Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

56294 miejsce

PlusLiga: Niewytłumaczalna detronizacja Skry

Nic nie może wiecznie trwać - po 7 latach hegemonii bełchatowianie abdykowali na rzecz Resovii. Trudno wskazać moment, kiedy w zespole Jacka Nawrockiego skończyło się to coś, co decydowało o jego niepodważalnej pozycji.

 / Fot. PAP/Darek DelmanowiczJeszcze w wywiadzie dla piątkowej "Gazety Wyborczej" (wówczas stan rywalizacji wynosił 0:2 dla Resovii), trener Skry powiedział, że rywale niczym go nie zaskoczyli, a przyczyny potknięć należy szukać w słabszej dyspozycji jego zawodników niż dobrej gości. Po rozstrzygnięciu finałowej rywalizacji wiadomo, że diagnoza nieoczekiwanej porażki (rundę zasadniczą mistrzowie Polski zakończyli na pozycji lidera z bilansem 16 zwycięstw i 2 porażek) nie będzie ani szybka, ani łatwa i może zahaczyć o fundamenty zespołu.

Zmiana klubowej hierarchii PlusLigi skłania do zadania kilku pytań. Czy bełchatowski sztab szkoleniowy wyznaczył szczyt formy na Final Four Ligi Mistrzów, zakładając, że drużyna "dojedzie" na jednorazowo naładowanym akumulatorze do końca sezonu? To byłaby teza chyba zbyt naiwna, nieuzasadniona szukając analogii w przeszłości, ale należy rozpatrywać wszystkie warianty, skoro dotychczasowy model zawiódł.

Czy może o porażce zadecydowała najzwyczajniej na świecie dyspozycja dnia, może fizyczne zmęczenie, osłabiające koncentrację i chwiejące pewnością zawodników? Skra to przecież od lat najczęściej eksploatowana polska drużyna, ale profesjonalnie prowadzona radziła sobie na wszystkich polach bez krzywdy na zdrowiu. Symptomy słabszej formy, które wyszły na wierzch w półfinałowych starciach z Jastrzębskim Węglem, nasiliły się w decydujących meczach w Bełchatowie i Rzeszowie, praktycznie już bez możliwości przeciwdziałania.

Czy trener Nawrocki, trochę jak Bogdan Wenta, nie przywiązał się za bardzo do nazwisk, które dotąd go nie zawodziły i zaniedbał wprowadzanie nowych twarzy do zespołu? Rzucało się w oczy osamotnienie w ataku Mariusza Wlazłego, niemoc niezniszczalnego wydawałoby się Bartosza Kurka i wszechstronnego Michała Winiarskiego, dziwnie przygaszony był Daniel Pliński. Ale kto miał ich zastąpić? Sprowadzeni przed sezonem młodzi Serbowie Cupković i Atanasijević grali "ogony", podobnie jak doświadczony środkowy z przeszłością w lidze włoskiej, Wytze Kooistra. Nieznacznie więcej szans otrzymał obiecujący Karol Kłos, ale jego wpływ na wynik był mocno ograniczony.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.