Początek meczu był udany w wykonaniu gospodarzy. Po skutecznych blokach i asie Rafała Buszka, Politechnika prowadziła 6:1. Na pierwszą przerwę techniczną zespoły zeszły po atomowym uderzeniu Iurija Gladyra w 3 metr. Po asie serwisowym Andrzeja Skórskiego i bloku na Michale Ruciaku, stołeczni prowadzili już 12:7. Ale wraz z biegiem seta, przewaga podopiecznych Krzysztofa Kowalczyka malała.
Po punkcie bezpośrednio z pola zagrywki zdobytym przez Roberta Szczerbaniuka, goście przegrywali już tylko dwoma punktami (23:21). W kolejnej akcji sędzia dostrzegł błąd ustawienia w warszawskiej drużynie i już przewaga wynosiła tylko jedno „oczko”. Jednak gospodarze konsekwentnie dążyli do zwycięstwa. Bardzo ważny punkt zdobył Serhiy Kapelus a seta zakończył Skórski atakiem z II linii.

Rozpoczęcie drugiego seta to notorycznie psute serwisy przez Akademików. Do stanu po 10, oba zespoły grały punkt za punkt. Wtedy, po błędach w ataku Zaksy i uderzeniach z drugiej piłki Bartka Neroja, gospodarze wyszli na prowadzenie 14:10. Kolejne minuty to tylko powiększanie przewagi przez zespół z Warszawy. Seta zakończył atakiem ukraiński przyjmujący Politechniki.
Trzecia partia spotkania to ciągłe prowadzenie Zaksy oraz gonitwa Politechniki. Na punkt Terenca Martina, odpowiedział asem serwisowym Skórski. Po ataku Gladyra w siatkę i ofiarnej grze w obronie gości, Zaksa prowadziła 9:5. Ponownie Politechnikę do walki poderwał młody przyjmujący. Gdy Karol Kłos dwukrotnie zablokował ataki gości, wydawało się, że już stołeczni opanowali sytuację. Nic bardziej mylnego. Po blokach na Rafale Buszku i Skórskim, podopieczni Krzysztofa Stelmacha prowadzili już 23:19. Politechnika jeszcze potrafiła zerwać się do odrabiania strat. Ale blok na Jakubie Novotnym i ataku z drugiej piłki przez kapitana gospodarzy nic już nie pomogły i Zaksa wygrała seta 25:22.