Kampania w toku, wkrótce wybierzemy Prezydenta RP. Powstanie nowy układ sił w linii rząd - urząd prezydencki. Co dalej? Proponuję namysł i dyskusję nad wizją naszych wspólnych celów i perspektyw rozwoju,w postaci Planu dla Polski.
Taka wizja potrzebna jest przed wszystkim ludziom młodym, ale nie tylko. Natomiast to, co się wyłania jako wynik rozgrywek między i wewnątrz partyjnych nawet gdy ma oparcie w realnym układzie sił i możliwości wprowadzenia w życie nie może zostać uznane za optymalne i dalekosiężne. Kadencje rządu i prezydencka są zbyt krótkie aby te instytucje tworzyły, a co ważniejsze realizowały odpowiednie dla nich cele i zmierzały do jakieś ustalonego stanu końcowego. Podam przykład z elektrownią atomową, którą „budujemy” już od 40 lat. Inwestycja ogromnie kosztowna i długotrwała, wiele lat fazy projektowania, zatwierdzania w organach międzynarodowych i np. 30 letnia międzynarodowa kolejka na dostawy spełniających wysokie wymagania techniczne najważniejszych podzespołów. Każdy premier może powiedzieć o swym pozytywnym działaniu w temacie i nieudolności swego następcy.Zobacz także:
Artykuły
(20)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.46)
Miejscowość: Wrocław | Kraj: Polska
O mnie: Emerytowany naukowiec. Kredo: Kultura to najwyższa ludzka wartość, a tworzenie cudownych dzieł ludzkich to najgłębszy sens istnienia. Kultura i dzieła ludzkie, to jedyna możliwość znalezienia się w przestrzeni nieśmiertelności... więcej
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Mieczysław Cenin 24.06.2010 11:05
Panie Henryku, dziękuję za wsparcie i pierwszy pkt dla Planu, bo to dobry początek. Naprawa administracji państwowej to zadanie i cel pierwszorzędnej wagi, zwłaszcza, że dotyczy setek tysięcy ludzi i z pewnością wymaga bacznej uwagi i rozpracowania bardziej szczegółowych zadań i mechanizmów zmian.
Drugi taki obszar wymagający sanacji to edukacja: rozwój nauki, szkolnictwa wyższego i edukacji powszechnej. W poprzednich dziesięcioleciach wszyscy premierzy w ramach swoich expose kładli na to duży nacisk......i systematycznie zmniejszali nakłady budżetowe do ułamka % dochodu narodowego. Nie będę przytaczał smutnych statystyk i danych ukazujących pozycję naszej nauki w świecie i w Europie. Stan jest żenujący. Aktualnie czołowi politycy przestali na ten temat mówić, więc przynajmniej nie kłamią. Ale nie tak sprawy stoją nawet w najsłabszych państwach. Problemu nie rozwiązują pojedyncze wysokie nagrody za wybitne indywidualne osiągnięcia, to tylko chwyty propagandowe i sposób na wywołanie usypiającego czujność wrażenia, że nie jest tak źle . Tymczasem UJ znajduję się w międzynarodowych rankingach bodajże na miejscu 500-600-nym, a publikacji np Balcerowicza musimy szukać na pozycjach 2000-3000. Rząd udaje , że wspiera naukę, a sfera nauki udaje, że istnieje, chociaż pracuje pod pełną parą.
Henryk Kokot 23.06.2010 21:30
Panie Mieczysławie, moim zdaniem niesłusznie się Panu oberwało, zwłaszcza jesli chodzi o słowo MY. Rozumiem, że istnieje grupa społeczna (do której także się zaliczam), podchodząca sceptycznie do poczynań polityków, do ich buty, arogancji, niekompetencji oraz totalnej bezkarnosci. Gdyby przypomnieć sobie koniec lat 80 tych, także była pewna grupa, postulująca "MY chcemy". Ten ruch podchwyciły masy, szerokie rzesze zawiedzionych, niezadowolonych, przez lata okłamywanych i okradanych ludzi. Nie twierdzę, że mamy zrobić to samo, ale wiem, że nie robiąc nic niczego się nie osiągnie. Dodam jeszcze, że emocje i zaangażowanie są tu jak najbardziej pożądane, wszak nikt nie zamierza politykom nucić kołysanek do snu.
