Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

11893 miejsce

Po co nam język polski?

Wprowadzenie obowiązkowej nauki angielskiegp od pierwszej klasy wywołało ożywioną dyskusję. Do tego stopnia, że niektórzy przedkładają wartość tego języka nad nasz piękny język ojczysty. Czy rzeczywiście polski to patriotyczny przeżytek?

List otwarty do premiera Donalda Tuska w sprawie powszechnej nauki języka angielskiego i to od najwcześniejszych lat szkolnych podpisało kilkadziesiąt światłych umysłów - znanych polityków, reżyserów, pisarzy, doktorów, rektorów, etyków. W swoim piśmie starali się przekonać premiera - zresztą, zupełnie słusznie - że angielski jest przepustką do świata i jego nieznajomość odcina Polaka nie tylko od Europy, ale również od reszty globu.

Zaraz za politykami i ludźmi kultury oraz nauki, Polacy zaczęli żywo dyskutować na temat wagi języka angielskiego. Jedni przekonywali drugich, że dla większości obywateli angielski do niczego się nie przyda, a następni mówili, że nieznajomość języków obcych stawia Polaków w jednym rzędzie z przedstawicielami krajów trzeciego świata.

Ale, jak na polski temperament przystało, na dyskusjach o angielskim się nie skończyło, a rozmowy zaczęto toczyć już nie o obcym, ale o ojczystym języku. Na forum "Dziennika" jeden z internautów napisał bez ogródek: "A gdyby tak pójść krok dalej? Tak naprawdę, po co uczniom język polski?". Takich sądów jest dużo więcej, bo nie jest tajemnicą, że co drugi uczeń ma problem z polskim i szczerze tego przedmiotu nie cierpi. Pisanie wypracowań, czytanie nudnych, opasłych książek o "pracy u podstaw" i "Polsce - Chrystusie narodów" niejednemu z nas spędza lub spędzało sen z powiek. Mimo to, godzin języka polskiego wciąż jest prawie (lub w ogóle) najwięcej w planie lekcji.

Przez wszystkie lata nauki aż do matury przekonujemy się, że własnego języka nie opanowaliśmy doskonale - wciąż zdarzają się pomyłki, przejęzyczenia, brakuje nam słów lub mówimy od rzeczy. Język polski jest jednym z najpiękniejszych na świecie, bardzo trudnym, ale naszym! Czy potrafimy sobie w ogóle wyobrazić, do czego mogłoby doprowadzić skasowanie lub zredukowanie godzin polskiego w szkole? Nie powstałoby wtedy tak wiele książek, felietonów, artykułów, piosenek. Wiedza niejednego Polaka o poprawnej polszczyźnie ograniczałaby się do zasłyszanych "kwiatków" typu "przyszłem, poszłem, podeszedł" czy wielu innych zniekształcających język tworów.

W XXI wieku wstydem jest analfabetyzm - zauważmy, że oficjalnie się o nim nie dyskutuje. Są przecież jednak w Polsce i na całym świecie ludzie, którzy w dobie komputerów i lotów na księżyc nie potrafią się podpisać i nie przeczytają nazwy ulicy, na której się znajdują. I to właśnie z tym powinniśmy walczyć, a nie stawiać absurdalne propozycje, że należy "Zlikwidować nauczanie polskiego". Wciąż tak mało znamy własny język, a przecież jego znajomość jest równie istotna, jak języka angielskiego. Wszyscy do dziś popełniamy błędy! Aż 80 proc. społeczeństwa nie wie, kim jest pasjonat. Zatem mała zagadka - czy pasjonat to inaczej entuzjasta, fan? Zapewne i nam ciśnie się na usta zdecydowane: TAK! A jednak - nic z tych rzeczy, nic bardziej mylnego! Pasjonat to nerwus, ktoś porywczy, głośny.

