Facebook Google+ Twitter

Płyty muzykujących rodzin

Dwie płyty, których słucham ostatnio w każdej wolnej chwili łączy to, że mają charakter mocno familijny. Zostały bowiem stworzone przez artystów, których połączyła nie tylko pasja muzyczna, ale także więzi rodzinne (lub odwrotnie).

"CoMix" dobry do słuchania

Po trzech latach od płyty "Sexi Flexi", która uzyskała status złotej, Natalia Kukulska wydała w połowie maja kolejny krążek zatytułowny "CoMix". Tym razem płyta sygnowana jest także nazwiskiem Michała Dąbrówki, jednego z najbardziej utalentowanych polskich perkusistów, a prywatnie męża piosenkarki.

Okładka płyty Natalii Kukulskiej i Michała Dąbrówki. / Fot. www.nataliakukulska.pl"CoMix" zawierający dziesięć piosenek, w połowie śpiewanych w języku angielskim, to wspólne dzieło muzycznego małżeństwa pod względem autorsko - kompozytorskim, ale także producenckim. Nagrań dokonano w ich własnym studiu. Wszystkie teksty napisała sama Natalia Kukulska i bynajmniej nie są to utwory w tak modnym, niestety, wśród piszących wokalistek stylu wiwisekcji własnych przeżyć, uczuć, emocji etc. Kukulska nie eksploatuje ponad niezbędną konieczność swoich doświadczeń partnerskich, nawet w piosence "Wierzę w nas". W ogóle mam wrażenie, że warstwa tekstowa utworów z "CoMixu", nie jest tutaj najważniejsza (co nie oznacza rówież, że została "puszczona na żywioł").

Główną rolę na płycie Kukulskiej i Dąbrówki odgrywa, jakby to nie zabrzmiało banalnie, sama muzyka. Pulsująca, wibrująca, trochę w stylu pop, trochę soul, funky, nie męcząca swą jednostajnością i monotonią. Artyści bawią się rytmem, dźwiękiem, instrumentacją, co sprzyja różnorodności brzmieniowej płyty. Nawiązują do brzmień lat 80. minionego wieku. Szczególnie fajnie brzmią analogowe syntezatory i bębny. No i, ma się rozumieć, perkusja, ale to chyba nie dziwi w kontekście udziału w nagraniach i procesie twórczym kogoś takiego, jak Michał Dąbrówka. Trudno także przecenić wkład w ostateczny kształt płyty Adama Sztaby odpowiedzialnego za aranżację smyczków (nagrała je Polska Orkiestra Radiowa) czy Marka Piotrowskiego (miksowanie).

Sporo na tej płycie również ciekawych rozwiązań wokalnych, tak tych dotyczących wokalu prowadzącego, jak i chórków (w utworze "Funk With U" Kukulskiej towarzyszy Nick Sinckler). Dobrze słucha się "Niewidzialnej" i piosenki "Będzie jak ma być". Ale całe to wydawnictwo EMI Music Poland zasługuje na uwagę i docenienie.

"Sprawa rodzinna" Sikorowskich

O ile krążek Natalii Kukulskiej i Michała Dąbrówki doskonale wpisuje się w najnowsze tendencje muzyczne Europy i świata, o tyle następna (która to już - trudno zliczyć) płyta Andrzeja Sikorowskiego, nagrana tym razem z córką, Mają, a nosząca tytuł "Sprawa rodzinna" to wydawnictwo jak najbardziej tradycyjne pod względem muzycznym. Zgodnie z tytułem jednej z piosenek: "Nie jestem trendy". Rozpoznajemy brzmienia charakterystyczne dla zespołu "Pod Budą", z którą kojarzony jest ten artysta.

Nastrojowe ballady, dobre do zaśpiewania podczas rodzinnych uroczystości, do pokołysania się podczas koncertu, ale także piosenki pastiszowo - rockowe ("Umarł w butach") czy bluesowe ("Blues dla blondynek"). Kompozytorem większości zawartych na płycie trzynastu utworów jest sam Andrzej Sikorowski (także Michał Jurkiewicz, Grzegorz Turnau, Goran Bregovic i Maja Sikorowska - "Uczta w poście" jest jej kompozytorskim debiutem). Wszystkie teksty, poza jednym do piosenki "Theos an ine" Bregovica, wyszły spod pióra Sikorowskiego.Okładka "Sprawy rodzinnej". / Fot. www.andrzejsikorowski.pl

Właściwie powinienem nie lubić Andrzeja Sikorowskiego, bo kiedy po raz pierwszy wczytałem się w jego teksty, porzuciłem marzenia o zostaniu tekściarzem. Tak zwyczajnym, a jednocześnie poetyckim językiem o ważnych, acz z pozoru banalnych sprawach potrafi pisać tylko on, no i Agnieszka Osiecka (zdumiewające: przez kilka lat myślałem, że "Rozmowę przez ocean" śpiewaną przez Marylę Rodowicz napisała właśnie Osiecka, a zrobił to nie kto inny, jak Sikorowski). Dlatego tak dobrze się odbiera słowa o ciasnych sukienkach, libacjach z kolegami (choć to trochę "zgrany" motyw w jego twórczości), i snuje refleksje przy mądrych słowach choćby "Lekcji religii".

Mam wszystkie płyty i kasety Andrzeja Sikorowskiego, w dużej mierze ze względu właśnie na walory literackie jego piosenek. Teraz do mojej kolekcji dołączyła "Sprawa rodzinna", na której pojawia się (to też w pewnym sensie tradycja) duet Sikorowskiego z Turnauem oraz wspólne śpiewanie Sikorowskiej z Sonią Bohosiewicz. A wszystko wzbogacone brzmieniem "Śrubek", zespołu Michała Jurkiewicza i zespołu smyczkowego.

Płytę Andrzeja i Mai Sikorowskich równiez wydało EMI Music Poland.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

ja znam "..kap kap płyną łzy.." :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Skoro mowa o pani Anne Treter, to na żywo spotkałyśmy się tutaj link Bardzo sympatyczna osoba. Pozdrawiam Pani Aniu :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podobnie jak Ewa pochwalę się, że słuchałam ich na żywo, bo bardzo lubię - link

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja miałem przyjemność przeprowadzać wywiad z Andrzejem Sikorowskim i Anną Treter z "Pod Budą", w zamierzchłych czasach, gdym zaczynał parać sie piórem. Moją ukochaną płytą "Budy" jest ta zatytułowana "Lecz póki co żyjemy". Polecam Tobie Ewo i wszystkim pozostałym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

5* Sikorowskich oglądałam na żywo. Bardzo mi się podobało. Więc i po płytę sięgnę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.