Wracając do propozycji punktacji - 1. Wprowadzić odpowiedzialnosć karną, dyscyplinarną i materialną dla urzędników wydających decyzje wbrew obowiązującemu prawu, czy działających na niekorzysć interesu publicznego. Świadomosć naprawienia wyrządzonej szkody z własnych pieniędzy, z pewnoscią ukróci sobiepaństwo urzędasów.
Mieczysław Cenin 23.06.2010 20:38
Szanowni Komentatorzy i Czytelnicy. Zdecydowałem się rozdzielić krytykę partii politycznych od tematu Planu dla Polski, zwłaszcza, że znajduje się ona w moim artykule pt Wybierz zło lub zło. W ten sposób przedstawiona propozycja nie jest w żaden sposób uwikłana w poglądy i oceny polityczne. Rzeczywiste podziały w naszym społeczeństwie nie przebiegają tam gdzie ich dopatrują się ideolodzy, doktrynerzy i politycy. Jestem przekonany, że warto podjąć temat tytułowego planu, chociaż nie jest to łatwe.
Mieczysław Cenin 23.06.2010 12:08
Panie Rafale. Wylał Pan kubeł zimnej wody, może to i dobrze. Zdaję sobie sprawę, że ekspozycją swoich poglądów i ocen często zrażam sobie potencjalnych sojuszników w sprawie. Jeśli moja wypowiedź zabrzmiała patetycznie, to ją zmienię i będę się wystrzegał w przyszłości. Wiem jednak, że sporo ludzi myśli podobnie i liczę na to, że nie zrazi ich moja niezręczność. Marketingu politycznego nie uprawiam, bo nie o działania polityczne mi chodzi, lecz o poszukiwanie projektu zmiany tego, co zmienione być powinno. Nie ma żadnego My, to zbytnie uogólnienie w połączeniu z imperatywem, a po prostu zbędne emocje. Nie jestem jednak pewny czy zupełny brak emocjonalnego zaangażowania i polityczna poprawność są najlepszym gwarantem wiarygodności oraz słuszności, dobrego odbioru myśli i idei i zachęcenia do współdziałania. Opierając się tylko na chłodnej kalkulacji stalibyśmy w miejscu. Liczenie procentów poparcia właściwe jest dla zupełnie innej fazy procesu zmian. Dlatego w tym przypadku wolę mierzyć siły na zamiary i oczekiwać dyfuzyjnego rozrastania się oddolnego, nie biurokratycznego czy partyjnego, przedstawionego pomysłu.
Rafał Gdak 23.06.2010 10:10
Z nacjonalizmem Kaczyńskiego również Pan przesadził - można podać wiele przykładów na to, iż Kaczyńscy nigdy nie byli nacjonalistami. Chyba że podchodzi Pan do tego słownikowo i hasło "Najważniejsza jest Polska" połączył z definicją słownikową.
Rafał Gdak 23.06.2010 10:06
"mnie nie interesuje żadna większość ani mniejszość, lecz ludzie którzy rozumieją twarde realia (...)"
no i właśnie o tym napisałem Panie Mieczysławie :) Tylko pytanie PO CO tworzyć ów projekt pod nazwą Plan dla Polski, skoro nie ma on szans na realizację? To pytanie czysto pragmatyczne. Podyskutować o przyszłości można bez szumnych sloganów i dodawania sobie animuszu w postaci pustej retoryki. Dlaczego pustej? Bo w kontekście owej "większości", która Pana nie interesuje, powyższy tekst nie jest niczym więcej. I nie jest to z mojej strony defetyzm, bo chcę zmian dla Polski, tyle że by ją budować nie potrzeba mi patosu.
