Facebook Google+ Twitter

PlusLiga. Politechnika lepsza od Skry

W ostatniej kolejce sezonu zasadniczego PlusLigi siatkarze Politechniki niespodziewanie pokonali Skrę 3:2. Dla gości była to pierwsza porażka na ligowych parkietach od 24 spotkań.

"Akademicy" po porażce w wyjazdowym meczu w Kędzierzynie przed niespełna dwoma tygodniami, ostatecznie pogrzebali swoje szanse na awans do play-offów. Pojedynek ze Skrą miał dla nich wymiar wyłącznie prestiżowy, ale przystąpili do niego niezwykle skoncentrowani i żądni wygranej. - Rzucimy się na rywala i będziemy chcieli go zagryźć - zapowiadał drugi trener gospodarzy Jakub Bednaruk.

Mistrzowie Polski przyjechali do stolicy bez przeziębionego Mariusza Wlazłego, który jest oszczędzany na półfinałowe starcie z AZS-em Częstochowa. Trener Nawrocki, podobnie jak we wcześniejszych spotkaniach, eksperymentował ze składem i rotował zawodnikami niezależnie od przebiegu wydarzeń na boisku. I tak w wyjściowej szóstce zabrakło miejsca dla klasycznego atakującego - zamiast „naturalnego” następcy Wlazłego, Jakuba Novotnego po przekątnej z rozgrywającym (kolejna zmiana - Woicki zamiast Falasci) grał Bartosz Kurek. Na środku obok Marcina Możdżonka wystąpił były zawodnik gospodarzy Karol Kłos.

Piąta edycja konkursu Dziennikarz Obywatelski 2010 Roku trwa! Dołącz, wygraj 10 tysięcy



Pierwsza partia od początku do końca przebiegała pod dyktando gości. Bełchatowianie prezentowali dojrzałą siatkówkę, unikali niewymuszonych błędów i umiejętnie wykorzystywali swoje najmocniejsze strony tego wieczoru, czyli Kurka i Winiarskiego. Wtórował im skuteczny Antiga, choć Francuzowi tradycyjnie przypisano więcej zadań w defensywie.

Drugi set był już bardziej wyrównany. Odpowiedzią Politechniki na tercet nominalnych przyjmujących Skry był Oleksnandr Statsenko. Ukraiński atakujący kończył bardzo trudne piłki w ważnych momentach i tylko dzięki jego postawie gospodarze trzymali punktowy dystans do rywali. Gdy jednak przy stanie 19:22 powoli szykowano się na kolejną partię, pierwszorzędnie w polu zagrywki spisali się kolejno Ardo Kreek i Wojciech Żaliński, a na siatce brylował doświadczony Marcin Nowak. Wygrana do -24 wyraźnie ożywiła podopiecznych Radosława Panasa, którzy z nowymi pokładami energii przystąpili do trzeciego seta. Przełamał się stosunkowo mało widoczny do tej pory Zbigniew Bartman, nadal błyszczał Stasenko. Nawrocki tym razem desygnował do gry Nowotnego, ale - co może dziwić - w miejsce bardzo dobrze spisującego się Winiarskiego. Jeszcze wcześniej Woickiego regularnie zastępował Falasca.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.