Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

13680 miejsce

Po Gibraltarze. Silnik działa, ale usterki zostały

Efektowna wygrana nad Gibraltarem była niczym więcej niż wypełnieniem obowiązku. Wątpliwości co do jakości gry Polaków nie ubyło.

 / Fot. PAP/Bartłomiej ZborowskiW pierwszym meczu o punkty pod wodzą Adama Nawałki jego kadra strzeliła więcej goli niż przez siedem spotkań towarzyskich. Kamil Grosicki po blisko sześciu latach od debiutu otworzył swoje konto bramkowe, Robert Lewandowski przedarł się na ósme miejsce w reprezentacyjnej klasyfikacji strzelców. Wynik poszedł w świat, w statystykach wszystko wygląda obiecująco.

Na boisku tak kolorowo już nie było. Bardziej niż wokół rozmiaru zwycięstwa, w zwiastunie tych eliminacji oczekiwania kumulowały się przy złapaniu automatyzmu w grze i poprawieniu listy mankamentów, która wydłużała się wraz ze zbliżaniem się startu eliminacji. Z najświeższą i najniżej notowaną europejską federacją wygraliśmy bardziej indywidualnymi przymiotami zawodników niż zmysłem zespołowym, stawianym dziś na piedestale cech najbardziej w futbolu pożądanych. Zadecydowało to, że Lewandowski jest szybszy, lepiej zbudowany i precyzyjniej operuje piłką niż funkcjonariusz poczty z Gibraltaru. Nie ciąg otwierających podań od Mateusza Klicha, nie uzupełnianie się z wysuniętym Arkadiuszem Milikiem. Zastąpmy nazwiska Polaków klubami: Arsenal - Koeln, Torino, Steaua, Amkar - Rennes, Sevilla, Wolfsburg, Terek - Ajax, Bayern. W wyjściowym składzie pojawili się przedstawiciele siedmiu lig z pierwszej dziesiątki rankingu UEFA. Mimo tego po polskiej stronie boiska trudno dostrzec powtarzalność. Nie chodzi o styl, bo wynik zawsze jest w stosunku do niego nadrzędny. Chodzi o ciągłość, wzniesienie mostów między formacjami i poszczególnymi piłkarzami.

Wygląda na to, że w spotkaniach ze słabszymi rywalami Nawałka będzie korzystał z ustawienia 4-4-2. Testował je w sparingach z Mołdawią, Litwą i przejściowo ze Szkocją. Na środku defensywy pewny wydaje się duet Kamil Glik-Łukasz Szukała (wcześniej u obecnego selekcjonera zagrali ze sobą tylko raz). Wiemy już, że trzeba chuchać i dmuchać na Łukasza Piszczka, chyba że zagospodaruje się będącego w dobrej formie Artura Jędrzejczyka (z FK Krasnodar awansował do fazy grupowej Ligi Europy). Paweł Olkowski po tym co pokazał wczoraj, nie zasłużył na miano zmiennika. Z lewej strony defensywy sytuacja wygląda tak: kto jest akurat w formie w klubie, ten ma plac. Tym razem padło na Jakuba Wawrzyniaka, jednego z ośmiu zawodników próbowanych na tej pozycji. Od nominacji Nawałki nie minął jeszcze rok, ale to nie jego wina, że los poskąpił mu na tej pozycji wyboru.

Słabo funkcjonował środek pola z Mateuszem Klichem i - to największe negatyw tych 90 minut - zdekoncentrowanym Grzegorzem Krychowiakiem, który próbował udowodnić czy można podać jeszcze bardziej niedokładnie niż poprzednio. Znamienne było to, że najlepsze okresy swojej gry kadra miała tuż po wyjściu z szatni. Struny głosowe Nawałki musiały być nadszarpnięte.

Jak rysuje się scenariusz eliminacji po pierwszej serii spotkań? Obrona własnego terenu - o czym przekonała się Gruzja - to oczywistość, o której nie ma co wspominać. Każda pomyślnie zakończona polska kampania eliminacyjna w XXI w. cechowała się wydzieraniem punktów na wyjeździe. Kadra Jerzego Engela ustawiła sobie rywali w narożniku zwycięstwem z Ukrainą, a aspiracje powrotu na mundial po 16 latach potwierdziła w dramatycznym widowisku na Ullevaal w Oslo. Zespół Pawła Janana po kluczowe dla swoich losów zwycięstwa pojechał do Wiednia i Cardiff. Po spektakularnym zwycięstwie nad Portugalią w Chorzowie opromieniona ekipa Leo Beenhakkera utrzymała entuzjazm dzięki wygranej z Belgią. W kwalifikacjach do mistrzostw świata w RPA i Brazylii poza granicami ogrywaliśmy już tylko San Marino.

Odhaczając Niemców, do których nie dobrał się nikt od października 2007 r., trzeba wywieźć punkty przede wszystkim z Hamden Park w Glasgow i Aviva Stadium w Dublinie. Szkoci i Irlandczycy nie mają wielu indywidualności, ale mają zespół. Ograniczony w możliwościach, niekompletny piłkarsko, ale zespół. Gotowy na walkę, pełen poświęcenia i nieustępliwości. Tam strata Krychowiaka nie skończy się na Szukale, podanie Olkowskiego zamiast elektryka przejmie Aiden McGeady, mało ruchliwego Klicha przykryje bez pytania Scott Brown, a którykolwiek z lewych obrońców zderzy się z super dynamicznym Seamusem Colemanem. Nadal nie wiemy, czy polską reprezentację stać na to, żeby zagrać na miarę uczestnika Euro 2016.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Znakomite rozpoczęcie. Polska reprezentacja to żadna albańska kopanina, ale przed starciem z drużyną "über alles" warto rozważyć każdy scenariusz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.