
Jeszcze do niedawna ludzie by obejrzeć film jechali z rana na największy bazar Europy (Stadion Dziesięciolecia). Teraz mogą pospać dłużej. W epoce niesamowitego rozwoju piractwa internetowego na polską premierę zagranicznego hitu nie trzeba czekać do dnia wyznaczonego przez dystrybutora.
Mam taki zwyczaj, że na film chodzę w jego piątkową premierę. Jednakże z seansu na seans coraz mniej ludzi mi towarzyszy.
przez przeciwników kinematografii. Ale tak nie jest. Mieszkam w samym centrum Warszawy, często jestem też w multipleksach. Teraz do kin zaglądają niemal jedynie kinomaniacy i rzadziej zakochani (domowe obiadki wychodzą taniej). Kurczy się grono osób zainteresowanych, osób, które kina może nie ubóstwiają ale co jakiś czas odwiedzają. Taniej i modniej jest spędzić te dwie godzinki na kręglach lub ściance wspinaczkowej. Takiej rozrywki nie da się ściągnąć przez Internet. Kino coraz częściej jest tylko dodatkiem do zakupów w wielkim centrum handlowym, a nie zaplanowaną wycieczką. Idziemy na projekcję filmu, który pasuje nam godzinowo. Zobacz także:
Artykuły
(130)
Galerie
(3)
Średnia ocen
(4.17)
Wiek: 26 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Sebastian Zawadzki 01.10.2007 21:56
nie lubię zapachu popcornu i chołoty która śmieje się czasem nie wiadomo z czego...
Zbigniew Michał Twerd 14.08.2007 22:35
Wszystko prawda , oprócz tej magii kina która jest zasługą "holu pachnącego popcornem". Bleee. Co do zaciemnionej sali zgoda.
Nieśmiało przypomnę , ze przydałby sie tez jakis dobry film, ale to juz jest dostępne chyba tylko na autorskich czy narodowych przeglądach.
Shrecki a w szczególności Pottery to (kolejno) kit i kicz, więc o żadnej magii kina nie może byc tu mowy. Ale z popcornem komponują się nieźle.
Agnieszka Gierczak 14.08.2007 20:12
Wiesz Meliso autorka mówi prawdę. Ja widziałam Harrego chyba 2 dni po premierze i sala nei była wypełniona po brzegi. Też się zdziwiłam...
Jakub Dudek 14.08.2007 20:02
(+) Kino w mojej mieścinie pokazuje filmy z kilkumiesięcznym opóźnieniem (Na Shreka 3 poczekam sobie tak do października), a w Tarnowie zobaczyć więcej jak 30 osób w 'Marzeniu' to spore wydarzenie... Szkoda, że tylu młodych daje się omamić dziewiętnastocalowemu ekranikowi i programom P2P...
Małgorzata Michnowicz 14.08.2007 17:16
nie lubiłam nigdy chodzić do kina właśnie przez to że przychodziło wielu ludzi, denerwowało mnie to, że gadają, jedzą i się wiercą, teraz jednak gdy ludzi jest w kinach coraz mniej z chęcią do nich zaglądam
Paweł Mazur 14.08.2007 16:27
Miałem takie kino w Rzeszowie na 45 miejsc. Człowiek siadał z kawą, czy czym tam chciał, zero czipsów, paluszków i chrupek. A w kinie leciały nowości (nie tylko ), ale filmy ambitne. To był klimat. Niestety, przyszły multipleksy ze swoim plastikowym kinem. I skończyło się Kino Rejs w Rzeszowie.
Agata Pańczyk 14.08.2007 16:07
Plus, chociaż dziwi mnie mała frekwencja na takich filmach jak Potter czy Shrek 3 w "Twoim" kinie. W Zabrzu na premierach w Multikinie (13 sal ;P) frekwencja dopisała! No, ale w Wawie kin wiele, a Multikino zbiera kawał Śląska...
Joanna Bogdanowicz 14.08.2007 15:20
Plus. Sto razy bardziej wolę iść na film do kina, niż obejrzeć go potem np. w domu na dvd. Poza tym nigdy nie pojęłam, jak ściągać filmy i raczej się tego nie nauczę :)
Agnieszka Gierczak 14.08.2007 14:41
+ Kocham kino i nie wyobrażam sobie, abym miała zrezygnować z przyjemności odwiedzania tego miejsca. Jestem chora jeśli nie jestem w kinie z 3 razy w miesiącu (czasem częściej). Od razu zaznaczam, że nie jestem bogata snobka ;) Wolę wydać 13 zł na bilet (ach ta karta stałego klienta w Kinotece), niż 100 zł na nową szmatkę. Nie trawię wielgachnych multipleksów, które więcej mają wspólnego z Tesco niż prawdziwym kinem.
Śmierć Madzi z Sosnowca jak wyciskanie cytryny
(odsłon: +2462)