
Gwardzistkom we znaki dało się zmęczenie. Siatkarki z Wrocławia w ciągu ostatnich 7 dni rozegrały aż trzy mecze, w tym dwa ligowe i jedno w rozgrywkach europejskich.
Pierwszy set rozpoczął się wyjątkowo dobrze dla Gwardii. Rozpoczynająca grę Dorota Ściurka zaserwowała zbyt mocno i piłka uderzyła w parkiet za linią końcową boiska. Następnie dzięki dobrej grze Bogumiły Barańskiej i błędzie Magdalent Piątek Gwardzistki szybko odskoczyły na prowadzenie 4:0. Do wzięcia przerwy na żądanie zmuszony był Rafał Prus. Uwagi szkoleniowca pozwoliły mielczankom w krótkim czasie odrobić stratę i po błędzie Zuzanny Efimienko doprowadzić do remisu 5:5. Dalsza część seta to dość wyrównana walka. Przy stanie 9:11 dla Stali w drużynie Gwardii na zagrywkę weszła Dominika Sobolska. Gwardia złapała wiatr w żagle, a wynik zaczął się bardzo szybko zmieniać na korzyść Gwardii. Wspomniana 18-letnia środkowa Gwardii serwowała aż 11 raz z rzędu, a po ostatniej udanej akcji Zuzanny Efimienko wrocławianki mogły cieszyć się z prowadzenia 19:11. Do końca partii przewaga nieco stopniała, ale Gwardzistki i tak mogły się cieszyć z pewnego zwycięstwa 25:19 w pierwszej odsłonie.
Drugi set rozpoczął się od zepsutej zagrywki Joanny Wołosz, która posłała piłkę w siatkę. Przeciwniczki nie pozostały dłużne i identycznym błędem Sylwia Wojcieska doprowadziła do remisu 2:2. Sporo błędów w grze drużyny z Wrocławia spowodowało, że na pierwszą przerwę techniczną, po udanym ataku Wojcieskiej, mielczanki schodziły prowadząc aż pięcioma punktami. Przewaga mieleckiego zespołu po przerwie jeszcze wzrosła do sześciu punktów. Wtedy o czas poprosił Rafał Błaszczyk. Uwagi szkoleniowca pomogły, Gwardzistki zmniejszyły nieco stratę. Po dobrej akcji bloku Czypiruk-Sobolska udało się zbliżyć do przeciwniczek na jedno oczko, jednak mielczanki do końca seta dzielnie się broniły i nie pozwoliły Gwardii objąć prowadzenia. Set zakończył się wynikiem 25:21 dla Stali.
Trzecia odsłona meczu znów należała do Gwardii. Rozpoczęło się od nieznacznego prowadzenia Stali, jednak jak się później okazało wynik 1:1 był ostatnim remisem w tej partii. Na pierwszą przerwę techniczną Gwardia schodziła prowadząc 8:2. Gospodynie do końca seta utrzymały korzystny dla nich wynik i zakończyły trzecią partię wynikiem 25:20.
Czwartą odsłonę lepiej zaczęły mielczanki. Po błędzie w przyjęciu, popełnionym przez Martę

Czerwińską, objęły prowadzenie 1:0 - nie trwało to jednak zbyt długo. Gwardia szybko wyrównała na 1:1 i rozpoczęła się walka „punkt w punkt”. Wynik oscylował w okolicach remisu do momentu, w którym Bogumiła Barańska źle przyjęła serw Ściurki i piłka wyleciała poza bandy reklamowe. Zawodniczki Stali objęły wtedy prowadzenie, które starały się utrzymać jak najdłużej. Przy stanie 15:17 ostry finisz rozpoczęły mielczanki, które zdobyły 7 punktów z rzędu i do zwycięstwa w secie brakowało im tylko jednego oczka, które ostatecznie zdobyły po nieudanym odbiorze Aleksandry Krzos. Set zakończył się wynikiem 16:25, a o losach spotkania miał zadecydować tie-break.
Piąty set to siatkarska loteria, zwłaszcza w tak wyrównanych pojedynkach. Piątą partię lepiej rozpoczęły przyjezdne. Przy wyniku 0:3 trener Błaszczyk poprosił o czas, po którym wrocławianki natychmiast odrobiły stratę i przed zmianą stron prowadziły dwoma punktami. Przewaga Gwardii nie trwała zbyt długo. Mielczanki doścignęły zespół Błaszczyka i na tablicy pojawił się wynik 10:10, po którym na boisku obserwowaliśmy grę nerwów. Wynik do końca seta oscylował w okolicach remisu, jednak w końcówce lepsze okazały się zawodniczki Stali, które dopiero po czwartym meczbolu mogły cieszyć ze zwycięstwa w całym meczu.
IMPEL Gwardia Wrocław - Stal Mielec 2:3 (25:19, 21:25, 25:20, 16:25, 15:17)Wypowiedzi pomeczowe
Dorota Ściurka (kapitan Stali Mielec)
Rafał Prus (trener Stali Mielec)
Bogumiła Barańska (Gwardia Wrocław)
Rafał Błaszczyk (trener Gwardii Wrocław)