Pozycja materiału w rankingach:
Ostrzelanie spornej wyspy Yeonpyeong przez północnokoreańskie pociski zdecydowanie podniosło ciśnienie światowej opinii publicznej. Jeśli świat nic z tym nie zrobi, Phenian poczuje się kompletnie bezkarny.
Na początek od razu trzeba wyraźnie wyjaśnić, że dzisiejszy tragiczny incydent graniczny nie jest zapowiedzią kolejnej wojny koreańskiej. Powód? Reżim Kim Dzong Ila nadal żyje w czasach zimnej wojny (która zakończyła się ponad 20 lat temu) i każdego dnia oczekuje zbrojnej agresji "imperialistycznych" południowych sąsiadów, ale wojskowi z Phenianu nadal czekają na marne. Zaatakowanie Korei Południowej bez żadnego uzasadnionego powodu byłoby czystym samobójstwem. Poza tym Armia Ludowa z północy zapewne podczas ewentualnej agresji posłużyłaby się doktryną MAD (z ang. Wzajemne Zagwarantowane Zniszczenie), która w praktyce oznacza dążenie do masowego ataku na przeciwnika, również z użyciem broni atomowej (wciąż brak jednoznacznych dowodów na posiadanie przez Phenian głowic nuklearnych). Zobacz także:
Artykuły
(557)
Galerie
(84)
Średnia ocen
(3.96)
Wiek: 21 | Miejscowość: Trzebinia | Kraj: Polska
O mnie: http://drabikpany.blogspot.com/ >> Po prostu opisuję świat jaki jest - Bez cenzury i uprzedzeń. Po co marzyć o idealnym świecie skoro ten jest taki piękny ?
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
obiektywność 02.12.2010 18:22
Człowiek zostanie idiotą, kiedy nie myślie sobie korzystając ze własniej głowy. Powinno oceniać wszystko znając wszystkie strony każdego zdarzenia.
Tomasz Osuch 26.11.2010 16:00
blad... nie 7 a 70 proc. spoleczenstwa gloduje
Tomasz Osuch 26.11.2010 16:00
Inna sprawa jest chec uzyskania przez Phenian ekonomicznej pomocy, która w chwili obecnej jest niezbedna Korei Pólnocnej. Prawdopoidobnie 7- proc. polnocnokoreanskiej ludnosci gloduje, gospodarka (poza - i tak kiepsko dzialajacym - sektorem zbrojeniowym) praktycznie nie funkcjonuje. Rezim KIm Dzong Ila probuje znalezc dodatkowe argumenty, które pozwola twardo prowadzic negocjacje z Amerykanami (KP dazy do dwustronnych rozmów z USA, z pominieciem Poludnia, Chin, Rosji i Japonii).
Bardzo ciekawa opinie przedstawil korespondent BBC w Waszyngtonie, który stwierdzil, ze to twardoglowi generalowie polnocnokoreanscy, przeciwni sukcesji syna "Wielkiego Wodza", moga stac za atakiem na poludniowokoreanska wyspe, chcac oslabic jego pozycje... Ostatecznie, moze sie wkrotce okazac, ze Phenian wyda oswiadczenie, iz to Kim Dzong Un stal za wszystkim i kierowal udanym odwetem wobec poludniowokoreanskich imperialistów.
Moze byc tez tak, ze sytuacja wewnetrzna w KP zmusila jej wladze do stanowczego kroku, który moznaby wykorzystac w propagandowy sposób do aktywizacji spoleczenstwa do jeszcze bardziej heroicznej obrony kraju przed imperializmem.
Tomasz Osuch 26.11.2010 15:50
Korea Pólnocna nie zyje w czasach zimnej wojny, ale wojny koreanskiej, która oficjalnie nigdy sie nie skonczyla. Celem KP, do którego dazy Phenian (takze z uzyciem Armii i zastraszenia), jest zjednoczenie obu panstw koreanskich. Taki sam cel przyswieca takze Poludniowi, jednak Seul zjednoczenie traktuje zupelnie inaczej.
"Ilu cywilów musi zginąć, nim świat odpowiednio zareaguje?" - swiat juz odpoiwiednio zareagowal, na KP spadla fala miedzynarodowej krytyki. Takze Chiny dosc ostroznie podeszly do faktu wymiany ognia na koreanskiej granicy. Mam nadzieje Piotrze, ze przez "odpowiednia reakcje" nie rozumiesz akcji zbrojnej przeciwko Korei Pólnocnej, bo do niczego dobrego taka akcja doprowadzic nie moze. Albowiem zlo tylko miloscia mozna zwyciezyc.
Andrzej Stryszyk 25.11.2010 15:59
...oto, do czego może doprowadzić głodujący naród...
krzysztof Jażyna 24.11.2010 12:21
lódzie powiadasz ? ahh te dzieci neo .....
Magdalena Gawryś 23.11.2010 23:51
Jak to po co? Kim Dzong Un musiał pokazać, że nie jest słabszy od ojca.
Mariusz Fetowicz 23.11.2010 23:23
Atakując południe, północ popełnia wielki błąd, bo giną lódzie.
Piotr Wierzbicki 23.11.2010 21:48
Od jednej zapałki może spłonąć cały las.