Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

60291 miejsce

Po Gran Derbi: co wiemy o zwycięzcach i pokonanych

Guardiola triumfuje, Mourinho wciąż czeka na zemstę; schowany w pomocy Messi jest nadal genialny, a przebłysk Ronaldo nie wystarczył. Jakie wnioski płyną z pierwszego meczu 1/4 Pucharu Króla, kolejnej odsłony rywalizacji Barcelony i Realu?

 / Fot. EPA/GONZALEZ-CEBRIAN1. Gdyby istniał futbolowy kodeks karny, piłkarze "Królewskich" byliby recydywistami z wieloletnimi wyrokami. Rywal z Katalonii wyzwala w nich wszystko, co najgorsze, a poziom ich agresji ociera się o czysty bandytyzm. Sergio Ramos i Xabi Alonso w amoku beznamiętnie polują na swoich kolegów z reprezentacji, z którymi wspólnie świętowali tytuł mistrzów Europy i świata. Krewkiego Marcelo tym razem zastąpił na lewej stronie defensywy niczym mu nie ustępujący Fabio Coentrao. Pepe, wielokrotnie notowany piłkarski kryminalista o wyrazie twarzy nieskażonym myśleniem, wytrzymał 16 minut bez brutalnego faulu. W drugiej połowie, sfrustrowany swoim błędem przy bramce Carlesa Puyola, zrobił sobie spacer po ręce leżącego na murawie Leo Messiego. Stojący kilka metrów dalej sędzia chyba nie chciał tego zobaczyć, by nie dać pretekstu do tyrad Jose Mourinho o rzekomych spiskach sędziów.

2. Czyżby Barcelona przestała być obsesją "The Special One", którą kształtował w sobie jeszcze od czasu pracy w Chelsea? Na konferencji przed meczem zdenerwowany powtarzającymi się pytaniami o dominację Katalończyków w El Clasico, odpowiedział: "Ile mam jeszcze zdobyć tytułów, żebym nie stawiał swojej kariery na szali w każdym meczu z Barceloną?" Skryty zwykle Portugalczyk zdradził chyba więcej niż chciał, bo jego wypowiedź w kontekście rywalizacji w Primera Division można zinterpretować jako: możemy przegrać z Barceloną, ale i tak zdobędziemy mistrzostwo.

3. Abstrahując od wojowniczych nastrojów w Madrycie, piłkarze Realu nie są sobą. Mimo sześciu zawodników defensywnych panicznie wybijają piłkę byle dalej od własnej bramki, grają nieskładnie, brakuje im płynności, która jest ich znakiem firmowym w starciach z innymi drużynami niż Barcelona. Ronaldo biega po skrzydle w szaleńczym tempie ścigając się z Dani Alvesem, ale efekty tych szarż są mizerne. Jego najwierniejszy pomocnik Mesuth Özil mecz zaczął na ławce rezerwowych, a po wejściu na plac gry trudno przypomnieć sobie jakiekolwiek udane zagranie. Syndrom ofiary zdaje się nasilać z każdym Gran Derbi. Nikt nie ma wątpliwości, że podopieczni Mourinho są drużyną wybitną. Tylko dlaczego nie potrafią tego okazać w El Clasico...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.