Niech zatem ten argument przemówi za zwiększeniem, a nie zlikwidowaniem lekcji języka polskiego. Jest on tak samo ważny jak angielski, niemiecki, francuski czy każdy inny język obcy. Bo to nasz język, którego i tak nie znamy zbyt dobrze. Ileż to razy stawialiśmy kropkę po "dr" albo mówiliśmy "przyjacielami" zamiast "przyjaciółmi"... Dlatego następnym razem, gdy przyjdzie nam zmierzyć się z jakąś trudnością językową, nie przeklinajmy polszczyzny - niech będzie ona dla nas wyzwaniem. Wyzwaniem, któremu dumnie jest stawić czoła bez względu na to, czy ma się siedem czy osiemdziesiąt siedem lat.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

tak. sobie czytam, a obok mnie siedzi mój syn i czyta National Geogrphic po polsku.
Nigdy nie robiłam dzieciom lekcji języka polskiego. Lekcji języków miały w szkole.
W Szwajcarii kładzie się dość duży nacisk na naukę języków. Kraj jest właściwie cztero języczny.
Upsss... właśnie syn pyta mnie co to znaczy " na rubieży" ? " krańce" " Onegdaj"
Rzeczywiście, takich słów nie używamy w domu, nie było ich w bajkach na płytach, ani w przygodach Asterixa....

Z językami to w ogóle indywidualna sprawa. Znam dzieci , które od koołyski mówwią 4 językami i...... nie mieszają ich. Wydaje mi się, że to najważniejsze. Resztę da się nadrobić.
Polski , jest bardzo potrzebny. to trudny język i kto go zna , to bez większego kłopotu , przy dozie chęci i woli, nauczy się każdego innego języka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie rozumiem rodziców, którzy na siłę muszą swoje dzieci od niemowlęctwa uczyć angielskiego. Jak dzieciak zacznie się uczyć w wieku 10 lat to też się nauczy (no chyba, że się człowiek uczyć nie chce to i nawet jakby zaczął w wieku 4 lat to i za 30 się nie nauczy). Poza tym język przenosi kulturę i przywiązanie do danego kraju. Zwracam się do rodziców: chcecie by te dzieci kiedyś stwierdziły, że Polskę mają gdzieś i tak naprawdę czują się Anglikami? To zaniedbujcie dalej język ojczysty, w ogóle mówicie w domu po angielsku cały czas, jak będzie spis narodowy to będziecie mogli wpisać, że język jakim mówi się w domu to angielski.

Języki obce... obce proszę posłuchać tego słowa.... jasne, że tak ale najpierw polski.

Polski jest nam potrzebny bo to nasz język i bez niego nie będzie Polski ani Polaków. Bez tego języka nikt nie zrozumie Polski.

Pisałem o tym tu: http://host.blog.pl/archiwum/index.php?nid=13856645

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oczywiście, że nie. W grupie mojej siostry są też dzieci z porażeniem, które nie mówią tylko pokazują potrzeby na obrazkach. Nie mówię o szkołach czy klasach integracyjnych tylko o szkołach specjalnych, których głównym celem jest przygotować dzieci do funkcjonowania w społeczeństwie. Nie twierdzę, że nie powinny się one uczyć angielskiego ale moim zdaniem nie od pierwszej klasy.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 11.09.2008 14:08

Tylko że zespół Downa to nie jedyna niepełnosprawność..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Anno, mam siostrę z zespołem Downa i wiem że dzieci niepełnosprawne muszą się uczyć rzeczy, które innym dzieciom przychodzą naturalnie. Myślę, że dodatkowy przedmiot w pierwszej klasie nie jest im potrzebny. Sama zamiana przedszkola na szkołę jest wystarczająco dużym przeżyciem.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 11.09.2008 13:53

O sensie nauki j. polskiego to długa by była dyskusja, ale o zwiększenie jego to jestem ZA. Sam się nie doedukowałem ;( . Natomiast miałem "fajny" język rosyjski( próba NIE nauczenia się cyrylicy się udała) , i niemiecki który dla mnie jest przykry

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wiesz Gaja, powtrzymałabym się z uwagą o absurdalności. Może w tym przypadku chodzi nie o umiejętności nabyte w wyniku nauki, ale o sam proces uczenia się, który może pomóc w rozwoju?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jedynym absurdem jest wprowadzenie nauki języka angielskiego od pierwszej klasy w szkołach specjalnych. Jakby dla niepełnosprawnych dzieci umiejętność posługiwania się językiem obcym była kluczowa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy w planach nauczania języka angielskiego od pierwszej klasy jest zawarte wprowadzenie tych lekcji kosztem języka polskiego?... Chyba nie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.