Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

23335 miejsce

Po 4 godzinach saperzy usunęli ważący niemal 300 kg pocisk

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2006-07-12 11:48

Gdyby pocisk artyleryjski znaleziony wczoraj przez pracowników firm przebudowujących plac Grunwaldzki wybuchł, z mapy Wrocławia zniknęłyby najsłynniejsze w mieście wieżowce i budynki Politechniki.

– Tyle razy tędy przechodziłam i nie spodziewałam się, że coś takiego mam pod nogami. Gdybym wiedziała, na pewno omijałabym to skrzyżowanie długim łukiem – mówi Małgorzata Jastrzębska, która wynajmuje mieszkanie w jednym z bloków przy placu.
I trudno jej się dziwić. Z tak dużym pociskiem wrocławscy saperzy już dawno nie mieli do czynienia.

– Odkąd w okolicach placu Grunwaldzkiego prowadzone są prace, byliśmy już pięć razy wzywani. Ale to największy pocisk, jaki tu znaleźliśmy, i jeden z największych odkopanych we Wrocławiu – mówi st. sierż. Ryszard Szuba, dowódca wrocławskich saperów. – Na początku myśleliśmy, że to bomba lotnicza. Dopiero gdy odkopaliśmy go w całości, okazało się, że to ważący 287 kilogramów pocisk artyleryjski – dodaje i zaznacza, że gdyby wybuchł, jego pojedyncze odłamki mogłyby ranić przechodniów znajdujących się nawet 1,6 kilometra od skrzyżowania ulicy Szczytnickiej z placem Grunwaldzkim.

Skąd w tym miejscu wziął się tak duży pocisk? To pozostałość po ciężkich walkach pomiędzy Niemcami i Rosjanami o polowe lotnisko. – Ciekawe jednak jest to, dlaczego do tej pory nikt go nie znalazł. Znajdował się on niedaleko stawianych już po wojnie bloków. Opierała się na nim nawet jakaś rura – mówi Ryszard Szuba i przewiduje, że to nie ostatni pocisk, który saperzy będą musieli usuwać z okolic placu Grunwaldzkiego.

Saperzy wywieźli bombę po czterech godzinach. Policjanci musieli ewakuować część mieszkańców.

Wybuchowe pół tony

Znaleziony wczoraj pocisk artyleryjski nie jest najcięższym z jakim musieli uporać się wrocławscy saperzy. W 1997 roku, w wykopie przy placu 1 Maja, robotnicy znaleźli500-kilogramową uzbrojoną bombę lotniczą. Obawa przed jej wybuchem była tak duża, że pacjenci ze szpitala im. Babińskiego zostali przeniesieni do dalszych jego części. Dwa lata później, przed wejściem do kamienicy przy Ruskiej, elektryk kładący kabel znalazł ważący tyle samo niewypał. Pocisk, którego promień rozrzutu wynosił 1350 metrów, leżał półtora metra od torów tramwajowych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.