Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

20020 miejsce

Po kolczykach w nosie, brwiach i pępku – kolej na zęby

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2006-07-14 09:29

Złote zęby są dziś raczej powodem do wstydu niż symbolem bogactwa. Ale uwaga! Okazuje się, że drogocenne metale i szlachetne kamienie w uzębieniu wracają do łask

Do tej pory amatorzy biżuterii musieli się udać do kosmetyczki, by ta profesjonalnie założyła im błyskotkę w wybranym miejscu na ciele. A teraz, by zafundować sobie najnowszy krzyk mody, trzeba się udać do... gabinetu stomatologicznego. Coraz większym powodzeniem cieszy się bowiem biżuteria nazębna. Są to łezki, gwiazdki, motyle, delfinki wykonane ze złota, diamentów lub materiałów imitujących metale szlachetne.
– Procedura montowania tych ozdób jest prosta. Najpierw wytrawiamy szkliwo, podobnie jak to się robi przy zakładaniu aparatu ortodontycznego. Później trzeba przykleić błyszczący drobiazg – wyjaśnia Piotr Młyńczak z wrocławskiego gabinetu Dentalcare-Practice. Lekarz zapewnia, że ozdoby można łatwo usunąć, a powierzchnia zęba po wypolerowaniu jest nienaruszona. Grunt, żeby zabieg został wykonany przez doświadczonego stomatologa.
Ta ekstrawagancja nie podbiła jeszcze serc wszystkich nastolatek, ale od roku biżuteria nazębna cieszy się coraz większym zainteresowaniem.
– Mogę powiedzieć, że nieśmiało zaczyna się boom na takie błyskotki. Schodzą nam i droższe egzemplarze ze szlachetnymi kamieniami, i takie tańsze, za 50 złotych – przekonuje Rafał Moryś ze sklepu stomatologicznego Miwo-Dent z Krakowa.

Piękni mają lepiej

Dziś coraz częściej ludzie zaczynają sobie zdawać sprawę z tego, że wygląd ma kolosalne znaczenie w kontaktach międzyludzkich. Naukowcy już dawno stwierdzili, że ładni mają łatwiej. Dlatego coraz więcej ludzi decyduje się na leczenie ortodontyczne.

– Może ono poprawić niekorzystny profil twarzy, skorygować ułożenie warg lub zmienić położenie brody – wyjaśnia Janina Szeląg, wojewódzki konsultant ds. ortodoncji. Podkreśla równocześnie, że leczenie ortodontyczne pacjentów dorosłych jest obecnie najszybciej rozwijającą się gałęzią ortodoncji. Patrycja Radek założyła sobie aparat dopiero po skończeniu studiów.

– Wszyscy mówili, że całkiem niepotrzebnie to robię, bo mam bardzo małą wadę zgryzu. Ale to był mój kompleks, więc postanowiłam z nim walczyć. I tak po ukończeniu politechniki dostałam od bliskich prezent – aparat na zęby – śmieje się .

Nie ma ściśle określonego przedziału wiekowego, w którym prowadzi się leczenie ortodontyczne.

Janina Szeląg opowiada, że najczęściej poprawiania natury oczekują od niej nastolatki.

– Oni przyglądają się w lustrze i chcą być podziwiani przez rówieśników. Rodzice godzą się na dość drogie leczenie, bo coraz częściej zdają sobie sprawę z tego, że być może wygląd twarzy ich dziecka może zadecydować o jego przyszłości – opowiada.

Do wyboru do koloru

Wygląd aparatu zależy od decyzji pacjenta. Niektórzy chcą mieć tzw. aparaty kosmetyczne lub estetyczne – wówczas zamki, czyli płytki montowane na zębach, są przezroczyste.

– Niektóre z tych aparatów są wykonane z szafiru syntetycznego i dzięki temu są niemal niewidoczne – wyjaśnia Janina Szeląg. – Są też zamki o mlecznym zabarwieniu, które ładnie zlewają się z kolorem zęba, dając tym samym znakomity efekt estetyczny.

Jednak nie wszyscy chcą ukrywać swoje aparaty. Patrycja Radek opowiada, że wybrała cały metalowy aparat i nigdy się go nie wstydziła. Przez pierwszy miesiąc musiała się do niego stopniowo przyzwyczajać.

– Gdy pierwszy raz zobaczyłam się w lustrze z aparatem, pomyślałam, że zrobiłam sobie straszną krzywdę. I że już nigdy się nie uśmiechnę. Ale wtedy trzeźwo zareagował mój ortodonta, który stwierdził, że im bardziej będę ukrywać mój aparat, tym mocniej będzie go widać. Teraz śmieję się od ucha do ucha – opowiada Patrycja.

Ostatnio coraz modniejsze staje się też leczenie ortodontyczne prowadzone tzw. techniką lingwalną, w której zakłada się aparat w jamie ustnej od strony języka. Dzięki temu zamki oraz inne elementy aparatu stałego są niewidoczne. Jednak technika ta ma też wady – język często się ociera o elementy aparatu i przez to pacjenci mają kłopoty z prawidłową wymową.

Zamki na pamiątkę

Pacjenci noszą zwykle aparaty stałe około dwóch lat. W tym czasie muszą systematycznie, co miesiąc, odwiedzać ortodontę. Ten, korygując ustawienie aparatu, stopniowo eliminuje wadę zgryzu. Jednak nie wszystkie wady można usunąć dzięki aparatowi. Dlatego często do leczenia włączają się różni specjaliści, np. chirurdzy, protetycy, implantolodzy. Jak podkreślają, najważniejsze jest to, by pomóc pacjentowi.

– Aby ten, wychodząc z gabinetu po ostatniej wizycie, mógł się szeroko uśmiechnąć i by taki promienny uśmiech został mu do końca życia – tłumaczy Piotr Młyńczak.

Zdarza się, że niektórym pacjentom trudno rozstać się z aparatem, nawet wówczas, gdy względy medyczne ewidentnie nakazują jego zdjęcie.

– Kiedyś pewna nastolatka, której zdejmowałam aparat stały, zażyczyła go sobie na pamiątkę. Z dużym sentymentem wspominała, że poderwała na niego trzech chłopaków – śmieje się Janina Szeląg. •

Patrycja Radek szybko się przyzwyczaiła do aparatu, a za jej przykładem poszły koleżanki, które też sobie założyły „zamki”.
Anna Waszkiewicz

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Osobiście nie chciałambym mieć jakiegoś kamienia szlachetnego czy też diamentu w uzebieniu. Moze dlatego że nie kieruje sie "krzykiem mody" poprostu nie czuje takiej potrzeby.Ciekawe : nos, brew, pępek, ząb...co jeszcze?

Komentarz został ukrytyrozwiń

mi osobiście, bardzo podobają się aparaty na zęby:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.