Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5735 miejsce

Po co chodzimy do kościoła?

Do lekarza idziemy, bo jesteśmy chorzy, do sklepu po zakupy, do kina dla rozrywki, do mechanika bo samochód ,,niedomaga". A dlaczego chodzimy do kościoła?

Na łamach Wiadomości24 gościł już artykuł pod takim tytułem, autorstwa Zbigniewa Nastarowicza. Na prośbę autora został on usunięty. Autor stwierdził, że skłoniło go do tego zbyt płytkie podejście do tematu i atakujące go bezpośrednio komentarze. Postanowiłem sam zmierzyć się z tematem.

Porozmawiałem z osobami idącymi do kościoła lub opuszczającymi go, przebywającymi we wnętrzach świątyń, również poza czasem odprawiania mszy. Rozmawiałem również ze znajomymi i osobami z rodziny (bliższej i dalszej). Oczywiście nie przeprowadziłem żadnej ankiety polegającej na wypełnianiu papierowego formularza. Uważam, że było by to niestosowne i niezgodne z prawem. Również używanie dyktafonu peszyło większość rozmówców i w końcu zdecydowałem się polegać na swojej pamięci, zapisując wypowiedzi w samochodzie lub po powrocie do domu. Rozmowy dotyczyły wyłącznie osób należących do Kościoła Katolickiego. Nie weryfikowałem odpowiedzi swoich rozmówców (przynajmniej większości nieznanych mi osób).
Kielce 06 02 2008 Księża posypują popiołem głowy wiernych / Fot. PAP Piotr Polak
Pierwsi rozmówcy: pięcioosobowa rodzina, syn jest ministrantem. Zawsze w niedzielę wszyscy idą do kościoła. Chcą się tam spotkać z Bogiem, wyznać swoje grzechy, uzyskać rozgrzeszenie i obiecać poprawę. Od lat uczestniczą w pielgrzymkach, pomagając w ich organizacji. Angażują się w życie parafii.
Z innych źródeł wiem, że zawsze modlą się przed posiłkiem, dzień zaczynają i kończą modlitwą.

Drugi rozmówca: młody człowiek, niedawno ukończył 18 lat, znany mi z widzenia jako osoba chodząca do kościoła. Okazuje się, że od pewnego czasu już nie chodzi do kościoła. Ma żal do swoich rodziców, za to, że zmuszali go do coniedzielnego uczestnictwa w mszy, zwłaszcza, że sami zostawali w domu. Stwierdził bez ogródek - Kościół to nuda i bzdury.

Trzeci rozmówca: osoba z mojej rodziny, starsza kobieta. Wiele lat nie chodziła do kościoła, ale kiedy
zaczęły się zmiany ustrojowe w Polsce, zaczęła odwiedzać najbliższą świątynię katolicką. Uzasadnienie:
- Teraz czarni wracają do władzy, trzeba żyć z nimi w zgodzie. Mają swoje kartoteki gdzie wszystko zapisują.
Poza tym człowiek już coraz starszy, i czas myśleć o śmierci, i o tym, co potem.

Czwarty rozmówca: zadbana staruszka siedząca w ławce kościelnej. Skończyła się ostatnia msza popołudniowa i do następnej są 3 godziny przerwy. Mimo to, starsza pani nie zbiera się do wyjścia. Trochę krępuję się rozmawiać w kościele, ale rozmówczyni okazuje się niezwykle miłą i sympatyczną osobą, chętną do podzielnia się swoimi przemyśleniami.

Od dłuższego czasu jest wdową, nie ma zbyt wielu przyjaciół, dzieci mieszkają w innych miejscowościach. Starsza pani twierdzi, że ma bardzo dużo czasu i często uczestniczy w 2 lub nawet 3 mszach po kolei. Zna wiele starszych osób przychodzących do kościoła, ale także kojarzy twarze katolików w średnim wieku, jak i młodzieży. Twierdzi, że w kościele może rozmyślać o swoim życiu i czuje się tu bezpieczna.

