Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

174684 miejsce

Po co nam "Katyń"? - refleksja nad filmem

Film Andrzeja Wajdy to kolejne po "Pianiście" dzieło, które porusza od dawna zapomnianą historię. Czy taka tematyka jest nam dzisiaj jeszcze potrzebna?

Andrzej Wajda na planie filmu "Katyń". / Fot. AKPAW poniedziałek, trzy dni po premierze filmu "Katyń" zarezerwowałam bilety, aby w spokoju i bez towarzystwa tłumu zajadającego się popcornem obejrzeć film. Bardzo chciałam go zobaczyć, ponieważ z niecierpliwością czekałam na tę produkcję.

Tłumu faktycznie nie było. Mimo że kino wyświetlało film w dwóch salach, na fotelach zasiadło około 10 osób - niska frekwencja jak na trzy dni po premierze. Niestety ciągle odnoszę wrażenie, że ludzie oglądają tego typu filmy tylko dlatego, że powinno się je zobaczyć. Nie przejęłam się tym przejawem pseudopatriotyzmu, ponieważ w repertuarze zachowań Polaków istnieje wiele fałszu, jak chociażby chodzenie na 7 rano do kościoła, by pozostałą część niedzieli spędzić w bardziej rozrywkowy sposób.

W oglądaniu filmu przeszkadzało mi wiele, m.in. wielokrotnie migające światełko komórki mężczyzny w rzędzie poniżej, który albo wysyłał smsy albo sprawdzał godzinę. Pozycja widza w fotelu również nie należała do najstosowniejszych. Nie miał pojęcia, jak trzymać głowę, by nie usnąć z nudów. Nogi ułożył na barierce, co mógł śmiało podchwycić od jego sąsiadki z przodu, która również położyła nogi na fotel, uprzednio zdejmując buty. Widzowie podczas projekcji byli więc bardzo zrelaksowani, zupełnie nie przejęci tym, co działo się na ekranie.

Apogeum znudzenia osiągnął ów mężczyzna, gdy film się skończył i nastąpiła minuta ciszy. Z tyłu dało się usłyszeć ciche pochlipywanie. Inny widz nieśmiało zaczął wstawać z fotela, czekając na moment, gdy wreszcie przyjdzie obsługa i zapali światło. Sąsiad z przodu zniecierpliwienie wyraził słowami: - No, co jest? Po chwili z uśmiechem na ustach dodał: - Jezu, wreszcie. Już myślałem, ze zdechnę z nudów. No i co? Wyrąbali nas sowieci w kosmos i tyle. Kiedy przed wejściem do kina koleżanka tego pana ocierała łzy, mój kinowy sąsiad skomentował wielomiesięczną pracę Wajdy jednym słowem: - Nuda. Widać dla jednego Polaka "Katyń" to dzieło na Oscara, dla innego zmarnowane 15zł. Po tym zdarzeniu naszła mnie refleksja: jaki sens miało stworzenie filmu "Katyń"?

Śledząc od miesiąca niektóre fora internetowe zauważałam, że ludzie mają dość grzebania w historii. Podczas gdy nasi dziadkowie na same słowo "obóz", "wojna" spuszczają wzrok, dla obecnej młodzieży historie mordów, takie jak Oświęcim czy Katyń - mogą stać sie przedmiotem żartów czy kpin. Ten proces - przechodzenia od szczerego współczucia do traktowania sprawy na porządku dziennym po powstanie dystansu wystarczającego do stwarzania na ten temat żartów - skraca się. Jednak nie tylko w Polsce istnieje to zjawisko. Uderzenie w World Trade Center w USA po kilku miesiącach stało się już przedmiotem satyrycznych obrazków, czy gier w stylu - "wyceluj samolotem w wieżę". Na wieść o projekcie produkcji "Katynia" ludzie na forach grzmieli: "zostawcie Katyń, zostawcie historię - to robi się nudne. Było - minęło. Po co to rozgrzebywać?"