To że tak, a nie inaczej odebrałem Pana tekst wynika z argumentów, które Pan podał. Weźmy pierwszy z brzegu: powrót do idei IV RP. Jej recydywa nam nie grozi, co zrozumiał sam Kaczyński, a jeżeli już to walnie przyczynić się może do niej promowany przez Pana Napieralski. Punkt drugi: "Świadome odwoływanie się do elektoratu ludzi starszych, słabiej wykształconych i zamieszkujących głównie tzw. Polskę B. Elektoratu małych miast i wsi." - tego typu argument świadczy o braku znajomości zasad marketingu politycznego - proszę mi wskazać jakiegokolwiek kandydata (nie tylko w Polsce), który tego typu odwołań by nie czynił. Punkt 3: "Popularyzowanie postawy opartej na haśle: dumny jestem z tego, że jestem Polakiem z całkowitym pominięciem rzeczowego uzasadnienia takiego pustego treściowo poglądu." co złego w promowaniu takiej postawy i po czym Pan wnosi, iż ten pogląd jest pusty? A polityka historyczna czym jest przepraszam? To tylko 3 pierwsze z brzegu przykłady - nie mam czasu opisywać tego punkt po punkcie.
Co do żądań - napisał Pan: "żądamy planu dla Polski" - kim są owi MY? Ja nie żądam - inaczej: oczekuję takowego, ale nie w kształcie przez Pana proponowanym.
Mieczysław Cenin 23.06.2010 09:49
Zupełne niezrozumienie. W dodatku przypisuje mia Pan jakieś żądania, gdzie tu one występują? Plan dla kraju myli Pan z postulatami, żądaniami. To insynuacja czy myślenie życzeniowe młodego człowieka w sztywnych standardach trybika systemu?
Przecież we wszystkich publikacjach pokazuję, że mamy zły/źle funkcjonujący system społeczno- polityczno-gospodarczy. Żadna partia polityczna nie zapewnia funkcjonowania i rozwoju państwa zgodnie z oczekiwaniami społeczeństw, jego aspiracjami i możliwościami niezależnie od sympatii wyborczych. Praktycznie od lat, nie tylko u nas klasa polityczna-próżniacza jest skompromitowana. WYBORY MNIE NIE INTERESUJĄ, TYLKO TO CO BĘDZIE PO NICH. Kwestie wyborcze były zaledwie punktem wyjścia do tego co napisałem. Pan mnie odbiera przez pryzmat i misję swojej aktywności wyborczej, a mnie nie interesuje żadna większość ani mniejszość, lecz ludzie którzy rozumieją twarde realia , nie godzą się z nimi i poszukują odpowiedzi na pytanie co i jak trzeba zmienić, żebyśmy nie byli , nie tylko mentalnościowo, pariasem Europy.
Rafał Gdak 23.06.2010 08:23
Przyznam szczerze, że lektura powyższego tekstu wywołała ironiczny uśmiech na mojej twarzy. Powodem nie jest nawet naiwność Autora i używanie pluralis maiestatis. Bardziej rozśmieszyły mnie żądania. Panie Mieczysławie - widział Pan wyniki wyborów? 77 procent wyborców sprzeciwia się Pana alternatywie. Zapewne podniesie Pan zarzut, iż frekwencja wynosiła 54 procent, na co odpowiem, iż nieobecni głosu nie mają :D Cały tekst traktuje o planie dla Polski, który ma być zbiorem postulatów, tyle że nie są to postulaty większości. Tego typu stawianie sprawy jest więc niczym więcej, niż uzurpacją, bo czy tego Pan chce czy nie chce większość swym głosem zaakceptowała stan rzeczy, który Pan kontestuje. Powie Pan zapewne, iż nie mieli wyboru, media wykreowały duopol itp. Nawet gdyby - w demokracji liczy się głos większości.
Mieczysław Cenin 22.06.2010 23:59
I o to chodzi!. Cieszę się, że Pan pierwszy odniósł się do mojej propozycji, liczyłem na to. W stosownym momencie proszę swoje autorskie pomysły tutaj wprowadzić.
Henryk Kokot 22.06.2010 23:14
Bardzo szczytny cel, jednak w tej kampanii niewiele da się już zrobić. Karty zostały rozdane. Politycy mają nas w głębokim poważaniu i jawnie drwią z demokracji. Przykład tu link
Do tych stu punktów, parę pomysłów mogę podrzucić.
Czy na Jasnej Górze wolno mówić o Hitlerjugend? TV Trwam może
(odsłon: +608)