Piąty rozmówca: ponad osiemdziesięcioletnia kobieta z dalszej rodziny. Znaczną część swojej renty przeznacza na parafię znajdującą się w pobliżu jej miejsca zamieszkania oraz Radio Maryja. Do kościoła chodzi pokazać księdzu nową kreację, futro, biżuterię. Bardzo zwraca uwagę na swój wygląd i stara się, żeby inni też doceniali jej wysiłek. Z ożywieniem opowiada jak ostatnio jej wygląd pochwalił ksiądz. Mąż wiekowej kuzynki z niesmakiem ocenia postępowanie żony, jej ciągłe przesiadywanie w kościele i wydawanie (jego zdaniem) zbyt dużej ilości pieniędzy na finansowanie kleru. Oprócz zamiłowania do religii, starsza pani jest znana z wiary we wróżby i przepowiednie. Samo stawia tarota i wróży z herbacianych fusów.

Szósty rozmówca: młody mężczyzna, ok 17-18 lat. Od dziecka chodzi do kościoła i już się do tego przyzwyczaił. Nie wierzy we wszystko co mówi ksiądz, zwłaszcza w sprawach seksu i polityki. - Mam swój rozum - mówi śmiejąc się. Spotyka się ze znajomymi i po mszy idą do parku porozmawiać, albo do pubu na piwo.

Siódmy rozmówca: szczęście mnie opuszcza. Podchodzę do młodego, wygolonego człowieka, wiek 20-25 lat, który właśnie wyszedł z największego w Bełchatowie kościoła. Przedstawiam się i mówię dla jakiego portalu chcę napisać artykuł. Wulgarna odzywka sugerująca żebym szybko się oddalił i komentarz - Nie gadam z żydowską gazetą.

Ósmy rozmówca: grupa 6 młodych dziewczyn. Roześmiane i rozgadane. Zaczepiam je i pytam, po co chodzą do kościoła. Śmieją się jeszcze głośniej i omijają mnie. To chyba znak, że czas kończyć.


***
Zdarzały się komentarze typu: ,,To moja sprawa”, ,,To nie twoja sprawa”, ,,Trzeba iść z rodziną do kościoła w niedzielę”. Zapytano mnie również czy nie jestem Świadkiem Jehowy. (Nie jestem).

Dowiedziałem się, że przeprowadzając ankietę można spotkać się z wrogością i agresją (na szczęście tylko werbalną). Może dlatego, że pytanie dotyczyło niezwykle osobistej sfery każdego człowieka – jego wiary. Obraz jaki się wyłania z umieszczonych wyżej wypowiedzi nie jest zbyt optymistyczny. Religijność Polaków jest powierzchowna, chociaż masowa. W niedzielę do kościołów idzie wiele osób, w bardzo różnym wieku. W większości dobrze lub bardzo dobrze ubrani. Tylko czy idą dla siebie, kontaktu z Bogiem, czy z innych powodów?

Po co idę do kościoła? - na to pytanie każdy powinien sam sobie odpowiedzieć. Znam osoby, które po powrocie z kościoła do domu rozpoczynają karczemną awanturę, pijących i bijących mężów-katolików, ludzi obnoszących się ze swoją chrześcijańską wiarą, ale kradnących, gdy nikt nie widzi (bo państwowe).

Mam również przyjemność znać osoby głęboko wierzące i stosujące się do zasad religii. Uczynne i niezwykle sympatyczne. Nie narzucające swoich poglądów, otwarte na potrzeby drugiego człowieka.

Ludzie są bardzo różni i dlatego tacy interesujący. Komentarz jaki zawarłem pod ankietą napisałem ze względu na uwagi redakcji. Chciałem przedstawić wypowiedzi osób chodzących do kościoła, a wyciągnięcie wniosków pozostawić czytelnikom.

Ankieta była przeprowadzona na małej, niereprezentatywnej grupie badawczej w Łodzi i Bełchatowie i na pewno nie dała odpowiedzi dlaczego Polacy chodzą do kościoła. Ale może wywoła dyskusję na łamach Wiadomości24.pl.?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

pariaxD
  • pariaxD
  • 10.05.2011 19:16

ktos dobrze napisal;D

Komentarz został ukrytyrozwiń

elo to jA heh dalem ten kom ponizej i chce dodac ze kosciul juz nie jest taki jak kiedys zaczal na nas zarabiac taka jest prawda..Powinismy chodzic do kosciola?? ale po co?? jak mozemy msze obejrzec sobie w telewizji...
wiec to miejsce jest coraz miej świete... <moim zdaniem> po co wpuszczac tam media ?? A potem ci ludzie staja w pierwszych rzedch nie myslac o kazaniu tylko jak wyjda w telewizji...Tak samo Radio Maryja modlic sie do Radia??? kto to slyszal prawdziwa wiara nie polega na wygodzie. i ja to wiem chodzi mam 17 lat

