Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

89872 miejsce

PlusLiga: mniej gwiazd, więcej kandydatów na gwiazdy

Główni aktorzy poprzedniego sezonu zeszli z planu. Obsada stała się odrobinę mniej międzynarodowa, za to polskie akcenty powinny być lepiej dostrzegalne.

Bez Daniela Castellaniego, Felipe Fontelesa, Antonina Rouzier, Aleksandara Atanasijevicia, Zbigniewa Bartmana i Armando Dangera to będzie inna liga. Pora się przyzwyczaić, że pierwszy siatkarski garnitur trafia hurtowo do Turcji, Rosji, Włoch (w tej kolejności) lub - w skrajnych przypadkach - do niepytających o warunki kontraktu Katarczyków. Fakt, że Bartosz Kurek nie wrócił do Bełchatowa po nieudanym roku w Dynamo Moskwa, najlepiej świadczy o tym, że pewne czasy się skończyły. Na dziś PlusLiga stanowi atrakcyjną ofertę dla zawodników drugiego sortu, którzy przyjechali zrobić krok w przód w wyjątkowo przychylnej tej dyscyplinie otoczce. Jej przykład mieliśmy już w fazie przygotowań: sparing Resovii z JW w Lublinie z trybun oglądało cztery tysiące widzów.

Plusy całej tej sytuacji? Coraz więcej miejsca zostaje dla Polaków. Prym w tym trendzie wiedzie monoetniczny Lotos Gdańsk, który jakby rzucił reszcie wyzwanie: zobaczcie, ile ugramy opierając się tylko na tubylcach. Pasjonująco zapowiada się starcie młodych atakujących, którzy w ciągu najbliższych lat mogą na stałe zadomowić się w kadrze. Grzegorz Bociek w kilka miesięcy zaliczył ogromny skok jakościowy. Jeszcze kilka miesięcy temu trudno było podejrzewać, że zadebiutuje na poziomie reprezentacyjnym i trafi do celującego w złoto Kędzierzyna. Dawida Konarskiego, najskuteczniejszego zawodnika poprzedniego sezonu, w mistrzu Polski z Rzeszowa czeka weryfikacja na tle zawodników już ogranych i ustabilizowanych na wysokim poziomie.

Spadła średnia wieku trenerów. Trzech jest poniżej 40. roku życia, tylko jeden skończył 50 lat. W ten weekend po raz pierwszy w protokole meczowym w innej niż zwykle rubryce znajdą się nazwiska byłych reprezentantów Polski Sebastiana Świderskiego i Roberta Prygla oraz Miguela Angela Falasci.

Roszady w tle

Ogólna tendencja nie zachwiała jednak proporcjami najbardziej bazującego w stawce na obcokrajowcach Jastrzębskiego Węgla. W miejsce nieprzewidywalnego Matteo Martino pozyskał reprezentanta Francji Nicolasa Marechala, zamiast Russella Holmesa, kolejnego emigranta podążającego nad Bosfor - Słoweńca Alana Pajenka, a pozycję rozgrywającego zaproponowała 34-letniemu Michałowi Masnemu, im bliżej końca kariery, tym bardziej rozchwytywanemu. W ciągu 13 lat Jastrzębianie tylko raz wypadli poza strefę medalową.

Po sezonie bez żadnej zdobyczy przeobrażona Skra znowu zagra z Mariuszem Wlazłym na ataku. Choć nie obowiązuje już reguła Pawła Papke „kto ma Wlazłego, ten ma mistrza”, jego dobra współpraca z rozpoczynającym swój pierwszy sezon w Europie Nicolasem Uriarte będzie kluczem do ponownego zagoszczenia co najmniej w najlepszej czwórce. Powoli wracający do zdrowia po kontuzji barku Facoundo Conte (w tym sezonie w sumie pięciu Argentyńczyków wystąpi w polskich halach) może okazać się ligową perełką, którego zagrania będą ozdobą klipów marketingowych. Transferowy recycling sprowadził do Bełchatowa Stephana Antigę, chęć oszlifowania młodych zdolnych - Wojciecha Włodarczyka, który ostatni sezon spędził w Austrii, zrównoważenie sił w odbiorze i ataku - Samuela Tuię. Na brak komfortu w wyborze przyjmujących Falasca nie będzie miał prawa narzekać.

Jeśli ktoś wyjechał z kraju na pół roku bez kontaktu z siatkarską rzeczywistością, przetrze oczy ze zdumienia patrząc na skład rewelacji ubiegłego sezonu z Bydgoszczy. Już nie Delecta, a Transfer, już bez Piotra Makowskiego i pięciu zawodników pierwszego wyboru z ubiegłego sezonu. O tym, że grabież biednych kosztem bogatych to element nieobcy PlusLidze, regularnie przekonuje się warszawska Politechnika, dla której każde okno transferowe to strata połowy wyjściowej szóstki. O ile zakontraktowanie w ostatniej chwili Pawła Woickiego może zbilansować odejście Fabiana Drzyzgi, to deficyt po Krzysztofie Wierzbowskim i Macieju Zajderze wygląda na trudny do odrobienia. Niespodziewane zwycięstwo w Memoriale Zdzisława Ambroziaka napawa umiarkowanym optymizmem trenera Jakuba Bednaruka, który (przy zachowaniu proporcji) jest siatkarskim odpowiednikiem Juergena Kloppa - dobrą atmosferę wokół drużyny i jej entuzjazm próbuje przekuć w wynik.

Po raz pierwszy do rozgrywek przystąpi dwanaście zespołów. Licencję uzyskały dwie pierwsze drużyny I ligi: Czarni Radom i BBTS Bielsko-Biała.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.