że politycy rozgorączkowani walką o doraźne sukcesy i awanse, nawet o takiej potrzebie nie mówią. Ich urządza okresowa rotacja w dostępie do wszelkich urzędów. O kapitale społecznym i jego aktualnym i docelowym stanie także się nie wspomina.

Naród ma wybierać spośród z tego co mu się wskaże! Nie oszukujmy się, jest tak, że gdyby wybory miały coś zmienić, to politycy zrobiliby wszystko, aby ich nie było, najsilniejsza jest tendencja zachowania status quo w podziale łupów.

Nasza gospodarka funkcjonuje obecnie w bezdusznym i drapieżnym globalnym i korporacyjnym neoliberalizmie. Dzisiaj jest on powszechnie kontestowany, bo jest to system z gruntu patologiczny, mimo, że jego sztandarowe zawołanie brzmi: jak najwięcej dobra, dla jak największej ilości ludzi. Niebezpieczeństwo stąd płynące zagnieżdżone jest w gospodarce i polega m.in. na wyczerpywaniu zasobów naturalnych dla osiągnięcia zysku ekonomicznego bez względu na konsekwencje dla natury i samego człowieka. Demokracja parlamentarna już dawno stała się listkiem figowym dla takiej polityki. Nie przypadkowo mówi się , że demokracja to rząd y hien nad osłami. Nie brzmi to elegancko, ale celnie pokazuje co ten listek ukrywa. Budowana jest struktura w formie piramidy zawłaszczania wszystkiego co się da zawłaszczyć opartej na sieci banków wprowadzających niemal bezwartościowy pieniądz a utrzymujących rządy wielu państw jaki poszczególne gałęzie produkcji na krawędzi bankructwa. Organizowany jest w niej wyścig szczurów w którym nie ma zwycięzców. Wysokie nagrody materialne przeznaczone są dla odpersonalizowanych zarządów, a u dołu piramidy postępuje pozbywanie się przedwcześnie wyeksploatowanych pracowników i przerzucanie kosztów ich utrzymania i leczenia na państwo, czyli na całe społeczeństwo. Pracodawcy nie płacą w zadowalającym stopniu wszystkich podatków i rachunków za degradację środowiska i samego człowieka, a korzystają z infrastruktury, którą budujemy wszyscy. A więc dorabiają się na eksternalizacji kosztów, nic więc dziwnego, że systemy ubezpieczeń społecznych na całym świecie zaczynają się rozpadać.

A przecież mamy jeszcze swoją własną słabość państwową powszechną i unikalną już od XVI wieku pod postacią polactwa (w rozumieniu R. Ziemkiewicza) i polako-katolicyzmu, takiego, jaki opisują J. Stachniuk i A. Wacyk ( zob. koniecznie ostatnio wydaną jego książkę „Kultura bezdziejów”). Siła złego na jednego. Póki nie zmienimy polskiej mentalności i świadomości, póki nie oprzemy ich na zdrowej tożsamości, nic nam nie pomoże. Przestańmy przynajmniej ulegać podszeptom własnego rozdętego ego i okłamywać samych siebie. Zwłaszcza, że sama lektura i namysł nie wystarczą. Umysły ukształtowane doktrynalnie: religijnie i ideologicznie są niemal całkowicie zamknięte na racjonalną argumentację. Trzeba więc głębokiej terapii, może nawet wstrząsowej. Wstrząs zresztą nastąpił (Smoleńsk), ale poszukujące żeru media i łasi na sukces, także medialny, politycy, zrobią wszystko, aby go zawłaszczyć do swoich malutkich, interesów ukrytych za wyświechtaną hurra-patriotyczną frazeologią. Czy hasła typu "Polska jest najważniejsza" lub "Wybierz swój dobrobyt" w ustach współczesnych polityków nie brzmią cynicznie?

