Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Po co nam "Katyń"? - refleksja nad filmem

Pozycja materiału w rankingach:

29095 miejsce

Dział: Moje Trzy Grosze

Ocena: 15pkt

Oceń:

Po co nam "Katyń"? - refleksja nad filmem


Film Andrzeja Wajdy to kolejne po "Pianiście" dzieło, które porusza od dawna zapomnianą historię. Czy taka tematyka jest nam dzisiaj jeszcze potrzebna?

Andrzej Wajda na planie filmu "Katyń". / Fot. AKPAW poniedziałek, trzy dni po premierze filmu "Katyń" zarezerwowałam bilety, aby w spokoju i bez towarzystwa tłumu zajadającego się popcornem obejrzeć film. Bardzo chciałam go zobaczyć, ponieważ z niecierpliwością czekałam na tę produkcję.

Tłumu faktycznie nie było. Mimo że kino wyświetlało film w dwóch salach, na fotelach zasiadło około 10 osób - niska frekwencja jak na trzy dni po premierze. Niestety ciągle odnoszę wrażenie, że ludzie oglądają tego typu filmy tylko dlatego, że powinno się je zobaczyć. Nie przejęłam się tym przejawem pseudopatriotyzmu, ponieważ w repertuarze zachowań Polaków istnieje wiele fałszu, jak chociażby chodzenie na 7 rano do kościoła, by pozostałą część niedzieli spędzić w bardziej rozrywkowy sposób.

W oglądaniu filmu przeszkadzało mi wiele, m.in. wielokrotnie migające światełko komórki mężczyzny w rzędzie poniżej, który albo wysyłał smsy albo sprawdzał godzinę. Pozycja widza w fotelu również nie należała do najstosowniejszych. Nie miał pojęcia, jak trzymać głowę, by nie usnąć z nudów. Nogi ułożył na barierce, co mógł śmiało podchwycić od jego sąsiadki z przodu, która również położyła nogi na fotel, uprzednio zdejmując buty. Widzowie podczas projekcji byli więc bardzo zrelaksowani, zupełnie nie przejęci tym, co działo się na ekranie.

Apogeum znudzenia osiągnął ów mężczyzna, gdy film się skończył i nastąpiła minuta ciszy. Z tyłu dało się usłyszeć ciche pochlipywanie. Inny widz nieśmiało zaczął wstawać z fotela, czekając na moment, gdy wreszcie przyjdzie obsługa i zapali światło. Sąsiad z przodu zniecierpliwienie wyraził słowami: - No, co jest? Po chwili z uśmiechem na ustach dodał: - Jezu, wreszcie. Już myślałem, ze zdechnę z nudów. No i co? Wyrąbali nas sowieci w kosmos i tyle. Kiedy przed wejściem do kina koleżanka tego pana ocierała łzy, mój kinowy sąsiad skomentował wielomiesięczną pracę Wajdy jednym słowem: - Nuda. Widać dla jednego Polaka "Katyń" to dzieło na Oscara, dla innego zmarnowane 15zł. Po tym zdarzeniu naszła mnie refleksja: jaki sens miało stworzenie filmu "Katyń"?

Śledząc od miesiąca niektóre fora internetowe zauważałam, że ludzie mają dość grzebania w historii. Podczas gdy nasi dziadkowie na same słowo "obóz", "wojna" spuszczają wzrok, dla obecnej młodzieży historie mordów, takie jak Oświęcim czy Katyń - mogą stać sie przedmiotem żartów czy kpin. Ten proces - przechodzenia od szczerego współczucia do traktowania sprawy na porządku dziennym po powstanie dystansu wystarczającego do stwarzania na ten temat żartów - skraca się. Jednak nie tylko w Polsce istnieje to zjawisko. Uderzenie w World Trade Center w USA po kilku miesiącach stało się już przedmiotem satyrycznych obrazków, czy gier w stylu - "wyceluj samolotem w wieżę". Na wieść o projekcie produkcji "Katynia" ludzie na forach grzmieli: "zostawcie Katyń, zostawcie historię - to robi się nudne. Było - minęło. Po co to rozgrzebywać?"

Może jednak nie ma już ludzi, dla których warto robić takie produkcje? Czy kogoś jeszcze interesuje historia?
Na razie ciągle słychać, że Polacy jakby mogli, to rozkopaliby Grunwald i zorganizowali kolejną żałobę narodową. Że gdyby ktoś miał wystarczający budżet, to kręciłby filmy o każdej śląskiej kopalni, gdzie za jednym razem zginęło więcej niż dwóch górników. Że niezdrowo fascynujemy się obozami koncentracyjnymi, Katyniem, Powstaniem Warszawskim i każdą sytuacją, w której masowo ginął ciemiężony naród. Że jesteśmy jak Amerykanie, którzy nadal przeżywają tragedię WTC, mimo że sami podobnie krzywdzą ludność Afganistanu - tylko że na raty.

