Facebook Google+ Twitter

PlusLiga. Resovia wygrywa w Warszawie

Maleją szansę Politechniki na awans do fazy play-off PlusLigi. "Akademicy" ulegli przed własną publicznością wyżej notowanej Resovii 2:3.

Fotografia z meczu. / Fot. PAP/Leszek SzymańskiTo już piąty pojedynek obu drużyn w tym sezonie. Dotychczas Politechnika tylko raz schodziła z boiska jako zwycięzca. Areną tamtego spotkania, podobnie jak w dniu wczorajszym, była hala warszawskiego Torwaru. Atakujący gospodarzy Oleksandr Stasenko nie krył przed meczem, że ten fakt nie jest bez znaczenia, bo na Łazienkowskiej na razie tylko siatkarze Skry wrócili potrafili znaleźć sposób na "Inżynierów".

Jednak to właśnie zespół ze stolicy był pod większą presją wygranej. Do czwartego w tabeli zespołu z Kędzierzyna podopieczni Radosława Panasa tracili cztery punkty i nie mogli pozwolić sobie na porażkę przed własną publicznością.

Resovia z kolei wróciła na ligowy parkiet po ponad trzech tygodniach przerwy. Porażka z Sisleyem Treviso w półfinale Pucharu CEV nie podcięła skrzydeł zawodnikom, którzy przyjechali do Warszawy walczyć o komplet punktów. "Nasza strategia jest taka, aby w pierwszych meczach zdobyć taką liczbę punktów, która zagwarantuje nam jak najszybciej drugie miejsce w tabeli przed play-off" - nie ukrywał trener Lubomir Travica. Serb był bardzo zadowolony z pracy swoich podopiecznych na treningach, podczas których dopracowywano elementy, na które nie starczyło czasu w morderczym maratonie, jaki w tym sezonie zafundowali drużynom szefowie PlusLigi. Jedynym znakiem zapytania przed spotkaniem z Politechniką był stan zdrowia Georgiego Grozera, który po meczach pucharowych zmagał się z kontuzją barku. Reprezentant Niemiec jednak pojawił się w wyjściowej szóstce.

Początek spotkania był bardzo wyrównany. Rozgrywający preferowali bezpieczną grę skrzydłami, a mała liczba akcji w obronie świadczyła o właściwym doborze taktyki ataku. Gdy szykowano się do wyrównanej końcówki, tuż po drugiej przerwie technicznej Politechnika odskoczyła Resovii na dystans 3-4 pkt i nie oddała kontroli nad przebiegiem wydarzeń. Pierwsze skrzypce grał Zbigniew Bartman, który pauzował w ostatnich meczach z powodu urazu kręgosłupa. Set zakończył środkowy gospodarzy Marcin Nowak rzadko spotykanym w męskiej siatkówce atakiem z obejścia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.