Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

523 miejsce

Po koszmarze w szkole Ania popełniła samobójstwo

  • Źródło: Dziennik Bałtycki
  • Data dodania: 2006-10-25 09:24

Gdy nauczyciel wyszedł z sali, dwóch chłopców zaatakowało Anię. Rozebrali dziewczynkę i dotykali. Trzeci, za pomocą telefonu komórkowego sfilmował zajście, którego świadkami byli inni uczniowie. Następnego dnia 14-latka powiesiła się.

Po koszmarnym zajściu dziewczynka uciekła ze szkoły do domu. Następnego dnia zamknęła się w swoim pokoju. Rodzice, zaniepokojeni przedłużającą się nieobecnością córki, próbowali otworzyć drzwi. W końcu je wyłamali. Znaleźli martwą Anię, która powiesiła się na dziecięcej skakance.
Uczniowie i nauczyciele Gimnazjum nr 2 w Gdańsku są w szoku. - Do tej pory w naszej szkole nie dochodziło do żadnych incydentów - mówi Mirosław Michalski, dyrektor szkoły. - Spróbujemy odkryć, gdzie popełniliśmy błąd, ale nie zamierzam nikogo oskarżać i szukać winnych na siłę.

Mirosław Michalski, dyrektor szkoły. fot. Dziennik Bałtycki- Dlaczego w piątek klasa, w której doszło do tragedii, pozostawiona była na lekcji bez nauczyciela?
- Klasa nie powinna zostać bez opieki - przyznaje dyrektor. - Nauczycielka języka polskiego miała w tej klasie dwie lekcje. Na pierwszej wyszła na apel. Jej obowiązkiem było poproszenie innego nauczyciela, który prowadził lekcje w sąsiedniej sali, żeby co jakiś czas zajrzał i sprawdził, jak sprawuje się klasa. Nie wiem, czy to zrobiła. Gdy wróciła na drugą lekcję, dowiedziała się o tym, co zaszło. Powiadomiła wychowawczynię, która zadzwoniła do domu dziewczynki, żeby się dowiedzieć, czy uczennica dotarła bezpiecznie do domu. Rozmawiała z kimś z jej rodziny. Tylko tyle wiem.
Policja przesłuchała czterech sprawców napaści na Anię. O ich losach zadecyduje Sąd Rodzinny.

Ania - ładna, miła, pogodna uczennica II klasy gimnazjum - nie zniosła upokorzenia, jakiego doznała na oczach całej klasy: niewyobrażalnej agresji, której dopuścili się wobec niej szkolni koledzy . Następnego dnia odebrała sobie życie. Koleżanki dziewczynki twierdzą, że wszystko zaczęło się we wrześniu. Wtedy to Ania odrzuciła względy jednego z kolegów z klasy. Ten zaczął się mścić. Znalazł „wspólników”, którzy wiele razy obrażali dziewczynkę. W końcu doszło do okrutnej kulminacji.

Piątek, lekcja języka polskiego. Nauczycielka musi przygotować apel. Zostawia klasę samą, ale wcześniej prosi innego nauczyciela, by zajrzał do drugoklasistów. W klasie jest głośno, nauczyciel prosi o spokój. I wychodzi, by poprowadzić swoją lekcję. Wtedy do Ani podchodzą dwaj napastnicy. Pchają ją na ścianę, siłą kładą na ławkę. Wyzywają przy tym dziewczynkę, zdzierają z niej części ubrania. Całą scenę filmuje trzeci kolega.
Przyjaciółki Ani próbują powstrzymać chłopców. Bezskutecznie. Nie wiadomo, dlaczego nie wołają nauczyciela.
Koszmar trwa dwadzieścia minut. Wreszcie Ania ubiera się i ucieka z klasy. Polonistka po powrocie zauważa płaczącą przyjaciółkę Ani. Pyta, co się stało. - Chłopcy dokuczali Ani i ona uciekła do domu - odpowiada dziewczynka.
Polonistka zabiera uczennicę do wychowawczyni. Tam przyjaciółka mówi już więcej, ale nie wszystko. Opowiada, że koledzy „obmacywali” Anię.

Nie wiadomo, dlaczego nikt z uczniów nie opowiedział nauczycielom, co naprawdę stało się na lekcji.
Wychowawczyni dzwoni do domu Ani. Telefon odbiera starszy brat uczennicy. Wychowawczyni jest przekonana, że rozmawia z ojcem. Prosi o zajęcie się Anią i rozmowę na temat tego, co stało się w szkole.
W sobotę Ania spotyka się z przyjaciółką. Mówi jej, że "chce się powiesić, bo nie zniesie tego, co ją spotkało".
Tego samego dnia popełnia samobójstwo.