Czy naprawdę tak traktujemy historię? Myślę, że ten film nie jest produkcją, która miała na kogoś wpłynąć, poza samymi Polakami, którzy nie chcą nic pamiętać. Większość z nas nie utożsamia przecież obecnych Rosjan z Sowietami, ani obecnych Niemców ze służbami SS. Jednak należy się pamięć i szacunek ludziom, którzy w mundurze służyli Polsce, i za to zostali rozstrzelani. Należy się też szacunek rodzinom tych ofiar, czyli wielu ludziom, którzy żyją do dziś. Dlatego takie filmy powinny powstawać. Nie wiem, czy za 10 lat będą chętni, by obejrzeć je w kinie, gdyż na razie ta liczba gwałtownie spada. Bez promocji filmu, premiery w okolicach rocznicy i ogromnej sławy reżysera - obawiam się, że frekwencja byłaby mniejsza niż na przeciętnych wakacyjnych komediach.

Myślę, że każdy z nas powinien zobaczyć ten film - aby nie tylko poznać historię, która dla wielu jest obca, ale także zobaczyć, jak wyglądała ona w oczach tych, którzy jeszcze ją pamiętają. Może kiedyś opowiemy o tym swoim dzieciom, a film nakreśli w naszych głowach wizje, których nie umiał stworzyć słabo napisany podręcznik historii. Nawet jeśli nikogo to nie obchodzi, a coraz większe grono ludzi jest przeciwne wszelkiego rodzaju przedsięwzięciom rozpamiętującym te tragiczne wydarzenia, "Katyń" jest filmem potrzebnym, i każdy powinien go zobaczyć. Widzowie nie powinni czekać na efekty specjalne czy zaskakującą fabułę, jak z amerykańskiego thrillera. W "Katyniu" chodzi o coś zupełnie innego - obejrzenie zapisu historii naszego kraju i oddaniu się refleksji nad nią. Po to Wajda nakręcił ten film - ku pamięci rodzicom. Ku pamięci ofiar. Nie dla braw, Oscara czy sławy.

Po powrocie postanowiłam obejrzeć, jak kształtuje się obecna historia na mniejszym ekranie. W TVN najpierw zobaczyłem karykatury z polskiej sceny politycznej u Majewskiego, któremu kolejne idiotyczne hasła i pomysły są na rękę, bo ma dzięki temu tematy na program. Chwilę później w "Teraz My" Miller, Lepper i Kwaśniewski - ukazywani z perspektywy lat i obecnie. W czasie reklam ogłoszenia wyborcze - ze spotami PO i ich pustymi hasłami oraz filmik PiSu z historią brania łapówek w tle. Przez dwie godziny telewizja pokazywała obecną władzę - czyli polityków - ludzi, którzy tworzą naszą, polską historię XXI wieku.

I właśnie dopiero wtedy zrozumiałam, jak wielka była tragedia dziesiątek tysięcy zamordowanych za ten kraj ludzi. Tragedia tym większa, im bardziej przyjrzymy się otaczającej nas rzeczywistości - Polsce, za którą oni oddali życie, a która obecnie jest w rękach ludzi nie mających skrupułów, by sprzedać ją za lepszy samochód czy walizkę pieniędzy. Za ten kraj zostały zamordowane w czasie wojny miliony istnień. Pamiętajmy o tym, szczególnie wtedy, gdy będziemy wybierać ludzi, którzy stworzą kolejny rozdział historii.

Zobacz także:

Anna Łuniewska OFFline profil autora

Autor: Anna Łuniewska

Napisz do autora

Artykuły (8) Galerie (0) Średnia ocen (4.62)

Wiek: 27 | Miejscowość: Katowice | Kraj: Polska

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 16

Sortuj komentarze:

Urszula Agata Marczewska 25.09.2007 23:44

Ocena: Ocena pozytywna 19 Ocena negatywna 13

Anno! Zawsze istnieją i będą istnieć różni ludzie. Tacy, którzy pewne sprawy traktują powierzchownie i tacy, którzy zupełnie poważnie. Może i są ludzie, którzy chodzą w niedzielę na ósmą do kościoła - ja ich nie znam, szczerze mówiąc większość moich znajomych do kościoła nie chodzi, albo chodzą bardzo od święta - ale nawet jeśli tacy ludzie są, to dlaczego ma to wpływać na moje poczucie różnych spraw? I przede wszystkim - jak mogę oceniać, czy ich wiara jest pseudo, czy niepseudo? Skąd mam to wiedzieć?

