Pozycja materiału w rankingach:
Czy osoby z plecakiem są dla pracowników supermarketów ludźmi drugiej kategorii? Czy wizyta w hipermarkecie musi być dla nich stresująca?
Wybrałem się z żoną i dzieckiem do jednego z gdańskich hipermarketów - zwykłe zakupy. A jednak nic bardziej mylnego. Jako fotograf-amator mam elegancki plecak przystosowany do transportowania aparatów fotograficznych, obiektywów i innych "gadżetów". Przed wejściem do marketu znajduje się przechowalnia bagażu, która nie ponosi odpowiedzialności za pozostawione przedmioty oraz nie przechowuje m.in. aparatów fotograficznych. Idziemy. Zobacz także:
Artykuły
(18)
Galerie
(37)
Średnia ocen
(4.10)
Wiek: 37 | Miejscowość: Wrocław | Kraj: Polska
O mnie: fotografia, unices, cRPG, MMORPG, książki, Wrocław/Gdańsk
Ostatnie artykuły autora:
Zobacz inne materiałySortuj komentarze:
Autor usunął profil 17.08.2009 15:35
Bo mam inne zdanie niż Wasze? Nie jestem pracownikiem sklepu.
Grzegorz Korzeniowski 16.08.2009 17:57
Mamy chyba pracownika sklepu :)
Autor usunął profil 12.08.2009 13:41
Panie Marcinie jest Pan "młody i gniewny", powołuje się Pan na ustawę i akty wykonawcze zapominając o np. regulaminie sklepu.
Sklep jest własnością prywatną i regulamin może zawierać zapisy o sprawdzeniu bagażu ( piszę o sprawdzeniu ale nie przeszukaniu ) a czy Pan zaakceptuje zapisy regulaminowe to Pana sprawa - przymusu nie ma, można zakupy robić w osiedlowych sklepikach.
Następnym przykładem może być impreza masowa - ustawodawca zakazał wnoszenia min. materiałów niebezpiecznych, pirotechnicznych itp czy okaże Pan bagaż ( plecak )? Idąc dalej - czy obsługa kina może Pana wyprosić jeżeli będzie Pan nagrywał film podręczną kamerą? Czy można dokonać przeszukania kibica wchodzącego na mecz piłki nożnej? Czy mogę wejść na teren osiedla strzeżonego - ustawa tego nie zabrania? Czy pracownik ochrony może prosic o okazanie dowodu osobistego na terenie chronionym?
Dlaczego chcemy czuć się bezpiecznie ale tylko na swoich warunkach.
p.s
Pracownik ochrony nie naruszył prawa to Pan je naruszył pisząc - "warto mieć zdjęcie osoby, która narusza prawo" - to ( chyba ) powówienie?
Marcin Trzaska 08.08.2009 22:38
Sprowokować do czego, Rafale? A co do zdjęć - warto mieć zdjęcie osoby, która narusza prawo.
Marcin Rzeczkowski 07.08.2009 18:37
Kiedyś miałem w plecaku zakupy spożywcze zrobione pół godziny wcześniej i dla świętego spokoju przed wejściem do hipermarketu chciałem zostawić plecak w przechowalni, dodając nawet, że są w nim produkty, którymi oni również handlują. Dowiedziałem się, że nie ma potrzeby, bo w tym hipermarkecie do plecaków nie zaglądają. Wszedłem z plecakiem - faktycznie nikt mnie nie sprawdzał. Tydzień później wybrałem się do tego samego hipermarketu, zrobiłem zakupy, przeszedłem przez bramkę przy kasie, zapłaciłem... i wyrósł przede mną ochroniarz, żądając okazania zawartości plecaka. Nawet nie sprawdził go dokładnie, dał mi spokój po zobaczeniu kurtki na wierzchu. Lekko obłąkane...
Rafał Nastarowicz 07.08.2009 17:07
Marcinie, możesz mi to wytłumaczyć:
"Dochodzi do małej kłótni. Ściągam plecak, wyciągam aparat. Robię panu zdjęcie"
Po co chciałeś mu robić zdjęcie, takim zachowaniem mogłeś go tylko sprowokować.
Marcin Trzaska 06.08.2009 22:46
Hm, troszkę dziwi mnie Twoje zachowanie Zbigniewie. Uważam, iż "my home is my castle". Ja po prostu nie widzę potrzeby "okazywania" zawartości mojego plecaka bez potrzeby.
Inna sprawa - może warto zwrócić uwagę, iż nie każdy "ochroniarz" w sklepie jest licencjonowanym pracownikiem ochrony w myśl wymienionej w artykule ustawy. Często są to pracownicy sklepu.
Czy jeżeli ktoś kto nie ma do tego uprawnień poprosi Cię, np. w środku miasta o pokazanie zawartości plecaka to grzecznie pozwolisz na to?
Zbigniew Jarosik 06.08.2009 11:43
Nie mam nic przeciwko, żeby ochroniarz zajrzał mi do plecaka. Tylko życzę sobie, aby się to odbyło kulturalnie. Latka lecą, handel u nas się nieco zmienił w ciągu ostatnich 20 lat, człek oczekuje jakiegoś poważania. Parafrazując polonistkę brackiego, "ja maturę już mam" i dla obcych jestem per pan. Nie życzę sobie, żeby 19-20 letni cieć wołał za mną "Ej, ty! Poka plecak!".
Swego czasu w gdańskim Makro bardzo ładnie sobie radzono z tego typu sytuacjami. Jeśli ktoś już bardzo chciał wejść z plecakiem - jak ja (swego czasu nosiłem ze sobą sporo elektroniki - laptop, cyfrak, zapasowa komórka, palmtop, itp) - to proszono (!) przy wejściu (!) o okazanie zawartości plecaka przy wyjściu. Nigdy nie oponowałem, zawsze odbywało się to bardzo grzecznie. Ale dobre czasy minęły, jakiś cieć powiedział, że z plecakiem to mogę sobie do Edeki pójść (był taki dyskont) ale na halę nie wejdę. Skończyło się na rozmowie z szefem zmiany i wyjaśnieniem, dlaczego więcej w Makro zakupów nie zrobię. Cóż, znów przyszło zagłosować pieniędzmi - mogę wydać je gdzie indziej...
Grzegorz Korzeniowski 05.08.2009 22:42
@"A "nietrafione" pisz razem."
Zatopiony.
Jolanta Paczkowska 05.08.2009 21:58
"Spoko, szeryfie", że zacytuję klasyka. ;) Nie trać swojego cennego czasu. A "nietrafione" pisz razem.