Pozycja materiału w rankingach:
Film Andrzeja Wajdy to kolejne po "Pianiście" dzieło, które porusza od dawna zapomnianą historię. Czy taka tematyka jest nam dzisiaj jeszcze potrzebna?
W poniedziałek, trzy dni po premierze filmu "Katyń" zarezerwowałam bilety, aby w spokoju i bez towarzystwa tłumu zajadającego się popcornem obejrzeć film. Bardzo chciałam go zobaczyć, ponieważ z niecierpliwością czekałam na tę produkcję.Zobacz także:
Artykuły
(8)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.62)
Wiek: 27 | Miejscowość: Katowice | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Urszula Agata Marczewska 25.09.2007 23:44
Anno! Zawsze istnieją i będą istnieć różni ludzie. Tacy, którzy pewne sprawy traktują powierzchownie i tacy, którzy zupełnie poważnie. Może i są ludzie, którzy chodzą w niedzielę na ósmą do kościoła - ja ich nie znam, szczerze mówiąc większość moich znajomych do kościoła nie chodzi, albo chodzą bardzo od święta - ale nawet jeśli tacy ludzie są, to dlaczego ma to wpływać na moje poczucie różnych spraw? I przede wszystkim - jak mogę oceniać, czy ich wiara jest pseudo, czy niepseudo? Skąd mam to wiedzieć?
Co do godziny, na którą ktoś idzie do kościoła, to chyba normalne jest, że ludzie ją planują - w końcu mają różne obowiązki, w tym dzieci, rodzinę etc. Godzinę wyjścia dokądkolwiek się... planuje :)
A odnośnie tego, co ludzie robią po pasterce, to nie wiem, bo nigdy ich nie śledziłam. :)
Anna Łuniewska 25.09.2007 23:24
Cóż, ja widuję raczej scenki w stylu:
- 8:00 w kościele, 12:00 zalany w trupa pod barem.
- Kościół, a potem rodzinny wypad na piwo - a raczej piwo, pod pozorem udania się wcześniej do kościoła.
- Kościół, a później spotkania w zacnym gronie, w którym można śmiało obgadac kogo trzeba.
Zresztą najlepiej widać to zawsze po pasterce, gdy ludzie ściągają do domu o 7 rano a bary i knajpy tętnią życiem niczym supermarket przed Wigilią.
Oczywiście nie zawsze. To była taka dygresja, która mi się nasuwa, bo co jakiś czas obserwuję te żałosne sceny pseudowiary i często zastanawia mnie po prostu celowość tych wypadów do kościoła jakie niektórzy praktykują.
Ale twoja wypowiedz : zeby wolna niedziela była dłuższa, jest kolejną rzeczą, która jest torchę sprzeczna z ideą wyjścia do kościoła - bo w końcu jest różnica w pojęciu : idę do kościoła, bo jest to ważne wydarzenie dla mnie w tym dniu i mogę iść o każdej godzinie. A różnica jest w odbębnieniu tego, by reszte niedzieli mieć wolną. To brzmi jak: umyję łazienkę we wtorek, bo w środe mi się nie będzie chciało. Ale nie o tym jest artykuł, nie bierz tego do siebie, bo to był tylko komentarz tego co ja obserwuje od dawna, nic nie mogąc poradzić na to, ze gdzie indziej może być inaczej. Godzina była przypadkowa ;)
Agata Pańczyk 25.09.2007 22:23
Katyń jest bardzo dobrym filmem.W sali, w której ja oglądałam nie było tłumu, ujęła mnie cisza po projekcji filmu, nie spodziewałam się jej. Zdziwili mnie młodzieńcy z popcornem, no ale... smacznego.
Prosiłabym jednak o wyjaśnienia tego zdania: "Nie przejęłam się tym przejawem pseudopatriotyzmu, ponieważ w repertuarze zachowań Polaków istnieje wiele fałszu, jak chociażby chodzenie na 7 rano do kościoła, by pozostałą część niedzieli spędzić w bardziej rozrywkowy sposób." Ja w letnie niedziele chodzę do kościoła na 8 rano. Powody:1. mniej ludzi w kościele. 2. żeby słoneczna, wolna niedziela była dłuższa. Fałsz? Nie sądzę. Co ma jedno do drugiego?
Adam Degler 25.09.2007 22:06
Na premierze w Multipleksie Arkady we Wrocławiu nie było popcornu. Była, naturalnie, cisza po projekcji.
Jak bezdennie głupie są te głosy: po co znowu babrać się w historii! Pewnie, w PRL była sprawa prosta: Niemcy wymordowali polskich oficerów w Katyniu i koniec i kropka. Wajda te kłamstwo, te POTWORNE kłamstwo, budowane przez morderców na grobach pomordowanych, pokazuje bardzo wyraźnie.
Nie zgadzam się, że film jest patetyczny. Moim zdaniem jest ciężki, równie ciężki jak "Pasja". Przygotowywałem się do niego psychicznie cały dzień. Wiedziałem, czego się spodziewać. Jeśli ktoś nie wie, może rzeczywiście lepiej niech nie idzie "do kina".
Marcin Nowak 25.09.2007 21:27
Byłem, właśnie wróciłem. Ujął mnie. Wiele rzeczy zrobiłbym inaczej. Ale to film mistrza Wajdy. Szanuję go, szanuję jego emocje, jego osobiste podejście...
Ten film powinien obejrzeć każdy Polak.
I pomyśleć "Kim jestem?"
Marek Bonarski 25.09.2007 20:52
Odbiegając od treści i przesłania filmu, to jaki on jest? Ostatnio polskie kino jest bardzo słabe, mało dobrych produkcji, a te uznawane za dobre są co najwyżej przeciętne (że wspomnę tylko "Pręgi", czy "Komornika"). Więc jaki jest ten film, opowiada ciężką prawdę historyczną, ale czy jest (nie daj Boże) patetyczny?... Chciałbym zobaczyć film o takiej tematyce, ale widziany z perspektywy zwykłe człowieka, bez wielkich słów, bez patosu, "zwykły"... Pamiętacie lądowanie w Normandii w "Szeregowcu Ryanie"? To pół godziny gdy żołnierze walczą o skrawek plaży to jest prawdziwy film o zwykłych ludziach. Wiem, "Szeregowiec..." też jest pełen patosu, wielkich gestów, łopotu amerykańskiej flagi, itd, ale jest w nim kilka przebłysków wielkiego kina, czy "Katyń" to ma?