W poniedziałek nauczyciele i uczniowie gimnazjum dowiadują się o śmierci Ani. - Na pierwszej lekcji nauczyciel wuefu rozmawiał z dziewczynkami z tej klasy - mówi Mirosław Michalski, dyrektor Gimnazjum nr 2 w Gdańsku. - Były zrozpaczone. Cała klasa została objęta opieką psychologiczną i pedagogiczną na trzeciej lekcji. Tego samego dnia w szkole pojawiają się policjanci. Po rozmowie z uczniami już wiedzą, co popchnęło Anię do samobójstwa. Na szkolnych korytarzach jest wyjątkowo cicho i spokojnie. Przy wejściu wisi plakat reklamujący akcję zbierania pieniędzy, które zostaną przekazane potrzebującym dzieciom z Afryki.

- W poniedziałek z twarzy uczniów zniknęły uśmiechy - mówi Anna Pinio, nauczycielka geografii w Gimnazjum nr 2. - Przygnębieni są również nauczyciele, jesteśmy wstrząśnięci, wielu z nas ma dzieci. Nauczyciele powtarzają - nie dochodziły do nich żadne sygnały, wskazujące na to, że dziewczynce już wcześniej dokuczano.
- Nic na to nie wskazywało - twierdzi dyrektor. - Była to wychowawczo trudna klasa, ale wychowawczyni i pedagodzy na bieżąco pracowali z uczniami, żeby wyjaśnić pojawiające się problemy. Połowa klasy znała się jeszcze ze szkoły podstawowej. Ta dziewczynka nie sprawiała problemów. I z drugiej strony - nie mieliśmy sygnałów, żeby potrzebowała jakiejś pomocy. Z tego co wiem, była pogodna.

Chłopcy, którzy dopuścili się tych czynów, staną przed sądem dla nieletnich. A co stanie się z resztą klasy?
- Pedagog i psycholog muszą pomóc uczniom w przezwyciężeniu stresu. Pracę muszą wesprzeć też wychowawcy. Z pewnością będzie to długotrwały proces - mówi Lidia Dysarz, edukator ds. przeciwdziałania agresji i przemocy, nauczyciel w II LO w Sopocie. - Gimnazjum to specyficzny i trudny okres w życiu człowieka. Wchodzi w trudny okres dojrzewania, a ponadto jest niezwykle podatny na wpływy otoczenia. Jednak 14-latek powinien mieć już świadomość tego, co jest złe. To, że do takiej sytuacji doszło w szkole, w gronie wielu osób, świadczy o tym, że oprawcy musieli się czuć bardzo swobodnie.

Gimnazjum nr 2 zgłosiło się do naszej kampanii Szkoła bez Przemocy. – Nie wycofamy się z akcji - deklaruje dyrektor.- Jeżeli dzieci z innych klas będą chciały o tym porozmawiać, zorganizujemy spotkanie z psychologiem i pedagogiem. Jeśli rodzice dziewczynki nie będą mieli nic przeciwko, chciałbym, żeby jak najwięcej uczniów wzięło udział w uroczystościach pogrzebowych – dodaje.

Dorota Abramowicz, Katarzyna Gruszczyńska

Zobacz tekst o akcji "Szkoła bez przemocy"

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (44):

Sortuj komentarze:

kalina jarosz
  • kalina jarosz
  • 23.04.2012 18:22

teraz pani anna pinio jest naszą wychowawczynią a pan mirosław michalski dyrektorem to straszne co ci koleśe zrobili tej ani to jakieś debile jak można coś takiego zrobić to że nie chciała z 1 z nich chodzić to nie znaczy że musieli ją obmacywać.

