Facebook Google+ Twitter

PLS: Niesamowite emocje w Olsztynie!

W najciekawszym meczu 6. kolejki PLS, Wkręt - Met AZS Częstochowa pokonał w olsztyńskiej hali "Urania" tamtejszy PZU 3:2. To spotkanie w pełni zasługuje na miano szlagieru kolejki.

W akcji Patryk Czarnowski (tył) z PZU AZS Olsztyn przed blokującym Robertem Szczerbaniukiem (front) z Wkręt-Met Domex AZS Częstochowa w meczu Polskiej Ligi Siatkówki, rozegranym w Olsztynie, 20 stycznia. Fot. PAPRozgrywki PLS w ten weekend pozostają w cieniu skoków narciarskich. Tyle, że fani tej drugiej dyscypliny w okresie, kiedy zawody rozgrywane są w Zakopanem, muszą martwić się o pogodę. Takich problemów nie mają za to kibice siatkarscy, którzy zamiast pod skocznią i na wietrze, kibicują w ciepłych halach. Tam też jest na co popatrzeć. Dziś doskonałe widowisko obejrzeli kibice w Olsztynie, gdzie miejscowy AZS podejmował Wkręt – Met Częstochowę.

Olsztynianie od początku spotkania dominowali na parkiecie. Niesieni dopingiem miejscowej publiczności systematycznie zwiększali przewagę nad rywalami. Doskonale rozgrywał Paweł Zagumny. W ekipie z Częstochowy wyróżniał się Brook Bilings, którego ataki sprawiały trudności Akademikom. Gospodarze często atakowali środkiem.


Ataki 22-letniego Patryka Czarnowskiego oraz Wojciecha Grzyba były bardzo skuteczną bronią na Częstochowian. W końcówce seta gracze Wkręt- Metu starali się jeszcze odrobić kilkupunktową stratę jednak siatkarze z Olsztyna nie dali wyrwać sobie zwycięstwa w pierwszej odsłonie wygrywając 25:21.


Druga partię od mocnego uderzenia zaczęli częstochowianie, a konkretnie niesamowity Billings, dzięki któremu gracze z Jasnej Góry wyszli na kilkupunktowe prowadzenie. Do pierwszej przerwy technicznej między obiema ekipami utrzymywała się minimalna przewaga punktowa na korzyść Wkręt – Metu. Siatkarze nie szczędzili sił w zagrywce. Przy stanie 12:11 Paweł Zagumny pozazdrościł dobrych ataków swoim kolegom i z sytuacyjnej piłki sam zdecydował się wykonać atak, niestety nieskutecznie.


Skuteczni  byli  za to Paweł Papke i Sinan Tanik. Atakujący AZS-u dosłownie „bombardowali” swoich rywali mocnymi zagraniami i na drugą przerwę techniczną olsztynianie schodzili prowadząc 16:11. Taki rezultat był efektem wielu błędów częstochowian. Mocne ataki przeplatane były szkolnymi błędami w ich wykonaniu.


Od stanu 20:15, przyjezdni zaczęli systematycznie odrabiać straty. Przy wyniku 22:21 wspaniałą akcję okraszoną niesamowitymi obronami obydwu ekip wygrali siatkarze Wkręt – Metu. To zapowiadało ciekawą końcówkę. Przy stanie 24:23 pierwszy raz w ataku ze środka pomylił się Czarnowski. W następnej akcji Zagumny wystawił piłkę do tego samego zawodnika a ten udowodnił że mimo młodego wieku jest klasowym środkowym. Po ataku Czarnowskiego Akademicy mieli piłkę setową którą wykorzystali i set zakończył się wynikiem 26:24.


 

Trzecia partia tak jak dwie poprzednie toczyła się w dobrym tempie. Jednak w przeciwieństwie do pozostałych odsłon była ona najbardziej wyrównana. Przy stanie 17:17 częstochowianie odskoczyli na dwa punkty. Jak się później okazało   był to moment kulminacyjny. Przewaga gości przy wyniku 19:21 została powiększona dzięki asowi serwisowemu Billingsa. Z kolei przy wyniku 21:23 doskonałą zagrywką popisał się Michał Bąkiewicz. To nie wystarczyło jednak na siatkarzy z Częstochowy, którzy wygrali tę partię 25:22.


Na początku czwartej odsłony, wzorem poprzedniej partii, gra była wyrównana. Jednak w dalszej części seta olsztynianie wyszli na kilkupunktowe prowadzenie (13:9), które dzięki dobrej grze w tym okresie częstochowian, roztrwonili. Co więcej, to goście przy stanie 15:15 zdobyli punkt i w roli zwycięzców schodzili na druga przerwę techniczną.


Goście niesieni dobrą grą przy wyniku 17:17 odskoczyli rywalom na 3 punkty. Zdenerwowani olsztynianie po ostrej reprymendzie trenera Mazura zabrali się do odrabiania strat. Przy stanie 21:22 błąd podwójnego odbicia popełnił Paweł Zagumny. Gospodarzom nie udało się już odrobić dwupunktowej przewagi i goście przechylili szalę zwycięstwa w tym secie na swoją korzyść doprowadzając tym samym do Tie – breaka.


Tie  – break lepiej rozpoczęli gracze Wkręt – Metu. Przy zmianie stron goście prowadzili 6:8. Tę przewagę roztrwonili poprzez indywidualne błędy na zagrywce. Problemy częstochowian w tym elemencie wykorzystali gospodarze, którzy doprowadzili do wyrównania. Przy stanie 9:9 podopieczni Ireneusza Mazura dzięki dobrym serwisom Tanika wyszli na dwupunktowe prowadzenie. Jednak ostatnie słowo należało do podopiecznych trenera Brokinge`a. Przy wyniku 14:14 dwie mocne zagrywki wykonał Robert Szczerbaniuk. Ryzyko opłacało się i częstochowianie zwyciężyli 5 seta 14:11, a w całym spotkaniu 2:3.


Mądre siatkarskie przysłowie mówi – Za dobre wrażenie nikt punktów nie przyznaje. Na ostatnich MŚ w Japonii, któryś z naszych zawodników dopowiedział, że siatkówka to nie łyżwiarstwo figurowe. Trudno się z tym nie zgodzić a ta sentencja doskonale pasuje do siatkarzy Wkręt- Metu. Częstochowianie w prawie każdym spotkaniu tego sezonu grają efektownie i przyjemnie dla oka. Jednak niekiedy popełniają o kilka błędów więcej od rywali w efekcie przegrywając całe spotkanie. Dziś tak nie było i dzięki zarówno efektownej jak i efektywnej grze zwyciężyli olsztynian.


PZU AZS Olsztyn - Wkręt- Met Częstochowa 2:3 (25:21, 26:24, 22:25, 21:25, 14:16).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.