Facebook Google+ Twitter

Płyta Lauren Alainy "Wildflower" - więcej niż Shania Twain

Lauren Alaina, wicezwyciężczyni tegorocznego programu American Idol, wydała niedawno debiutancki krążek - "Wildflower". Trochę sporo w nim Shanii Twain, ale dużo też samej Lauren. Jej piosenki ujęły moje niesforne serce.

Okładka płyty Lauren Alainy "Wildflower", fot. Piotr Balkus / Fot. Materiały artystyPierwszy raz usłyszałem (i zobaczyłem!) Lauren rok temu w telewizji, kiedy na przesłuchaniach do American Idol zaśpiewała "I Don't Wanna Miss A Thing" z repertuaru Aerosmith. W jury siedział wtedy Steven Tyler, oryginalny wykonawca tego utworu. I zakochał się w tej dziewczynie oraz w jej głosie. Tak jak ja...

Lauren zajęła drugie miejsce w tym programie, przegrywając tylko ze Scottym McCreerym, który też niedawno wydał płytę i debiutował na pierwszym miejscu Billboardu.

Lauren Alaina, fot. Wikipedia Creative Commons http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Lauren_Alaina_in_parade.jpg / Fot. jramspott, licencja CC 2.0Właściwie wszystkie piosenki Lauren na tej jej pierwszej płycie są bardzo radiowe i pewnie o to chodziło. Część z nich to osobiste wycieczki artystki, ballady i piękne wyciskacze łez (choćby "Dirt Road Anthem"). Kilka klasycznych popcountrowych kompozycji (np. "Growing Her Wings"). Jednak co ciekawe, piosenki są też trochę... soulowe! Pamiętam, kiedy Will.I.Am był gościem American Idol i przesłuchiwał Lauren, powiedział właśnie, że słyszy w jej głosie nie tylko country i pop, ale też soul. I nawet nazwał to "countroul" (country i soul). I miał chłopak rację!

Nad albumem unosi się mgiełka Shanii Twain i trochę mam za złe producentom, że chcieli na wszelką siłę zrobić z młodej artystki Shanię. A przecież, jak sama Lala mówi, "I'm just Lauren". Ona nie jest drugą Carrie Underwood, ani drugą Shanią. Może na następnej płycie będzie to słychać bardziej.

Nie wybredzam, bo artystka ma zaledwie 17 lat, więc trzeba jej dać kredyt zaufania. Zwłaszcza, że jej piosenki są naprawdę dobre, zgrabne i do zanucenia. W uszy rzuca się singlowy "Like My Mother Does", który opowiada o głębokiej miłości córki do matki. Taka amerykańska wersja polskiej piosenki "Nie ma jak u mamy". I to jest jedna z moich ulubionych piosenek na albumie - może dlatego, że jest bardzo sentymentalna, a ja lubię rzewne nuty. I lubię sobie popłakać, oglądając "X Factor", "American Idol" czy słuchając właśnie takich czterominutowych cudeniek. I właśnie w takich piosenkach Lauren jest najbardziej sobą, pokazuje swoje najmocniejsze walory - tę dziwną tęsknotę w głosie. W takich piosenkach jest kimś więcej niż młodszą siostrą Shanii Twain. Musicie posłuchać "Like My Mother Does", "The Locket", czy "The Middle", żeby zrozumieć o czym mówię.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.