Może jednak nie ma już ludzi, dla których warto robić takie produkcje? Czy kogoś jeszcze interesuje historia?
Na razie ciągle słychać, że Polacy jakby mogli, to rozkopaliby Grunwald i zorganizowali kolejną żałobę narodową. Że gdyby ktoś miał wystarczający budżet, to kręciłby filmy o każdej śląskiej kopalni, gdzie za jednym razem zginęło więcej niż dwóch górników. Że niezdrowo fascynujemy się obozami koncentracyjnymi, Katyniem, Powstaniem Warszawskim i każdą sytuacją, w której masowo ginął ciemiężony naród. Że jesteśmy jak Amerykanie, którzy nadal przeżywają tragedię WTC, mimo że sami podobnie krzywdzą ludność Afganistanu - tylko że na raty.

Czy naprawdę tak traktujemy historię? Myślę, że ten film nie jest produkcją, która miała na kogoś wpłynąć, poza samymi Polakami, którzy nie chcą nic pamiętać. Większość z nas nie utożsamia przecież obecnych Rosjan z Sowietami, ani obecnych Niemców ze służbami SS. Jednak należy się pamięć i szacunek ludziom, którzy w mundurze służyli Polsce, i za to zostali rozstrzelani. Należy się też szacunek rodzinom tych ofiar, czyli wielu ludziom, którzy żyją do dziś. Dlatego takie filmy powinny powstawać. Nie wiem, czy za 10 lat będą chętni, by obejrzeć je w kinie, gdyż na razie ta liczba gwałtownie spada. Bez promocji filmu, premiery w okolicach rocznicy i ogromnej sławy reżysera - obawiam się, że frekwencja byłaby mniejsza niż na przeciętnych wakacyjnych komediach.

Myślę, że każdy z nas powinien zobaczyć ten film - aby nie tylko poznać historię, która dla wielu jest obca, ale także zobaczyć, jak wyglądała ona w oczach tych, którzy jeszcze ją pamiętają. Może kiedyś opowiemy o tym swoim dzieciom, a film nakreśli w naszych głowach wizje, których nie umiał stworzyć słabo napisany podręcznik historii. Nawet jeśli nikogo to nie obchodzi, a coraz większe grono ludzi jest przeciwne wszelkiego rodzaju przedsięwzięciom rozpamiętującym te tragiczne wydarzenia, "Katyń" jest filmem potrzebnym, i każdy powinien go zobaczyć. Widzowie nie powinni czekać na efekty specjalne czy zaskakującą fabułę, jak z amerykańskiego thrillera. W "Katyniu" chodzi o coś zupełnie innego - obejrzenie zapisu historii naszego kraju i oddaniu się refleksji nad nią. Po to Wajda nakręcił ten film - ku pamięci rodzicom. Ku pamięci ofiar. Nie dla braw, Oscara czy sławy.

Po powrocie postanowiłam obejrzeć, jak kształtuje się obecna historia na mniejszym ekranie. W TVN najpierw zobaczyłem karykatury z polskiej sceny politycznej u Majewskiego, któremu kolejne idiotyczne hasła i pomysły są na rękę, bo ma dzięki temu tematy na program. Chwilę później w "Teraz My" Miller, Lepper i Kwaśniewski - ukazywani z perspektywy lat i obecnie. W czasie reklam ogłoszenia wyborcze - ze spotami PO i ich pustymi hasłami oraz filmik PiSu z historią brania łapówek w tle. Przez dwie godziny telewizja pokazywała obecną władzę - czyli polityków - ludzi, którzy tworzą naszą, polską historię XXI wieku.

I właśnie dopiero wtedy zrozumiałam, jak wielka była tragedia dziesiątek tysięcy zamordowanych za ten kraj ludzi. Tragedia tym większa, im bardziej przyjrzymy się otaczającej nas rzeczywistości - Polsce, za którą oni oddali życie, a która obecnie jest w rękach ludzi nie mających skrupułów, by sprzedać ją za lepszy samochód czy walizkę pieniędzy. Za ten kraj zostały zamordowane w czasie wojny miliony istnień. Pamiętajmy o tym, szczególnie wtedy, gdy będziemy wybierać ludzi, którzy stworzą kolejny rozdział historii.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (16):

Sortuj komentarze:

