Facebook Google+ Twitter

Plotki, ploteczki i zdrowie

Często zastanawiam się nad plotką. Jest wszechobecna. Najczęściej wiąże się z czyjąś krzywdą. I nawet amerykańskie badania nie zmienią tego, co myślę na ten temat.

Kiedy tamta, z gorącą kawą przychodziła do naszego pokoju i wraz z moją współlokatorką zaczynały swoje spotkanko, do bólu przypominające mini-zebranie „bojcor” we wsi, opanowywała mnie złość. Bo zaczynały - jak ona może, ona nie wie, co ze sobą zrobić, a wiesz co, podsłuchałam jak rozmawiała przez telefon… Chce rezygnować ze studiów, ale po co, czemu… Wiesz, ona sobie nie radzi… Miliony ocen zachowania jednej dziewczyny, ich „ulubienicy”, chyba zawsze zaczynały od niej właśnie. Wiedziałam wszystko o rodzinie, planach, zachowaniu, wadach i zaletach kogoś, kogo widywałam może raz na tydzień, może przez godzinę, a rozmawiałam może przez (w sumie) dwie godziny w życiu.

Po czym za moment do pokoju na „kawę czy herbatę” wpadała obgadywana koleżanka - uśmiechnięta, nieświadoma niesympatycznych słów, które przed chwilą padały pod jej adresem. Wszystkie uśmiechnięte, jakby nigdy nic, „brały się za inną”. I tak, było mi dane usłyszeć niejedną „fascynującą” historię z życia studentek jednego z językowych kierunków, bo dziewczyny rozbierały na części pierwsze problemy połowy swojego roku. Od ubioru, poprzez charaktery, zdolności koleżanek, ich chłopaków - analiza przebiegała przez wszystkie płaszczyzny życiowe. Nigdy chyba nie było mi dane usłyszeć rozmowy o czymś, co ostatnio przeczytały (wyjątkiem był katalog promocji z Super–Pharmu), o podróżach, imprezach, ciekawych wystawach, czy czymkolwiek, co same robiły. Nie opisywały swoich wrażeń, wciąż skupiały się na myślach i czynach innych. Zupełnie tak, jakby swojego życia po prostu nie miały.

Zastanawiałam się nie raz, czy to fair. W końcu w ten sposób zachowuje się większość kobiet! Dumałam nad korzyściami płynącymi z plotkowania i widziałam ich mało. Fajnie zapełniały „tą niezręczną ciszę” - tyle wymyśliłam, biorąc pod uwagę sytuacje kiedy sama plotkuję.

Teraz na portalu fit.pl czytam: plotkuj dla zdrowia! Ach, więc to o to chodziło - myślę - one to robią dla zdrowia! Co prawda portal nie podaje, skąd zaczerpnął informacje, że plotki mogą w czymś pomagać, no ale skoro tak „piszą”, to pewnie tak jest.

Gdzie indziej „piszą”, że wspólne seanse plotkarskie zacieśniają więzi społeczne. No, na pewno - myślę - szczególnie z tymi, którzy są ofiarami wścibskich „obgadywaczy”. Zgodzę się, że relaksujące plotkowanie jest bardzo. I fascynujące. I przyjemne - dla strony, która plotkuje. Zastanawiam się zawsze, czy moje drogie koleżanki nigdy nie były w sytuacji odwrotnej. Jak to jest, kiedy domyślamy się, że środowisko wokół nas coś o nas wie, coś o nas mówi, ale nie wiemy tego do końca. Męczy nas to, zastanawiamy się nad dziwnymi sytuacjami, kiedy my wchodzimy do pokoju i nagle wszyscy milkną.

Nie, ja nie chcę plotki wyeliminować (sama też często plotkuję). Ale gdyby ją tak troszkę „ukrócić”? Gdybyśmy jednak zajęli się intensywniejszym przeżywaniem życia swojego niż kogoś? Gdybyśmy kontrolowali czy to, co mówimy nie robi komuś krzywdy? Gdybyśmy nie doprowadzali codzienności do absurdu? Może, gdybyśmy plotkowali tylko z najbliższymi znajomymi, a nie z każdym? Albo - gdybyśmy częściej rozmawiali wprost o swoich żalach i tym, co nam przeszkadza w drugiej osobie? Naprawdę, nie byłoby to zdrowsze?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

A więc magiel nie znikł. Przeniósł sie na wyzszy poziom cywilizacji, a plotka uprawiana jest przez młode osoby, ktorym - w przeciwienstwie do znudzonych gospodyn domowych - wszak wrażen zyciowych nie brakuje.
Będa plotkowac, dopóki plotka bumerangiem nie ugodzi w nie same.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.