Komentarz został ukrytyrozwiń
gość T .
  • gość T .
  • 05.03.2011 20:24

Przemoc w szkole z reguły polega na tym ,że w klasie jest najczęściej dwóch ,trzech tępaków , łobuzów a nawet degeneratów którzy znęcają się psychicznie i fizycznie nad upatrzoną ofiarą . Kto jest ofiarą ? .Ofiarą jest uczeń który jest z reguły spokojny ,uczący się i mający dobre i b. dobre stopnie , mający zainteresowania .Kto jest oprawcą ?Oprawcą są uczniowie rozrabiający na lekcji , agresywni w grupie ,raczej nieuczący się i mający najczęściej stopnie niedostateczne i dostateczne ,nie mający zainteresowań oprócz rozróby ,znęcania się,palenia papierosów ,wdychania kleju ,napadania na słabszych .Przykro mi jest pisać ale oprawcy , kanalie , źli, zostają na tym świecie a dobry dzieciak w najlepszym przypadku musi zmienić szkołę a w najgorszym powiesić się - gdy nie ma pomocy ze strony szkoły i rodziny .Szkolni terroryści najlepiej czują się w grupie bo rzadko atakują sami i wybierają słabszego od siebie fizycznie lub niestosującego przemocy. Jakie rokowanie jest tych klasowych bandytów w przyszłości a no złe gdyż tendencje agresywne mogą mieć do rodziców ,zwierząt , żon a niektórzy mają też rozboje ,pijaństwo ,dewastacje, kradzieże a nawet przeszłość kryminalną. To samo dotyczy dziewcząt które są niekiedy bardziej agresywne i okrutne do wybranej ofiary . Nad koleżanką się znęcają bo nie chce rozrabiać a chce się uczyć i nie pasuje do klanu degeneratek.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Marcin Tomaszewski
  • Marcin Tomaszewski
  • 05.01.2011 12:14

Moim zdaniem - swobodny dostęp do narkotyków powoduje wśród młodzieży takiego rodzaju zdarzenia!!! No - i ci "wspaniali" ... nietrzezwi rodzice!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń
kkropelka
  • kkropelka
  • 27.10.2010 17:08

ja napisze krótko. Ja przeżyłam to samo co ta Ania,tylko ,ze u mnie pomoc przyszła w porę i żyję.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Taka tragedia może spotkać każdego z nas bez względu na wiek i płećNikomu nie życzę by coś takiego musiał przeżywać.Nie zgadzam się z rodzicami którzy nie winią tych chłopców.Ja bez zastanowienia od razu dałabym im conajmniej 25 lat więzienia bez możliwości wcześniejszego zwolnienia.Niech mają świadomość tego co zrobili.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To nie było samobójstwo… to było morderstwo…
Człowieka da się zabić słowem lub czynem….

Komentarz został ukrytyrozwiń

chłopak który napuścił na dziewczynę swoich kolegów....chciał się zemścić za to że go nie chciała.....Zapewne jest on rozpieszczanym dzieckiem które zawsze dostaje to co chce...nie mógł jej "mieć"-- to go najbardziej denerwowało....!!!Niewątpliwie rodzice tego chłopaka przyczynili sie do takiego zachowania syna.....Pewnie niektórzy z was się zdziwią moja wypowiedzią...wielu z was twierdzi że 14 letni chłopak nie jest już dzieckiem i powinien wiedzieć co jest dobre a co złe....otuż nie...my wszyscy kiedyś mieliśmy 14 lat i wiemy że wchodząc w ten wiek człowiek uczy się odróżniac dobro od zła...ale powtarzam dopiero sie uczy.....To rodzice powinni odgrywać role nauczyciela takich" rzeczy"....

Komentarz został ukrytyrozwiń

A tak sobie myślę, jak wyglądałby świat wg jednego z rodziców - pobiją mnie w szkole = odpowiada szkoła, pobiją w autobusie - przewoźnik, na stadionie - klub, na dworcu - pkp, a jak mnie pobiją w sądzie? albo w Sejmie? PARANOJA.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To już trzecia tego typu historia (bestialstwa czternastoletnich zwierząt) w ostatnim tygodniu. Mam siostrę w tym wieku. Gdyby ktoś jej to zrobił nie prosiłbym o pomoc nieudolnych nauczycieli i prawników, którzy nawet nie biorą pod uwagę możliwości egzekwowania prawa przez zwierzęta. Nie zastanawiałbym się nad żadnymi okolicznościami łagodzącymi, "zabawami" - panie rodzicu, nie oglądał Ojca Chrzestnego ani otwierał biblii...

Po prostu wyszedłbym z domu, zapukał do nory każdego z tych zwierząt, potem wszedłbym do niej i własnoręcznie wymierzał sprawiedliwość, nawet na oczach rodziców „pobawiłbym się”… Skoro tak zwierzęta lubią, cóż.

Do Ciebie piszę rodzicu i do Was bestyjki – nie zasługujecie za bardzo na zwroty grzecznościowe, na prawa człowieka, ani na głupie usprawiedliwienia. Nie obchodzi mnie jak brutalne filmy oglądacie i czyja to wina. Tu zginął człowiek, CZŁOWIEK!!!!

Na całe szczęście ludzie wokół Was nie zapomną, a pamiętliwość to najstraszliwsza kara, mimo iż tego nie rozumiecie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 25.10.2006 21:50

Brutalizacja coraz młodszych ludzi, to nieuniknione...;-/ "Ideały się sprzedały"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.