Facebook Google+ Twitter

PlusLIga. Zwycięstwo Politechniki w meczu z Mistrzem Polski

Współautorzy: Piotr K. Dobrowolski

W spotkaniu ostatniej kolejki II rundy siatkarskiej Ekstraklasy Politechnika Warszawska pokonała 3:2 Skrę Bełchatów, po bardzo emocjonującym i wyrównanym boju. Tym meczem oba zespoły zakończyły rywalizację w sezonie zasadniczym.

Kontrolowanie gry przez Skrę

Premierową odsłonę minimalnie lepiej rozpoczęli przyjezdni, na przerwie technicznej prowadzili 8:5. Po niej piekielnie mocno zaserwował Bartosz Kurek. Kiedy wydawało się, że stołeczna ekipa przedłuży akcję, „prezent” wykorzystał Michał Winiarski. Chwilę później gra Politechniki zaczęła się układać. Zbigniew Bartman i Ardo Kreek powstrzymali atak rywala z prawego skrzydła (12:12). Jednak skuteczne zbicia Skry umożliwiły zdobycie czterech punktów przewagi (16:12).

Piąta edycja konkursu Dziennikarz Obywatelski 2010 Roku trwa! Dołącz, wygraj 10 tysięcy



Różnica cały czas się utrzymywała. Przy stanie 16:20 o swoje trzydzieści sekund poprosił szkoleniowiec akademików, Radosław Panas. Na niewiele się ona zdała, bowiem Bartosz Kurek wręcz znokautował libero Damiana Wojtaszka swoim uderzeniem z szóstej strefy po wystawie… Marcina Możdżonka. Po tej akcji drugi czas wykorzystał szkoleniowiec gospodarzy. Ostatni punkt zdobył Stephane Antiga, wykorzystując bezradność rywali.

Wyrównana walka i zwycięstwo Warszawy

Na początku drugiej partii stołeczna drużyna miała spore problemy z przyjęciem, bo w polu serwisowym szaleli przyjezdni. Ale po chwili sytuacja się odwróciła, gdy z zagrywki punktował Ardo Kreek (5:5). Jednakże ponownie to Bełchatów był lepszy na pierwszej przerwie technicznej, tym razem prowadząc dwoma „oczkami”. Asem popisał się również Marcin Nowak. Siatkarze po obu stronach siatki, oprócz efektownych mocnych zbić, również sporo kiwali. Tym zagraniem nie dał się zaskoczyć Oleksandr Statsenko, zatrzymując Bartosza Kurka.

Żadnej z ekip nie udało się osiągnąć znacznego prowadzenia, ułatwiającego prowadzenie gry. Walka toczyła się praktycznie punkt za punkt. Rozgrywający umiejętnie rozrzucali piłki swoim kolegom, dzięki czemu nie brakowało ataków na czystej siatce, ale również i widowiskowych obron. W końcówce Skra odskoczyła na trzy punkty (22:19), dlatego zdecydował się interweniować Radosław Panas. Bełchatowianie mogli rozstrzygnąć partię na swoją korzyść, ale nie wykorzystali piłki setowej. Wówczas drugą przerwę wykorzystał trener Skry. Dzięki czujności pod siatką warszawiacy doprowadzili do remisu 1:1.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.