Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

13275 miejsce

Po kolejnej przegranej, koniec marzeń Cracovii o Lidze Europy

Ponad 7 tysięcy widzów na stadionie w Krakowie obserwowało kompromitującą porażkę podpieczonych Jacka Zielińskiego. Historyczny awans w europejskich pucharach dla macedońskiego KF Shkendija Tetovo.

Podczas czwartkowego meczu Cracovia - KF Shkendija / Fot. Andrzej Banaś/Polska PressJeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego, piłkarze Cracovii mieli przed sobą arcytrudne zadanie. Na wyjeździe drużyna spod Wawelu przegrała z Bałkańską drużyną 2:0. Nadrobienie start nie było poza zasięgiem gospodarzy, ale nic nie wskazywało właśnie na taki scenariusz. Tym bardziej, że w składzie "pasów" na spotkanie w 1. rundzie kwalifikacji do Ligi Europy nie znalazł się reprezentant Polski Bartosz Kapustka.

Gospodarze mogli stracić szansę na awans już w 3. minucie. Stênio Júnior po dograniu Ibraimiego znalazł się na czystej pozycji przed bramką „pasów”, jednak uderzona przez niego futbolówka znalazła się obok słupka. Podopiecznych Jacka Zielińskiego w odpowiedzi stać było tylko na mniej spektakularne akcje. Na połowie rywali próbowali zaatakować Wójcicki Karachanakow, ale obrońcy z macedońskiej drużyny okazali się sprytniejsi. Nadzieje zawodników Cracovii na łatwy rewanż rozwiał Ibraimi w 13. minucie. Goście bez problemu przeprowadzili akcję lewą stroną boiska, a 29-letni macedoński napastnik nie zmarnował okazji, pakując piłkę pod kątem do siatki Sandomierskiego.

Czwarty zespół ostatniego sezonu Ekstraklasy obudził się dopiero w 23. minucie. Deleu uderzył futbolówkę z przewrotki i skierował piłkę w prawy róg boiska. Ta jednak minimalnie przeleciała obok słupka. Tymczasem goście nie tracili wiatru w żaglach, ale Ibraimi nie miał już tyle szczęścia przy rzucie wolnym z 30 metrów. Blisko kontaktowego trafienia znów był Karachankov, który po podaniu od Jendriska huknął na poziomie linii pola karnego w kierunku bramki strzeżonej przez Zahova. Trafił jednak tylko w boczną siatkę.

Po powrocie z szatni, trener Zieliński starał się ratować patową sytuację na boisku zmianami w składzie. Za Vestenickiego na murawie pojawił się Wdowiak, a Dąbrowskiego zastąpił Cetnarski. W 47. minucie humory kibicom „pasów” mógł poprawić Budziński, ale wzorem swoich kolegów z drużyny trafił tylko obok słupka. Chwilę później plac gry musiał opuścić Karachankov. Bułgarski piłkarz debiutujący w tak ważnym meczu w pasiastej koszulce nabawił się kontuzji i na jego pozycji zastąpił go Steblecki. Strata Karachankova był sporym ciosem dla gospodarzy, bo to jego autorstwa były praktycznie wszystkie groźne akcje z pierwszej połowy. O dziwo, w kolejnych minutach gospodarze wyraźnie przeważali na boisku. Covilo po strzale z rzutu rożnego nie zabłysnął celnością, a Steblecki został skutecznie zablokowany przez obrońców z Macedonii. Po drugiej stronie boiska podopieczni Bruno Akrapovica starali się powiększyć, i tak już wysoką przewagę nad krakowską drużyną.

W 68. minucie kibice na Stadionie przy ul. Kałuży w końcu poderwali się z krzesełek. Cetnarski przymierzył się do rzutu wolnego i uderzył futbolówkę tak, że odbiła się od Demiriego i po chwili zatrzepotała w siatce KF Shkendiji. Zespół z Macedonii nie odpuszczał, a Sandomierski z trudem wybronił uderzenie Stenio Juniora. A czas nieubłaganie mijał na niekorzyść gospodarzy, co wyraźnie powodowało coraz większą nerwowość w składzie „pasów”. Nieskładne akcje i przeniesienie gry do środka pola zadecydowały, że wynik czwartkowego meczu pozostał bez zmian do ostatniego gwiazdka sędziego. Goście jeszcze w doliczonym czasie gry zdążyli ośmieszyć obronę Cracovii. Przy gwizdach publiczności musieli schodzić do szatni po tym, jak Hasani nie zostawił możliwości obrony strzelając dwa metry przed bramką Sandomierskiego.

Po bardzo krótkiej przygodzie z europejską piłką, Cracovii zostaje tylko walka o ligowe punkty na własnym podwórku. Szkoda, że "pasy" dołączyły do bardzo licznej grupy polskich drużyn, które zakończyły grę w Lidze Europy, zanim właściwie ona zaczęła się na dobre.

Cracovia - KF Shkendija Tetovo 1:1 (0:1)
Bramki: 0:1 Besart Ibraimi 12', 1:1 Mateusz Cetnarski 68', 1:2 Ferhan Hasani 90+3
Cracovia: Sandomierski, Wójcicki, Polczak, Wołąkiewicz, Deleu, Covilo, Dąbrowski('46 Wdowiak), Vestenicky (46. Cetnarski), Budziński, Karachanakov (52. Steblecki), Jendrisek
Skendija: Zahov, Todorovski, Bejtulai, Cuculi-żk, Demiri, Alimi(71. Polozani), Vujcic Radeski (83. Taipi), Hasani, Salazar, Ibraimi (89. Nildo)
Żółte kartki: Steblecki, Budziński - Ibraimi, Vujčić, Cuculi
Sędziował: Gunnar Jarl Jonsson (Islandia)
Widzów: 7122

Trenerzy po meczu:

Jacek Zieliński, Cracovia: - Gdyby skuteczność była większa, ten mecz mógłby zakończyć się inaczej. Mówi się trudno. Chciałbym przeprosić kibiców za dzisiejszy wynik. Dziś po części zabrakło nam wszystkiego i umiejętności i farta. Nie mam nic swoim zawodnikom do zarzucenia. Dali z siebie wszystko. Mam do dyspozycji określonych zawodników. Brakowało dziś Bartka Kapustki, ale potrzebował odpocząć. Moglibyśmy mu niepotrzebnie zrobić krzywdę. Bartek jest przyszłością polskiej piłki. Dostaliśmy dziś lekcję. Jest to dla nas bolesna lekcja. Musimy to przeboleć. Podniesiemy się po tym dwumeczu i damy sobie radę.

Bruno Akrapović, KF Shkendija Tetovo: - Z pewnością jest to ważny dzień w historii naszego klubu oraz dla naszego miasta Tetowo. Analizowaliśmy wczoraj grę Cracovii. Chcieliśmy szybko strzelić bramkę, do 15 minuty. Wiedzieliśmy, że zechcecie zaryzykować. Mieliśmy też trochę szczęścia, kontry waszych zawodników były bardzo groźne. Dziś widać było jakość z przodu. Nie będzie zbyt wiele czasu na celebrowanie dzisiejszego zwycięstwa. Przed nami kolejny mecz, który mamy nadzieję wygrać. Zawodnicy muszą się zregenerować.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.