Facebook Google+ Twitter

Płeć to nie wszystko

Partia Kobiet powinna mieć zagwarantowany sukces w wyborach. Przecież elektorat, do którego się zwraca liczy prawie 20 milionów osób! W takim razie dlaczego jej szanse na przekroczenie progu wyborczego są minimalne?

Partia Kobiet jest w istocie Partią Niektórych Kobiet i Niektórych Mężczyzn – tak jak każda partia - a nie nową jakością na scenie politycznej. W tym tkwi źródło jej porażki.

Ta sama płeć = z grubsza te same interesy, poglądy, potrzeby – tworząc partię kobiet albo partię mężczyzn trzeba przyjąć taką hipotezę. „Uważam, że kobiety powinny założyć własną partię, bez względu na to czy mają lewicowe czy prawicowe poglądy. Kobiety, które są aktualnie w parlamencie nie reprezentują wystarczająco naszych interesów. Tkwiąc w sporach ideologicznych nie załatwimy nawet tego minimum spraw dotyczących nas wszystkich i najbardziej bezbronnych - dzieci.” pisze Manuela Gretkowska na stronie partii. Od razu nasuwa się pytanie – jak wznieść się ponad podział prawica – lewica, w sytuacji gdy prawicę i lewicy różni postrzeganie społecznych ról kobiet i mężczyzn, wizja rodziny, stosunek do feminizmu? Konserwatystka mówiąca o „naszych interesach” nie ma na myśli tego samego co używająca identycznego określenia socjaldemokratka; liberałka będzie rozumieć je jeszcze inaczej, przedstawicielki skrajnej prawicy czy skrajnej lewicy także maja własną wizję interesów kobiet… W wyobrażeniach rożnych opcji ideologicznych o interesie kobiet znajdziemy rzecz jasna punkty wspólne, ale równocześnie natrafimy na twierdzenia, których pogodzić nie sposób.

Nie da się zaprzeczyć, że na liście postulatów Partii Kobiet znajdują się propozycje, które poprze 99 proc. jeśli nie 100 proc. kobiet - choćby „zaostrzenie kar w przypadku maltretowania kobiet, gwałtu czy zmuszania do prostytucji”. Ale jest wiele pomysłów, które do uniwersalności pretendować nie mogą - bo czy kobieta o poglądach prawicowych (a zwłaszcza skrajnie prawicowych) poprze partię, która postuluje parytet na listach wyborczych, edukację seksualną czy „wprowadzenie nowoczesnych środków antykoncepcyjnych na listę leków i środków medycznych refundowanych”? Czy zwolenniczkom liberalizmu gospodarczego będzie się podobać „przyznanie nie jałmużny, ale godnych zasiłków wystarczających na wychowanie dziecka w ubogich rodzinach” i zwiększenia (jak można się domyślać finansowej) opieki nad samotnymi matkami?

Nazwa ugrupowania może sugerować, że partia będzie zajmować się tylko kwestiami związanymi z poprawą sytuacji kobiet (np. walką z dyskryminacją na rynku pracy, wprowadzeniem parytetów), co z góry zniechęci mężczyzn do przyjrzenia się programowi, bo uznają oni, że ugrupowanie nazywające siebie Partią Kobiet nie ma im nic do zaoferowania. Tymczasem w programie partii jest wiele propozycji „bezpłciowych” np. „likwidacja większości agencji, funduszy celowych, gospodarstw pomocniczych itp.”, „uproszczenie procedury zakładania firmy: doprowadzenie do możliwości jej założenia w ciągu dwóch dni, zniesienie opłat rejestracyjnych, zmniejszenie limitu kapitałowego spółek z ograniczoną odpowiedzialnością (do ok. 10 tys. euro)” „obniżenie CIT do 18 proc., a także najniższego progu PIT do 18 proc. oraz VAT - również do 18 proc.” czy wprowadzenie armii zawodowej. Czy poparcie tych postulatów lub sprzeciw wobec nich ma jakichkolwiek związek z posiadaniem chromosomów XX albo XY?

Twórczynie partii Kobiet zdają się nie zauważać jeszcze jednej rzeczy - wielu problemów, których rozwiązania oczekujemy od polityków, doświadczamy nie jako kobiety lub mężczyźni, lecz jako jednostki wykonujące określony zawód, należące do określonej klasy społecznej, mieszkające w określonym regionie. Czy brak autostrad, kryzys w służbie zdrowia, lista lektur szkolnych, budowa tarczy antyrakietowej to problem „kobiecy” albo problem „męski”? Rzecz jasna istnieją kwestie takie jak aborcja czy dyskryminacja na rynku pracy, które są przede wszystkim problemami kobiet. Jednak to, że dotyczą kobiet w większym stopniu, nie oznacza, że w ogóle nie dotyczą mężczyzn.