Dlatego powinniśmy jako całe społeczeństwo oczekiwać powstania czegoś w rodzaju
Planu dla Polski a sami w tym twórczo i odpowiedzialnie uczestniczyć.
Bez tego politycy nadal będą mamili nas frazesami i sloganami w czasie kolejnych wyborów.
Dlatego analogicznie do pomysłu Piotra M. Małachowskiego wspólnego napisania książki "Sto powodów do bycia dumnym z Polski", proponuję przygotować materiał pt "Sto punktów planu dla Polski", a później pomyśleć nad jego opublikowaniem. To przecież jakiś konstruktywny sposób spożytkowania wzmiankowanego wcześniej kapitału społecznego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Panie Henryku, dziękuję za wsparcie i pierwszy pkt dla Planu, bo to dobry początek. Naprawa administracji państwowej to zadanie i cel pierwszorzędnej wagi, zwłaszcza, że dotyczy setek tysięcy ludzi i z pewnością wymaga bacznej uwagi i rozpracowania bardziej szczegółowych zadań i mechanizmów zmian.
Drugi taki obszar wymagający sanacji to edukacja: rozwój nauki, szkolnictwa wyższego i edukacji powszechnej. W poprzednich dziesięcioleciach wszyscy premierzy w ramach swoich expose kładli na to duży nacisk......i systematycznie zmniejszali nakłady budżetowe do ułamka % dochodu narodowego. Nie będę przytaczał smutnych statystyk i danych ukazujących pozycję naszej nauki w świecie i w Europie. Stan jest żenujący. Aktualnie czołowi politycy przestali na ten temat mówić, więc przynajmniej nie kłamią. Ale nie tak sprawy stoją nawet w najsłabszych państwach. Problemu nie rozwiązują pojedyncze wysokie nagrody za wybitne indywidualne osiągnięcia, to tylko chwyty propagandowe i sposób na wywołanie usypiającego czujność wrażenia, że nie jest tak źle . Tymczasem UJ znajduję się w międzynarodowych rankingach bodajże na miejscu 500-600-nym, a publikacji np Balcerowicza musimy szukać na pozycjach 2000-3000. Rząd udaje , że wspiera naukę, a sfera nauki udaje, że istnieje, chociaż pracuje pod pełną parą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Mieczysławie, moim zdaniem niesłusznie się Panu oberwało, zwłaszcza jesli chodzi o słowo MY. Rozumiem, że istnieje grupa społeczna (do której także się zaliczam), podchodząca sceptycznie do poczynań polityków, do ich buty, arogancji, niekompetencji oraz totalnej bezkarnosci. Gdyby przypomnieć sobie koniec lat 80 tych, także była pewna grupa, postulująca "MY chcemy". Ten ruch podchwyciły masy, szerokie rzesze zawiedzionych, niezadowolonych, przez lata okłamywanych i okradanych ludzi. Nie twierdzę, że mamy zrobić to samo, ale wiem, że nie robiąc nic niczego się nie osiągnie. Dodam jeszcze, że emocje i zaangażowanie są tu jak najbardziej pożądane, wszak nikt nie zamierza politykom nucić kołysanek do snu.
Wracając do propozycji punktacji - 1. Wprowadzić odpowiedzialnosć karną, dyscyplinarną i materialną dla urzędników wydających decyzje wbrew obowiązującemu prawu, czy działających na niekorzysć interesu publicznego. Świadomosć naprawienia wyrządzonej szkody z własnych pieniędzy, z pewnoscią ukróci sobiepaństwo urzędasów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szanowni Komentatorzy i Czytelnicy. Zdecydowałem się rozdzielić krytykę partii politycznych od tematu Planu dla Polski, zwłaszcza, że znajduje się ona w moim artykule pt Wybierz zło lub zło. W ten sposób przedstawiona propozycja nie jest w żaden sposób uwikłana w poglądy i oceny polityczne. Rzeczywiste podziały w naszym społeczeństwie nie przebiegają tam gdzie ich dopatrują się ideolodzy, doktrynerzy i politycy. Jestem przekonany, że warto podjąć temat tytułowego planu, chociaż nie jest to łatwe.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Rafale. Wylał Pan kubeł zimnej wody, może to i dobrze. Zdaję sobie sprawę, że ekspozycją swoich poglądów i ocen często zrażam sobie potencjalnych sojuszników w sprawie. Jeśli moja wypowiedź zabrzmiała patetycznie, to ją zmienię i będę się wystrzegał w przyszłości. Wiem jednak, że sporo ludzi myśli podobnie i liczę na to, że nie zrazi ich moja niezręczność. Marketingu politycznego nie uprawiam, bo nie o działania polityczne mi chodzi, lecz o poszukiwanie projektu zmiany tego, co zmienione być powinno. Nie ma żadnego My, to zbytnie uogólnienie w połączeniu z imperatywem, a po prostu zbędne emocje. Nie jestem jednak pewny czy zupełny brak emocjonalnego zaangażowania i polityczna poprawność są najlepszym gwarantem wiarygodności oraz słuszności, dobrego odbioru myśli i idei i zachęcenia do współdziałania. Opierając się tylko na chłodnej kalkulacji stalibyśmy w miejscu. Liczenie procentów poparcia właściwe jest dla zupełnie innej fazy procesu zmian. Dlatego w tym przypadku wolę mierzyć siły na zamiary i oczekiwać dyfuzyjnego rozrastania się oddolnego, nie biurokratycznego czy partyjnego, przedstawionego pomysłu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z nacjonalizmem Kaczyńskiego również Pan przesadził - można podać wiele przykładów na to, iż Kaczyńscy nigdy nie byli nacjonalistami. Chyba że podchodzi Pan do tego słownikowo i hasło "Najważniejsza jest Polska" połączył z definicją słownikową.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"mnie nie interesuje żadna większość ani mniejszość, lecz ludzie którzy rozumieją twarde realia (...)"

no i właśnie o tym napisałem Panie Mieczysławie :) Tylko pytanie PO CO tworzyć ów projekt pod nazwą Plan dla Polski, skoro nie ma on szans na realizację? To pytanie czysto pragmatyczne. Podyskutować o przyszłości można bez szumnych sloganów i dodawania sobie animuszu w postaci pustej retoryki. Dlaczego pustej? Bo w kontekście owej "większości", która Pana nie interesuje, powyższy tekst nie jest niczym więcej. I nie jest to z mojej strony defetyzm, bo chcę zmian dla Polski, tyle że by ją budować nie potrzeba mi patosu.

