Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

27604 miejsce

Pluton - planeta niezgody

W 2006 roku Międzynarodowa Unia Astronomiczna uznała, że Pluton nie jest godzien miana pełnoprawnej planety. Są jednak tacy, którzy zamierzają zmienić porządek rzeczy. Pluton znów byłby planetą, a wraz z nim ponad sto innych obiektów!

Fotografia Plutona w wysokiej rozdzielczości i wzmocnionymi kolorami (14.07.2015) przez New Horizons; złożona ze zdjęć w świetle niebieskim, czerwieni i podczerwieni wykonanych przez teleskop Ralph. Zdjęcie pozwala rozróżniać szczegóły o wymiarac / Fot. NASA / Johns Hopkins University Applied Physics Laboratory / Southwest Research InstituteDegradacja Plutona do roli planety karłowatej nastąpiła decyzją IAU (International Astronomical Union - Międzynarodowa Unia Astronomiczna) w 2006 roku. Układ Słoneczny stał się uboższy, przynajmniej w powszechnej świadomości. Zniknięcie dziewiątej planety wywołało swoisty wstrząs, potęgowało dezorientację, nie tylko u najmniej zainteresowanych. I przez ten cały czas nie ustają boje, tak o przywrócenie statusu Plutonowi, jak i pozostanie przy wprowadzonych zmianach.

Zdać się może, iż naukowcy nie powinni napotykać większych trudności w kwestiach tak fundamentalnych jak nomenklatura, właściwa danej dziedzinie. Tym bardziej kiedy rzecz dotyczy definicji podstawowych. Tyle tylko, że tym zajmują się właśnież sami uczeni, częstokroć dalece rozbieżni między sobą w poglądach i sądach. Przykład Plutona jest tego wyraźnym dowodem, to kolejny kamień ciśnięty w pole pełne od problemów globalnych i sporów o powszechniki.

IAU w dniu 24 sierpnia 2006 roku w Pradze zadecydowała, że planeta jest ciałem niebieskim, które:

● znajduje się na orbicie wokół Słońca
● posiada wystarczającą masę, by własną grawitacją pokonać siły ciała sztywnego tak, aby wytworzyć kształt odpowiadający równowadze hydrostatycznej (prawie kulisty)
● oczyściło sąsiedztwo swojej orbity z innych względnie dużych obiektów.

W tej samej rezolucji B5, IAU definuje planetę karłowatą, która:

● znajduje się na orbicie wokół Słońca,
● posiada wystarczającą masę, by własną grawitacją pokonać siły ciała sztywnego tak, aby wytworzyć kształt odpowiadający równowadze hydrostatycznej (prawie kulisty),
● nie oczyścił sąsiedztwa swojej orbity z innych względnie dużych obiektów,
● nie jest satelitą planety lub innego obiektu niegwiazdowego. [definicje za Wikipedią]

W ten sposób Pluton wypadł z leksykalnego obiegu i począł orbitować w wyznaczonym zakresie znaczeniowym, stając się niejako obiektem gorszej kategorii. Oczywiście przeciwnicy zmian w dotychczasowym nazewnictwie wytykali, że swoista reforma nie ma większego sensu i wywołuje niepotrzebny rezonans, zbędny efekt psychologiczny, który zaciąży przez wieki nad ludzkością. Z pewnością jakiś wpływ wywarły czynniki polityczne i aktualna sytuacja na świecie. Nie inaczej wypowiada się Kirby Runyon, badacz planet z Johns Hopkins University: "To jest jak religia i polityka".

Runyon jest orędownikiem przywrócenia Plutonowi należnej rangi, postuluje definiowanie planet według ich cech własnych, nie przywiązując znaczenia do otoczenia obiektu czy samej orbity. Układ Słoneczny zaroiłby się od planet. Według naukowca nawet poczciwy Księżyc winien być uznawany za pełnoprawną planetę, podobnie Europa, dzisiejszy satelita Jowisza, oprócz tego jeszcze ponad setka innych ciał niebieskich orbitujących wokół Słońca. "To naukowo pożyteczny okruch nomenklatury i myślę, że przydaje psychologicznej siły wyrazu skrywającego się za pojęciem planety, co jest też bardziej przyswajalne przez ogół społeczeństwa", cytuje Washington Post wypowiedź Runyona.

Układ Słoneczny, planety zewnętrzne i orbita Plutona. https://sweetsunshower.com/2006/08/ / Fot. sweetsunshowerPraca Kirby Runyona, w połączeniu z szóstką współpracowników, doczekała się szerszej prezentacji na dopiero co zakończonej 48. międzynarodowej konferencji Lunar and Planetary Science Conference w Houston, Teksas. Autorzy stanowią zespół misji New Horizons, pierwszej sondy, która przelatując w odległości 12,000 km odwiedziła Plutona w 2015 roku.

Przeciwna planom Runyona jest Carolyn Porco, słynna amerykańska planetolog dla której ekstensjonalność definicji jest "zupełnie nieprzydatna". Mówi wprost na łamach Washington Post: "Klasyfikacja musi być użyteczna, albo będzie to zwykłym szminkowaniem świni"*. Podobnie poirytowany jest amerykański astronom Mike Brown, odkrywca wielu planetoid, w tym Eris: "Naprawdę trzeba mieć klapki na oczach, żeby nie zauważać Układu Słonecznego", Reuters przytacza fragment z korespondencji mailowej. Sama koncepcja powrotu Plutona między planety jest kwitowana przez astronoma dość zwięźle i dosadnie: "To jest chore." A myśl o nowej roli Księżyca budzi w nim śmiech: "Nikt nie chce uznawać księżyca za planetę" - podsumowuje ogólnie Brown.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.