Trzeba dążyć do tego by postulaty umieszczone na stronie Partii Kobiet, nie otrzymywały etykietki „kobiecych spraw” – przecież kobiety nie zachodzą w ciążę w wyniku niepokalanego poczęcia, a dzieci mają i matkę, i ojca. Dlatego skuteczna polityka prorodzinna, edukacja seksualna, zaostrzenie kar za gwałty, lepsza opieka lekarska nad kobietami w ciąży powinny być definiowane jako problemy ogólnospołeczne, a nie jako "problemy kobiece", bo takie ich rozumienie jest wygodne dla wielu mężczyzn – mogą wtedy zrzucić z siebie odpowiedzialność za antykoncepcję, za pogodzenie pracy z wychowaniem dziecka, za aborcję dokonywaną przez partnerkę. Te kwestie muszą być w głównym nurcie polityki, a kobiety powinny dążyć do tego by polskie partie wsłuchiwały się w ich postulaty, umieszczały je na listach wyborczych, liczyły się z ich różnorodnymi potrzebami - tak by wszystkie partie stały się "partiami kobiet". Bo partiami mężczyzn już są.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (18):

Sortuj komentarze:

Bonar, niezupełnie.
Opisanych przez Autorkę problemów ignorowanych w reklamach dla rolników nie ma.
Autorka pisze, że niektóre problemy są ignorowane jako kobiece i sugeruje, że istniejące partie powinny się nimi zająć. Nie zajmą się, bo po co? Pisze, że kobiety "powinny" je do tego zmusić. Problem w tym, że jeżeli istnieją wyłącznie partie, które jakiś typ problemów ignorują, to osoby zainteresowane nie mają kogo wybrać. Zatem nie mogą ich zmusić. Dopiero jeżeli dana grupa będzie posiadała jakąkolwiek, nawet całkiem nieproporcjonalną reprezentację zainteresowaną tymi problemami, to wtedy "główny nurt" zobaczy stojących za tym wyborców.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(PS, mówię oczywiście o plakatach obecnej kampanii, a nie takich które reklamują, powiedzmy, pończochy :P )

Komentarz został ukrytyrozwiń

Skoro nie ma reklam skierowanych do kobiet znaczyłoby to, że wszystkie skierowane są do mężczyzn, tyle że takie rozumowanie nie ma sensu :) To tak jak z Twoim przykładem reklamy skierowanej do rolników, czy tylko mężczyźni są rolnikami? nie, więc reklama jest również skierowana do kobiet (a w praktyce płeć nie ma znaczenia, tylko grupa społeczna do której reklama się zwraca). Moim zdaniem niewiele jest reklam skierowanych konkretnie do płci, jednym z nielicznych wyjątków jest... "rozebrany" plakat Partii Kobiet wyraźnie oddziałujący na męskie zmysły :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hmm, no tak, tylko że patrząc z drugiej strony, to te kwestie właśnie są uważane za kobiece w znaczeniu nieistotne. Tak się zastanawiam, jeśli jakaś grupa ma swoją reprezentację, to inne partie starają się o tę grupę walczyć (patrz reklama PIS skierowana do rolników, w imieniu których występuje już przecież PSL i Samoobrona). Reklamy skierowanej do kobiet jakoś nie zauważyłam. Oczywiście, że kobiety mają różne poglądy i różne potrzeby, co nie zmienia faktu, że Polsce przydałaby się partia kobiet, jako taka partia rozsądku, taka mama rozdzielająca skłóconych chłopców, obrzucających się mokrym piaskiem w piaskownicy :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mądry tekst. Z podobnych powodów jestem przeciwny partii łysych, blondynek, mańkutów itp., itd.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Mądry tekst. Z podobnych powodów jestem przeciwny partii łysych, blondynek, mańkutów itp., itd.

Komentarz został ukrytyrozwiń

plus za logikę i rzeczowe ujęcie tematu.
Zdecydowanie się z Panią zgadzam. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) bdb tekst

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 06.10.2007 08:43

(+) Piekny jezyk i styl. Wyrazy uznania...

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ za dobry styl i istotne myśli zawarte w tekście.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.