Co do godziny, na którą ktoś idzie do kościoła, to chyba normalne jest, że ludzie ją planują - w końcu mają różne obowiązki, w tym dzieci, rodzinę etc. Godzinę wyjścia dokądkolwiek się... planuje :)

A odnośnie tego, co ludzie robią po pasterce, to nie wiem, bo nigdy ich nie śledziłam. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Anna Łuniewska 25.09.2007 23:24

Ocena: Ocena pozytywna 20 Ocena negatywna 18

Cóż, ja widuję raczej scenki w stylu:
- 8:00 w kościele, 12:00 zalany w trupa pod barem.
- Kościół, a potem rodzinny wypad na piwo - a raczej piwo, pod pozorem udania się wcześniej do kościoła.
- Kościół, a później spotkania w zacnym gronie, w którym można śmiało obgadac kogo trzeba.
Zresztą najlepiej widać to zawsze po pasterce, gdy ludzie ściągają do domu o 7 rano a bary i knajpy tętnią życiem niczym supermarket przed Wigilią.
Oczywiście nie zawsze. To była taka dygresja, która mi się nasuwa, bo co jakiś czas obserwuję te żałosne sceny pseudowiary i często zastanawia mnie po prostu celowość tych wypadów do kościoła jakie niektórzy praktykują.
Ale twoja wypowiedz : zeby wolna niedziela była dłuższa, jest kolejną rzeczą, która jest torchę sprzeczna z ideą wyjścia do kościoła - bo w końcu jest różnica w pojęciu : idę do kościoła, bo jest to ważne wydarzenie dla mnie w tym dniu i mogę iść o każdej godzinie. A różnica jest w odbębnieniu tego, by reszte niedzieli mieć wolną. To brzmi jak: umyję łazienkę we wtorek, bo w środe mi się nie będzie chciało. Ale nie o tym jest artykuł, nie bierz tego do siebie, bo to był tylko komentarz tego co ja obserwuje od dawna, nic nie mogąc poradzić na to, ze gdzie indziej może być inaczej. Godzina była przypadkowa ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Agata Pańczyk 25.09.2007 22:23

Ocena: Ocena pozytywna 16 Ocena negatywna 19

Katyń jest bardzo dobrym filmem.W sali, w której ja oglądałam nie było tłumu, ujęła mnie cisza po projekcji filmu, nie spodziewałam się jej. Zdziwili mnie młodzieńcy z popcornem, no ale... smacznego.

Prosiłabym jednak o wyjaśnienia tego zdania: "Nie przejęłam się tym przejawem pseudopatriotyzmu, ponieważ w repertuarze zachowań Polaków istnieje wiele fałszu, jak chociażby chodzenie na 7 rano do kościoła, by pozostałą część niedzieli spędzić w bardziej rozrywkowy sposób." Ja w letnie niedziele chodzę do kościoła na 8 rano. Powody:1. mniej ludzi w kościele. 2. żeby słoneczna, wolna niedziela była dłuższa. Fałsz? Nie sądzę. Co ma jedno do drugiego?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adam Degler 25.09.2007 22:06

Ocena: Ocena pozytywna 19 Ocena negatywna 21

Na premierze w Multipleksie Arkady we Wrocławiu nie było popcornu. Była, naturalnie, cisza po projekcji.

Jak bezdennie głupie są te głosy: po co znowu babrać się w historii! Pewnie, w PRL była sprawa prosta: Niemcy wymordowali polskich oficerów w Katyniu i koniec i kropka. Wajda te kłamstwo, te POTWORNE kłamstwo, budowane przez morderców na grobach pomordowanych, pokazuje bardzo wyraźnie.

Nie zgadzam się, że film jest patetyczny. Moim zdaniem jest ciężki, równie ciężki jak "Pasja". Przygotowywałem się do niego psychicznie cały dzień. Wiedziałem, czego się spodziewać. Jeśli ktoś nie wie, może rzeczywiście lepiej niech nie idzie "do kina".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marcin Nowak 25.09.2007 21:27

Ocena: Ocena pozytywna 14 Ocena negatywna 16

Byłem, właśnie wróciłem. Ujął mnie. Wiele rzeczy zrobiłbym inaczej. Ale to film mistrza Wajdy. Szanuję go, szanuję jego emocje, jego osobiste podejście...

Ten film powinien obejrzeć każdy Polak.
I pomyśleć "Kim jestem?"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek Bonarski 25.09.2007 20:52

Ocena: Ocena pozytywna 18 Ocena negatywna 15

Odbiegając od treści i przesłania filmu, to jaki on jest? Ostatnio polskie kino jest bardzo słabe, mało dobrych produkcji, a te uznawane za dobre są co najwyżej przeciętne (że wspomnę tylko "Pręgi", czy "Komornika"). Więc jaki jest ten film, opowiada ciężką prawdę historyczną, ale czy jest (nie daj Boże) patetyczny?... Chciałbym zobaczyć film o takiej tematyce, ale widziany z perspektywy zwykłe człowieka, bez wielkich słów, bez patosu, "zwykły"... Pamiętacie lądowanie w Normandii w "Szeregowcu Ryanie"? To pół godziny gdy żołnierze walczą o skrawek plaży to jest prawdziwy film o zwykłych ludziach. Wiem, "Szeregowiec..." też jest pełen patosu, wielkich gestów, łopotu amerykańskiej flagi, itd, ale jest w nim kilka przebłysków wielkiego kina, czy "Katyń" to ma?

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.