Na film Wajdy nie pójdę, bo nie trawię tego barona polskiej kinematografii. Prawdę o Katyniu poznawałem czytajac książki i opracowania historyczne, kiedys te z drugiego obiegu. Min Szczygło wydał zarządzenie, żeby żołnierze Wojska Polskiego obejrzeli film ,,Katyń" Po co? Żeby zrobić frekwencję?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zalozenie Anny ze obecni Rosjanie maja malo wspolnego z NKWD, a obecni Niemcy z SS, jest optymizmem. Spedzilem pare lat w obu krajach i uwazam, ze ich charaktery narodowe nie zmienily sie zasadniczo. Stalinizm i hitleryzm byly gleboko zakorzenione w kulturze tych narodow i moga sie latwo odrodzic w sprzyjajacych warunkach. W "demokratycznych" Niemczech prawo uniemozliwa swobodna dyskusje o hitleryzmie bo za niewlasciwe poglady mozna pojsc do wiezienia, i zwykli ludzie nie moga nawet czytac podstawowych prac (Mein Kampf i inne). Paradoksalnie, wieksza swoboda jest w bylym ZSRR, i tam widac jakie jest nadal poparcie dla stalinizmu.
Zatem film Wajdy ma rowniez praktyczna wartosc jako wciaz aktualna informacja o sasiadach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Anna, tak, tak, miałam na mysli czasy jej świetności;]
zdecydowanie:D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Klaro dziękuje Ci bardzo, aczkolwiek porównanie do Britney, która obecnie chodzi zapuszczona, łysa i zapita cięzko uznac za komplemet :) hehe oczywiscie zartuje, wiem co miałaś na myślli :))) chyba?:)
może masz racje, że na końcu tekst robi się patetyczny, sama się nad tym zastanowiłam, jednak bardzo poruszył mnie ten film. Moze nie poruszyłby tak bardzo jakby nie spostrzeżenie, jak bardzo innych wynudził. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

hmmm
na początku ujął mnie ten tekst, bo ma w sobie coś, czego ze świeca szukać na tym portalu. Jakieś tam staranie o obiektywizm, o ile to w ogóle mozliwe. Uczciwie rpzedstawiasz, że dziś to nudzi, takie grzebanie w historii, wywoływanie duchów, o czym świadczy frekwencja w kinie. Sama pisałam pod innymi postami o tym filmie, że nuda, że po co, że wolę inne kino.
i wolę, rzeczywiście.

ostatnie akapity jednak mnie rozczarowały, bo uderzasz w dzwony patosu. To mnie zraża, ale cała poprzednia część tekstu sprawiła, że nie rozbolały mnie zęby od narodowych kadizdeł, ale na chwilę postanowiłam się wczuć w ten rodzaj reagowania, jaki proponujesz Polakom, zwłaszcza młodym, do których zdaje sie i ty zaliczasz.
I przekonałaś mnie.

na film nie pójdę:) ale gratuluję ci.
także wyglądu/na tym zdjęciu przynajmniej/ a la Britney Spears:)
czyli kurcze, ładna, młoda dziewczyna a dobrze pisze. Cieszy mnie to.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Anno zupełnie jakbysmy w tym samym kinie byli ;-) też dwie sale też kilka znudzonych osób i gosć zagladajacy w komórkę ;-) tylko bilet kosztował 19 zł takich gosci od razu mam ochotę wykopać z kina, ale film zajął moją uwage na tyle,że postanowiłem się nie wkurzac i znosić mrygające światełka;-) masz racje zgadzam się z Toba również w wielu punktach. Ja cóż... ;-) staram się mówić prawdę więc... uważam siebie za osobę wierzacą choć do kościoła nie chodzę z rożnych względów ;-) tylko w święta mam na to czas lub sporadycznie zajrzę do jakiejś świątyni, ale to tylko po to by zweryfikować jakies przemyślenia by się pomodlić ;-) absolutnie nie na kazanie księdza ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tylko skąd weźmiemy setki milionów dolarów na takie filmy ?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 26.09.2007 11:18

Od pewnego czasu potwierdza mi się celowość rychłego uzupełnienia filmu o Katyniu ekranizacją dokonań polskich lotników w Bitwie o Anglię. Tandem tych dwóch, oby więcej, filmów stworzy wachlarz realistycznie oddanej historii polskiego udziału w II Wojnie Światowej. Wtedy nikt nie będzie utyskiwał, że go to nudzi, albo , że jest to jednostronne potraktowanie tematu. Mamy do opowiedzenia równie ciekawe historie, jak Amerykanie, wiec do dzieła!

Komentarz został ukrytyrozwiń

A żeby nie było, że się czepiam (w sumie czepiłam się Twojego ostatniego komentarza :), to z wieloma punktami artykułu się zgadzam. Niestety :(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.