Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

64900 miejsce

PlusLiga. ZAKSA bliżej finału po łatwym zwycięstwie nad Resovią

W trzecim spotkaniu rywalizacji półfinałowej w siatkarskiej PlusLidze, pomiędzy ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, a Resovią Rzeszów, przed własną publicznością zwyciężyli podopieczni Krzysztofa Stelmacha. Dzięki wygranej prowadzą 2:1.

"Zimna krew" gospodarzy w kluczowych momentach

Otwarcie spotkania należało do gości, gdy po świetnych obronach Krzysztofa Ignaczaka i skutecznie kończonych kontrach przez Tomasza Józefackiego, ich prowadzenie wynosiło 3 punkty (4:1). Jednakże kędzierzynianie szybko otrząsnęli się z chwilowego letargu, odrabiając straty dzięki mocnej zagrywce i szczelnemu blokowi. Już na pierwszej przerwie technicznej wygrywali 8:7.

Konsekwentną i spokojną grą gospodarze nie tylko utrzymali przewagę, ale jeszcze ją powiększyli. Różnica nie była jednak na tyle wysoka (6 „oczek”), aby rzeszowianie nie mogli jej zniwelować. Co prawda wpływ na taki przebieg wydarzeń miały proste błędy podopiecznych Krzysztofa Stelmacha, takie jak potknięcie się Piotra Gacka, ale kilka chwil po drugim czasie technicznym Resovia traciła zaledwie 1 punkt.

ZAKSA nie dała jednak rywalom nawet zremisować. W nerwowych sytuacjach dobrze funkcjonował jej blok, w związku z czym w decydujących momentach premierowej odsłony ponownie objęła prowadzenie i nie oddała go do ostatniej piłki.

Blok - kluczowym elementem

Przyjezdni źle rozpoczęli seta. Dość powiedzieć, iż swój pierwszy punkt zdobyli dopiero przy pierwszym przeciwników. Tak wysoka różnica wynikała przede wszystkim z szybkiego rozegrania akcji przez Pawła Zagumnego i błędów rzeszowian w ofensywie.

Tuż po pierwszej przerwie technicznej wspominany wyżej zawodnik kędzierzyńskiego zespołu popełnił jednak błąd, ponadto na pojedynczym bloku przez Grzegorza Kosoka „złapany” został Jurij Gladyr i na tablicy wyników widniał już remis.

Przez krótki czas trwała wyrównana walka. Czas wzięty przez szkoleniowca ZAKSY podziałał jednak na jego podopiecznych mobilizująco i po kilku minutach wypracowali oni sobie przewagę trzech „oczek”. Duża ilość pomyłek po stronie Asseco, szczególnie w polu zagrywki oraz w ataku, stanowiła „wodę na młyn” dla gospodarzy.

Resovia doprowadziła nawet do remisu 20:20 po serwisach nie do przyjęcia Gyorgi Grozera, lecz ostateczne słowo ponownie należało do kędzierzynian, którzy zakończyli tę część w takim samym stosunku jak poprzednią.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.