Facebook Google+ Twitter

Po co komu portal o śmierci?

Opowieść, w formie wywiadu z samym sobą, o dziele mojego życia, za jaki uważam portal "Każdy z nas".

Rozmowa z Maciejem Szymańskim, twórcą nowego portalu internetowego „Każdy z nas” (www.kazdyznas.pl)

Czyżby kolejny portal społecznościowy?
Właściwie sam nie wiem, jak zdefiniować ten pomysł. Ale na pewno chciałbym, żeby wokół tego portalu gromadziła się jak największa liczba ludzi. Rzecz jest o tyle trudna, że z jednej strony sprawy, które tam poruszam, dotyczą każdego człowieka, ale z drugiej chyba mało kto chce sobie zaprzątać nimi głowę. Najbardziej jaskrawym przykładem jest śmierć i to, co jej dotyczy.

Rzeczywiście, po co komu portal o śmierci?
To zależy od tego, kto jest tym kimś. Przeciętny człowiek, cieszący się dobrym zdrowiem, w pełni sił, nie ma powodu myśleć o śmierci. Inaczej jest z tymi, którzy nie mają wyboru, bo sprawy związane ze śmiercią, można powiedzieć, bez pytania o zgodę, stają się dla nimi sprawami numer jeden.

Co to znaczy: „sprawy związane ze śmiercią”?
Podzieliłem ten temat na dwa obszary: jeden, który dotyczy wszystkich ludzi, drugi, adresowany do osób w żałobie, który nazwałem „Dla osieroconych”. To jest bardzo umowny podział, bo ci „wszyscy” to z jednej strony mogą być ludzie w pełni sił, którzy po prostu znajdą czas i ochotę na refleksję o tym, co wynika z faktu, że każdy z nas umrze; z drugiej strony ludzie „osieroceni” niekoniecznie muszą być w żałobie z powodu śmierci kogoś bliskiego. Jak usłyszałem od kogoś, kto bardzo dużo wie na ten temat, żałoba nie zawsze musi być związana ze śmiercią, ten stan może nas ogarnąć po innej bardzo ważnej stracie, np. pracy, rodziny, domu.

A skąd zdobyłeś taką wiedzę?
Zaczęło się, jak to często bywa, przez przypadek, kiedy napotkałem osobę, która walczy ze śmiercią jako lekarz onkolog, i ona opowiedziała mi, czym najczęściej jest umieranie dla chorego i jego bliskich. Ta lekarka miała wielką potrzebę zrobienia dla tych ludzi czegoś, co wykraczało poza jej zawodowe kompetencje i możliwości, a co nazywa się pomocą duchową. Zastanawiała się nad jakimś czasopismem, ale na hasło „śmierć” wszyscy, do których się z tym zwracała, dość szybko się odwracali. Mnie ten temat zafascynował, zacząłem się coraz bardziej nim interesować, przeczytałem trochę książek, ale przede wszystkim rozmawiałem z ludźmi: pracownikami hospicjów, szpitalnych oddziałów opieki paliatywnej, psychologami, duchownymi.

Dużo było tych rozmów?
Nie chodzi o ilość, a o jakość. Miałem szczęście trafić na kilka osób, które otworzyły mi oczy na wiele spraw.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.