Facebook Google+ Twitter

Planowe zwycięstwo Polonii

Polonia zagrała wczoraj w II rundzie eliminacji LE tak, jak powinna zagrać tzn. treningowo. Tak właśnie wyglądały bramki na 3:0 i 4:0, kiedy warszawiacy siedzieli na połowie Juvenesu i raz po raz przeprowadzali akcje, a gdy te nie dawały spodziewanego efektu, odbierali piłkę rywalom, często jeszcze na ich połowie i wznawiali napad.

Trybuny Polonii na meczu z Podgoricą. / Fot. Adam Lutostański.Szczególnej urody był drugi gol w meczu strzelony przez Adriana Mierzejewskiego w doliczonym czasie pierwszej połowy. Piłkę z lewej strony wrzucił w pole karne Jarosław Lato, minęła ona wszystkich zawodników i doleciała do Adriana, który trafił w nią z woleja tak idealnie jakby to był strzał z jakiejś gry na Playstation. Nagrodą była owacja na stojąco.

Sanmaryńczycy zagrozili bramce Przyrowskiego w zasadzie tylko raz. W pierwszej połowie przy stanie 1:0 oddali strzał zza pola karnego, który minął poprzeczkę bramki gospodarzy o pół metra. W zasadzie jednak Juvenesu wczoraj na boisku nie było. Zawodnicy gości byli za wolni, nie nadążali za piłką i nie przewidywali akcji Polonii. No i na dodatek rzadko potrafili wyjść z własnej połowy. Nie wykonali też ani jednego rzutu rożnego (Polonia wykonała ich 10). Przyrowski w bramce mógł niemal spać. Śmiało można powiedzieć, że gdyby Polonia chciała to mogłaby wygrać wyżej.

Ale wczoraj w Warszawie był upał i było duszno. Niebo częściowo zakryte było chmurami i raz nawet popadał lekki deszczyk, ale nic to nie dało. Warunki do gry dalej były takie same.

Patrząc na skrót pierwszego spotkania tego dwumeczu można powiedzieć, że polski zespół coraz lepiej radzi sobie w wykańczaniu akcji. Polonia oddała wiele strzałów, potrafiła także cztery razy umieścić piłkę w siatce rywali. W meczu wyjazdowym marnowała szansę za szansą a poprzeczka i słupki bramki Juvenesu zostały porządnie obite.

Mecz z zespołem z San Marino nie ściągnął na stadion przy Konwiktorskiej tylu widzów co pojedynek w poprzedniej rundzie z Budućnostią Podgorica z Czarnogóry. Wczoraj było ok 3,5 tys. widzów. Na Podgoricy, dla porównania, pojawiło się 5,5 tys. No cóż, to było wiadome, słabszy rywal. Tylko czemu ten słabszy rywal zdarzył się Polonii w II rundzie, a nie w I? Skala trudności powinna przecież wzrastać a nie spadać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.