To że tak, a nie inaczej odebrałem Pana tekst wynika z argumentów, które Pan podał. Weźmy pierwszy z brzegu: powrót do idei IV RP. Jej recydywa nam nie grozi, co zrozumiał sam Kaczyński, a jeżeli już to walnie przyczynić się może do niej promowany przez Pana Napieralski. Punkt drugi: "Świadome odwoływanie się do elektoratu ludzi starszych, słabiej wykształconych i zamieszkujących głównie tzw. Polskę B. Elektoratu małych miast i wsi." - tego typu argument świadczy o braku znajomości zasad marketingu politycznego - proszę mi wskazać jakiegokolwiek kandydata (nie tylko w Polsce), który tego typu odwołań by nie czynił. Punkt 3: "Popularyzowanie postawy opartej na haśle: dumny jestem z tego, że jestem Polakiem z całkowitym pominięciem rzeczowego uzasadnienia takiego pustego treściowo poglądu." co złego w promowaniu takiej postawy i po czym Pan wnosi, iż ten pogląd jest pusty? A polityka historyczna czym jest przepraszam? To tylko 3 pierwsze z brzegu przykłady - nie mam czasu opisywać tego punkt po punkcie.

Co do żądań - napisał Pan: "żądamy planu dla Polski" - kim są owi MY? Ja nie żądam - inaczej: oczekuję takowego, ale nie w kształcie przez Pana proponowanym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zupełne niezrozumienie. W dodatku przypisuje mia Pan jakieś żądania, gdzie tu one występują? Plan dla kraju myli Pan z postulatami, żądaniami. To insynuacja czy myślenie życzeniowe młodego człowieka w sztywnych standardach trybika systemu?
Przecież we wszystkich publikacjach pokazuję, że mamy zły/źle funkcjonujący system społeczno- polityczno-gospodarczy. Żadna partia polityczna nie zapewnia funkcjonowania i rozwoju państwa zgodnie z oczekiwaniami społeczeństw, jego aspiracjami i możliwościami niezależnie od sympatii wyborczych. Praktycznie od lat, nie tylko u nas klasa polityczna-próżniacza jest skompromitowana. WYBORY MNIE NIE INTERESUJĄ, TYLKO TO CO BĘDZIE PO NICH. Kwestie wyborcze były zaledwie punktem wyjścia do tego co napisałem. Pan mnie odbiera przez pryzmat i misję swojej aktywności wyborczej, a mnie nie interesuje żadna większość ani mniejszość, lecz ludzie którzy rozumieją twarde realia , nie godzą się z nimi i poszukują odpowiedzi na pytanie co i jak trzeba zmienić, żebyśmy nie byli , nie tylko mentalnościowo, pariasem Europy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przyznam szczerze, że lektura powyższego tekstu wywołała ironiczny uśmiech na mojej twarzy. Powodem nie jest nawet naiwność Autora i używanie pluralis maiestatis. Bardziej rozśmieszyły mnie żądania. Panie Mieczysławie - widział Pan wyniki wyborów? 77 procent wyborców sprzeciwia się Pana alternatywie. Zapewne podniesie Pan zarzut, iż frekwencja wynosiła 54 procent, na co odpowiem, iż nieobecni głosu nie mają :D Cały tekst traktuje o planie dla Polski, który ma być zbiorem postulatów, tyle że nie są to postulaty większości. Tego typu stawianie sprawy jest więc niczym więcej, niż uzurpacją, bo czy tego Pan chce czy nie chce większość swym głosem zaakceptowała stan rzeczy, który Pan kontestuje. Powie Pan zapewne, iż nie mieli wyboru, media wykreowały duopol itp. Nawet gdyby - w demokracji liczy się głos większości.

Komentarz został ukrytyrozwiń

I o to chodzi!. Cieszę się, że Pan pierwszy odniósł się do mojej propozycji, liczyłem na to. W stosownym momencie proszę swoje autorskie pomysły tutaj wprowadzić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo szczytny cel, jednak w tej kampanii niewiele da się już zrobić. Karty zostały rozdane. Politycy mają nas w głębokim poważaniu i jawnie drwią z demokracji. Przykład tu link
Do tych stu punktów, parę pomysłów mogę podrzucić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.