Facebook Google+ Twitter

PlusLiga: Politechnika podbudowana zwycięstwem nad Transferem

Od początku meczu było widać, że grają drużyny pogrążone w kryzysie. Chaos pierwszy opanowali bydgoszczanie, ale gospodarze odwrócili losy meczu, co w tym sezonie jeszcze im się nie udało.

 / Fot. By Nula (Anna Kłeczek) (Own work) [GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html) or CC-BY-3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/3.0)], via WikimedPolitechnika wyszła na parkiet z obciążającym bagażem sześciu przegranych z rzędu, goście do tej pory wygrali tylko raz i zamykają tabelę. Dla obu ekip to najwyższy czas, żeby zacząć punktować i utrzymać bliski dystans do zespołów walczących o ósemkę. Na razie płacą wysoką cenę za poważne osłabienia w letnim oknie transferowym.

Zaczęło się - jak zwykle ostatnio dla Akademików - źle. Adrian Gontariu nie mógł przebić się przez szczelny blok bydgoszczan, szwankował odbiór. Zwyczajem trenera Jakuba Bednaruka staje się rotowanie przyjmującymi. W wyjściowym składzie zaczęli Iwan Koliew i Maciej Pawliński, ale z biegiem czasu na placu gry pojawiali się Maciej Olenderek i Artur Szalpuk, który po dobrym początku rozgrywek nieco przygasł. Tym razem do spółki z wprowadzonym za rumuńskiego atakującego Paweł Adamajtis odmienił grę swojej drużyny.

Zespół z Bydgoszczy spisywał się poprawnie, dopóki jakość utrzymywał doświadczony Marcin Wika, a Carson Clark mieścił się ze swoimi atakami w boisku. Paweł Woicki, który pierwsze kolejki spędził w drużynie z Warszawy, często korzystał z usług amerykańskiego atakującego, ale ten bywał dziś nieprzewidywalny. W czwartej partii nie skończył kilku piłek z rzędu, dzięki czemu nie tak znowu dobrze dysponowani Inżynierowie zbudowali kilkupunktową przewagę. Dopiero w samej końcówce trener Marian Kardas zdecydował się na zmiany i wpuszczenie Bartosza Janeczka i Maikela Salasa.

Kluczowym dla losu meczu był trzeci set, w którym najpierw swoich szans nie wykorzystał zespół Bednaruka, potem goście robili wszystko, żeby zmarnować własny wysiłek obrony dwóch setboli, aż w końcu w decydującej akcji Wika uderzył w aut. Takie to było widowisko - straty i pogonie, krótkie chwile przyzwoitej gry i długie momenty marazmu. Nie brakowało spięć pod siatką (w roli głównej charakterny jak nigdy dotąd Juraj Zatko), szkoleniowcy między sobą toczyli ze sobą pojedynek "challange za challange", polemizując podniesionym głosem, kilka razy oberwało się również sędziom.

Rzecz jasna, jeszcze za wcześnie, żeby ogłaszać powrót starej, dobrej Politechniki z ubiegłego sezonu. Bilans 3-6 nie powala na kolana, to raczej plan minimum, by sezonu przedwcześnie n ie spisać na straty. - Jestem wściekły, bo gramy bardzo ważny mecz, a w każdym secie mieliśmy problemy z utrzymaniem ciężko zdobytej przewagi - mówił po meczu Bednaruk.

MVP wybrano Adamajtisa, który atakował ze skutecznością 55 proc.

AZS Politechnika Warszawska - Transfer Bydgoszcz: 3:1 (21:25, 25:23, 27:25, 25:17)


Politechnika: Pawliński, Nowak, Zatko, Kolev, Sacharewicz, Gontariu, Potera (libero) oraz Olenderek, Adamajtis, Szalpuk, Gunia.

Transfer: Wika, Jurkiewicz, Waliński, Woicki, Nowakowski, Clark, Bonisławski (libero) oraz Janeczek, Wieczorek, Salas.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.