Komentarz został ukrytyrozwiń
jA
  • jA
  • 07.04.2011 22:29

Jak zauwazyliscie do koscioła chodzi wiecej starszych osob a dlaczego??
Moim zdaniem do kościoła chodza ludzie ktorzy boja sie smierci i tego co stanie sie z nimi po ich odejsciu i ci ktorzy naprawde wierza w Boga..Ale gdy juz tam idziemy wysluchajmy wszystkiego dokladnie i przemyslmy..
Lecz w kościele powinien byc dobry ksiadz. nie taki ktoremu zalezy tylko na forsie i ma dziecko bo kosciol to miejsce Świete..

Komentarz został ukrytyrozwiń
niunia17
  • niunia17
  • 06.02.2011 18:06

w boga wierzyć się powinno ja wierze i do kośćioła chodze

Komentarz został ukrytyrozwiń
niunia17
  • niunia17
  • 06.02.2011 18:05

:*no tak tak oczywiścięe

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobry artykuł. Daję plusa :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moi rodzice nie narzucili mi niczego...
Otoczenie zawsze było zaskoczone: "Jak tak można dziecka nie ochrzcić!?"; "to skandal! to od komunii też nie pójdziesz..."; "Ojej, to co z Tobą będzie?"; "to do bierzmowania też nie pójdziesz?";

"-a święta obchodzicie??
-NIE...
-ojej to Ty w ogóle w Boga nie wierzysz?
-wierzę i właśnie dlatego nie obchodzę świąt...
-... Jesteście Świadkami Jehowy?
-nieeee... :)
-to ja nie rozumiem..."
i mnóstwo innych zabawnych reakcji...

Nigdy nie będąc w żadnej grupie religijnej, nie było mi trudno zrozumieć Biblię po prostu tak jak jest napisana, a nie tak jak ją tłumaczą księża czy też pastorowie.
Aktualnie mogę powiedzieć, że chodzę do kościoła protestanckiego ponieważ odpowiada mi najbardziej spośród wszystkich. Ochrzczono mnie, ale to była moja decyzja - nie moich rodziców. Chodzę do kościoła żeby się karmić duchowo, tzn. słuchać kazań i przebywać z ludźmi z mojej 'społeczności'. Przebywam z Bogiem i modlę się codziennie, nie potrzebuję do tego kościoła, ale w kościele robię to wspólnie z innymi wierzącymi... :) Dlatego ja chodzę do kościoła... :) temat można by jeszcze rozwinąć, ale nie wiem czy ktoś to w ogóle później przeczyta... ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak jak mówisz Stefanio, tak jak mówisz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wyniki przeprowadzonej przez Ciebie minisondy nie zaskakują. Potwierdzają moje opinie o religijności naszego społeczeństwa.

Gdyby katolicy poważnie traktowali wiarę, wartości chrześcijańskie stosowaliby w życiu codziennym.
Niegodne, nieetyczne zachowania z jakimi wszędzie się spotykamy, potwierdzają pozorowanie religijności - jak rozeznałeś - z różnych przyczyn.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W większości chodzimy do kościoła, bo tak zostaliśmy wychowani. Od dziecka poddawani praniu mózgu, wychowywani w wierze katolickiej nie znamy innych, alternatywnych zachowań. Gdybyśmy urodzili się w Arabii Saudyjskiej w przeważającej większości bylibyśmy wyznawcami Allaha. Mieszkając w Indiach moglibyśmy zostać wyznawcami hinduizmu, religii miłości i pokoju. Niestety do dziś w Indiach działa system kastowy, który według mnie całkowicie dyskredytuje podstawy hinduizmu, wprowadzając segregację ludzi ze względu na urodzenie w danej kaście. Większość z nas nie jest w stanie wyobrazić sobie, że można wyznawać inna wiarę lub zostać agnostykiem lub ateistą. Niewielu decyduje się na dyskusję o wyznawanej religii, a jeszcze mniej dopuszcza jej krytykę. Część osób szczerze wierzy w Boga, niektórzy twierdzą że mieli duchowy kontakt z absolutem lub doznali pomocy (fizycznej lub duchowej) od kogoś kto się nimi opiekuje - Boga, Jezusa, Marii, aniołów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.