Facebook Google+ Twitter

Po co komu SUMIENIE?

Na przestrzeni dziejów człowiek wymyślał rożne rzeczy i idee z potrzeby społecznego ładu i uporania się z fenomenem biologicznej śmierci. Tak powstawały państwa, religie, instytucje...

Powstawały nakazy i zakazy, kategorie pojęciowe i słowa-klucze. Równocześnie następował proces uzależniania się twórcy od jego tworów. Nie wiemy, co było pierwsze: jajo czy kura ? Jesteśmy więźniami własnych pomysłów; a raczej - poglądów. Rzadko sobie to uświadamiamy; zwłaszcza, gdy nam to dogadza. I nie ma w tym niczego nadprzyrodzonego. Tak jest z tzw. SUMIENIEM. Jest to twór hipotetyczny, który uznaje, że istnieje specjalna "właściwość psychiczna", która pozwala ocenić nasze postępowanie jako zgodne lub niezgodne z przyjętymi zasadami. Pojęcie to obrosło szeregiem podkategorii, tj: "obowiązek sumienia", "rachunek sumienia", "wolność sumienia", "konflikt sumienia", "wyrzuty sumienia"... Może być ktoś "bez sumienia", "mieć coś lub kogoś na sumieniu", "przemówić komuś do sumienia", wreszcie - "sumienie może go ruszyć"... Cała literatura. Zakładamy, że mamy w głowie, a może w sercu, takiego "strażnika", który nas kontroluje, ostrzega i karze "wyrzutami". Po prostu - czujemy się nietęgo.

Pół biedy, jeżeli ten słowotwór funkcjonuje w świeckiej przestrzeni. Wtedy nie zawracamy sobie nim głowy, bo i tak jesteśmy prawymi i uczciwymi ludźmi. Żyję bez SUMIENIA już 70 lat i daję sobie radę ze sobą i z otoczeniem. A więc - można ! Cała bieda, gdy "sumienie" staje się narzędziem nadzoru nad życiem społecznym; formą religijnej restrykcji. Gdy owa "właściwość psychiczna" wchodzi w skład religijnej liturgii / rachunek sumienia /, zaczyna nabierać realności i staje się krępującym darem Stwórcy. Nabiera cech dogmatu i "wierzący" muszą "wierzyć", bo nazywają się "wierzącymi'... Nie mamy pojęcia, jak załatwia nas zwykła logika.

Afera z profesorem medycyny, Bogdanem Chazanem, który w świeckim szpitalu nie zezwolił na dokonanie aborcji, chociaż stwierdził, że dziecko nie ma szans na przeżycie z powodu licznych wad głowy, twarzy i mózgu, jest dowodem na stan paranoiczny "sumienia". Trwałe urojenie jednostki co do władzy absolutnej "sumienia" nad wszystkim, co się rusza. Profesorskie sumienie, które bez sumienia łamie prawo ludzkie i ludzką przysięgę Hipokratesa, nie liczy się nawet z cierpieniem matki, która musi wydalić z siebie trupa i przetrzymać godnie kościelny obrządek... Ale tutaj nie chodzi tylko o obsesję Chazana / to się da wyleczyć /; chodzi o twarde stanowisko Kościoła w sprawie aborcji. Dlatego ponad 3 tys. podpisów złożyli "więźniowie sumienia" pod deklaracją wiary lekarzy, stawiającą "prawo boskie" nad etyką i sumieniem zawodu. Dlatego zorganizowano specjalną pielgrzymkę doktorów na Jasną Górę ; "sabat" wyznawców SUMIENIA. Dlatego wykonano dwie kamienne tablice / mojżeszowe ? /, zobowiązujące do "wierności własnemu chrześcijańskiemu sumieniu" ! Chrześcijańskiemu - bo innego być nie może. Niedługo doczekamy się polskiego Chomeiniego... To polski papież tak rozbestwił swoich urzędników i zawłaszczyli SUMIENIE, które przecież nie istnieje, ale można nim poganiać "baranki i owieczki"... Amen.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.