Facebook Google+ Twitter

Po co w BMW Robert Kubica?

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2007-10-19 08:51

Gdyby jeździł w Polsce, straciłby prawo jazdy. Żadna firma nie chciałaby go ubezpieczyć, a żaden człowiek nie pożyczyłby mu samochodu - bo z pewnością by go rozbił. Uchodziłby też za niedorajdę i pechowca.

Oczywiście nikt nie pozwoliłby mu prowadzić ani taksówki, ani autobusu, bo nigdy nie dojechałby na czas. Mógłby za to zostać rzecznikiem ludzi, którym nigdy się nic nie udaje, ale zawsze i wszędzie nie z ich winy. Robert Kubica. Oto on.

"Polski kierowca Formuły 1 ma markę odwrotnie proporcjonalną do osiąganych wyników" - twierdzi były brazylijski czempion F1 i komentator Nelson Piquet. "Niesłusznie uchodzi za debiutanta, a zresztą co to za gadanie? Debiutantem jest Lewis Hamilton, który w pierwszym roku startów prowadzi w klasyfikacji generalnej z przewagą czterech punktów i zapewne sięgnie po tytuł 21 października na Interlagos.

Kubica był żółtodziobem rok temu, raz wskoczył nawet na podium i zapowiadał się na znakomitego zawodnika. Jednak w tym roku podium to dla niego za wysokie progi" - mówił Piquet.

Piquet ma rację, a właściwie to wyniki mają rację. Kubica w swym drugim sezonie (w 16 wyścigach) był tylko trzy razy czwarty i aż trzykrotnie nie dojechał do mety. "Na swoje nieszczęście w kluczowych dla BMW miejscach, czyli w Australii, Kanadzie i Chinach - to ponad pół świata!" - martwią się spece od marketingu.
Dla porównania partner Kubicy z BMW Nick Heidfeld czwartą lokatę zajął pięć razy, dwukrotnie stanął na podium, a raz był drugi. "To tłumaczy, czemu ma dwa razy wyższy kontrakt od Polaka" - mówią znawcy tematu, lecz raczej po cichu. W tym środowisku, w którym wielkie stajnie sponsorują wyjazdy komentatorów do najbardziej atrakcyjnych zakątków świata, jest zupełnie jak w filmie "Rejs" - tylko aplauz i akceptacja.

Kubica uchodzi w Polsce za kierowcę pechowego, gdy lepsze byłoby określenie "niewłaściwie korzystającego ze znakomitego auta". Tyle można usłyszeć od znawców. W roku, w którym miał odnieść pierwsze sukcesy (Roman Abramowicz, właściciel Chelsea i fan wyścigów, typował go na mistrza!), zdążył doszczętnie zniszczyć dwa samochody, silnik, skrzynię biegów, spojlery, ponarzekać na złe radio, źle zatankowane paliwo, opony, a także podnośnik w pit-stopie.

Na torze staranował m.in. Nicka Heidfelda i Lewisa Hamiltona, kręcił bączki, jeździł po poboczach, a przy okazji sam mało się nie zabił - w GP Kanady. Mało co nie zabił tam też Jarno Trulliego, nad którym przefrunął, pędząc 280 km/godz. Zatem po co BMW kierowca tak brawurowy, lecz pechowy?
Odpowiedzi udzielił już kilka lat temu szef BMW na Polskę, Erich Papke, firmie zależy, by auto tej marki przestało się wreszcie kojarzyć nad Wisłą wyłącznie z gangsterami.
"Robert Kubica umacnia wizerunek BMW jako firmy dynamicznej i otwartej, wpływa także na nasz sukces rynkowy" - powiedział Erich Papke.

Paweł Zarzeczny

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Ma pan tupet panie Zarzeczny,żeby się podpisać pod tym artykułem.
Ignorancja i kompletny brak wiedzy, raczej ośmieszył sie pan. Proponuję usiąść przynajmniej przez godzinkę i rozeznać się w temacie "F1",z pewnością zrobi się panu głupio..
To takie polskie, obrażać ludzi bez żadnych podstaw.
Zawsze jest alternatywa, można pisać na tematy w których jest się zorientowanym, z pewnością dalej się wtedy zajdzie! :)
Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Żenada...Jako człowiek, który interesuje się Formułą 1 trochę dłużej niż rok, czy dwa lata proszę Pawła Zarzecznego, żeby nie wypowiadał się, ani nie pisał o tym, o czym nie ma kompletnie pojęcia. Wygląda na to, że nie ma on żadnych zahamowań przed wypisywaniem najdurniejszych głupot... a to nie najlepiej świadczy o "dziennikarstwie" pana Zarzecznego. Wstyd...po prostu wstyd!!! Jeśli to ma być jedno ze sztandarowych nazwisk, sportowej redakcji "Polski"..to współczuje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przeczytałem ten artykuł dziś rano w Dzienniku Łódzkim i doznałem zniesmaczenia. Według mnie gdyby to był artykuł o niemieckim kierowcy w polskim zespole F1, autor zostałby okrzyknięty germanofobem. A tak to co? W dodatku zerowa wiedza nt. F1. Proponuję pisać o pogodzie.
Ogromny minus.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.