Facebook Google+ Twitter

Platforma w Łodzi dba o swoich

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2008-01-24 22:00

Platforma Obywatelska potrafi zadbać o swoich. Sześcioro młodych (wiekiem i stażem) łódzkich radnych tej partii pracuje w jednostkach podległych Urzędowi Marszałkowskiemu, któremu szefuje Włodzimierz Fisiak, także z PO. Ich doświadczenie zawodowe jest prawie żadne, kwalifikacje - dyskusyjne.

Radny PO Rafał Reszpondek, były asystent marszałka Fisiaka, zarządza nieruchomościami / Fot. PolskaNajbardziej lukratywną posadę, stanowisko zastępcy dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego, dostał Tomasz Kacprzak, przewodniczący rady miejskiej. Z wykształcenia prawnik, pisze doktorat z prawa konstytucyjnego. W WORD odpowiada za szkolenia, egzaminy oraz bezpieczeństwo ruchu drogowego. Zatrudnił go nowy dyrektor Krzysztof Skowroński (także z PO). - Konkursu nie było, napisałem podanie i zostałem przyjęty - mówi Kacprzak. - Bezpieczeństwo ruchu drogowego zawsze mnie interesowało. Chciałem pracować w WORD.

Ile zarabia Tomasz Kacprzak? Pensja na tym stanowisku waha się od 4 do 7 tys. zł brutto. Do tego ma 2,5 tys. zł brutto diety radnego. Jako szef rady miejskiej nie dostaje ekstrawynagrodzenia. Były asystent marszałka Fisiaka, Rafał Reszpondek, nie ukończył prawa (jest na urlopie dziekańskim), ale zaocznie studiuje stosunki międzynarodowe. Na własną prośbę marszałek przeniósł go do Zarządu Nieruchomości Województwa Łódzkiego.

- Asystent marszałka musi być dyspozycyjny całą dobę, siedem dni w tygodniu. Ze względu na studia zaoczne nie mogłem spełnić tego warunku i poprosiłem o przeniesienie - tłumaczy Reszpondek. Jako student prawa pracował w Sądzie Okręgowym, później wygrał konkurs na stanowisko asystenta marszałka Fisiaka. W zarządzie nieruchomości dostaje 2,3 tys. zł brutto.

Bartosz Domaszewicz, absolwent stosunków międzynarodowych, pracuje w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska. Odpowiada za kontakty z mediami i politykę zewnętrzną funduszu. Zapewnia, że odpowiednie kwalifikacje posiada - dwa semestry miał zajęcia z komunikacji społecznej. Twierdzi, że jego przynależność partyjna nie ma nic do rzeczy. Jest szeregowym pracownikiem. Ma umowę tylko na zastępstwo.

Domaszewicz ma 2,5 tys. brutto. Niewiele, bo tylko 1,1 tys. zł brutto w spółce skarbu państwa "Famed", produkującej sprzęt medyczny, zarabia Patrycja Wójcik. Z wykształcenia logopeda, pracuje tam jako specjalista PR. Z kolei Sebastian Tylman we wrześniu ubiegłego roku został zatrudniony w Regionalnym Centrum Polityki Społecznej jako koordynator ds. współpracy z organizacjami pozarządowymi. Zarabia 2,8 tys. zł. W tym gronie "specjalistów" wyróżnia się Marcin Bugajski, p.o. zastępca dyrektora w Departamencie ds. Regionalnego Programu Operacyjnego. Bugajski jest absolwentem prawa i podyplomowych studiów w Instytucie Europejskim. Wcześniej (po wygraniu konkursu) w Urzędzie Wojewódzkim zajmował się pozyskiwaniem środków z UE. Pensja zastępcy dyrektora to 1,1 - 4,2 tys. zł brutto.

Po zsumowaniu pensji i diety okazuje się, że "najbiedniejsza" w tym gronie Patrycja Wójcik miesięcznie ma 3,6 tys. zł brutto. Nieźle jak na początek kariery zawodowej. Żaden z radnych, z którymi rozmawialiśmy, nie widzi nic złego w tym, że jedyną kwalifikacją do pracy na zajmowanych przez nich stanowiskach jest przynależność partyjna. Nic kontrowersyjnego nie widzi w tym Jan Mędrzak, szef PO w Łodzi. - Przecież ci ludzie muszą gdzieś pracować - mówi Mędrzak. - Zostali zatrudnieni, a to znaczy, że mają kwalifikacje. Co z tego, że są z Platformy?

O komentarz do sprawy poprosiliśmy także Włodzimierza Fisiaka, marszałka województwa. Marcin Nowicki, rzecznik marszałka województwa, wyjaśnił, że radni nie pracują w Urzędzie Marszałkowskim, tylko w jednostkach podległych, więc marszałek nie przyjmował ich do pracy.

Monika Pawlak

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

ha ha
  • ha ha
  • 10.10.2010 20:21

specjalista - tylman ! zadnego jez obcego nie zna, skonczyl prywatna szkole, ha ha ah ! sper tak trzymac !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Spodziewałem się, że PO szybko "wejdzie w buty" PiS-u. Znam, z detalami, przypadek "odzyskiwania" przez PiS jednej ze spółek Skarbu Państwa w Łodzi w marcu ubiegłego roku. Niewiele różniło się od napadu na bank. Brakowało tylko broni palnej i rzucania "na glebę". "Odzyskana" w ten sposób spółka zaczęła, mimo wcześniejszej dobrej sytuacji finansowej, tracić swoją pozycję dzięki mizernym kompetencjom "żołnierzy" byłego ministra Skarbu Państwa z PiS-u.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.