Facebook Google+ Twitter

Po lekturze Dantego z "Franceską da Rimini"

21 i 22 czerwca w gdańskim Centrum Św. Jana została wystawiona polska premiera opery "Francesca da Rimini". Wydarzenie zorganizowała Fundacja TUTTI w ramach "Świętojańskich Wieczorów Muzyki Operowej".

 / Fot. By Artur Andrzej (Own work) [CC-BY-SA-3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], via Wikimedia CommonsLibretto napisane przez Czajkowskiego i skomponowane przez Sergiusza Rachmaninowa jest zainspirowane V pieśnią "Boskiej komedii" Dantego oraz prawdziwą historią tytułowej Franceski da Rimini. Spektakl został zainscenizowany przez Natalię Kozłowską, absolwentkę Akademii Teatralnej w Warszawie.



Trzy sceny przedstawienia zapoczątkowuje prolog i zamyka epilog. Tworzy to spójną ramę kompozycyjną spektaklu. Emocji dostarczyła charakteryzacja mieszkańców drugiego kręgu dantejskiego piekła, w których wcielili się członkowie Akademickiego Chóru Uniwersytetu Gdańskiego. Przypominający nędzarzy z adaptacji filmowej Toma Hoopera, przebrani w łachmany, z głowami opuszczonymi w dół szli od wyjścia w kierunku sceny, wzbudzając żywe reakcje widzów. Procesja skazańców na początku przedstawienia przywołuje scenę przejścia przez Acheront, pierwszą rzekę piekielną. Na początku i na końcu pojawiają się motywy typowo dantejskie; mówiąc fragmentem pieśni piątej: "jęk z jękiem gada, wrzask z wrzaskiem się kłóci". Nie ma tu miejsca na dialogi, wszystkie postaci stanowią jednolitą masę. Wiatr namiętności, który uosabiają trzy tańczące kobiety, jest większą indywidualnością niż pokutnicy. Kontrę do tej antyhumanistycznej wizji tworzy historia miłości Franceski da Rimini (Magdalena Chmielecka, sopran) i Paolo (Przemysław Baiński, tenor).



Może ciekawić zainteresowanie kompozytora tym akurat epizodem "Boskiej komedii" – miłości tragicznej, gdzie bohaterka mimo nakazów moralnych zdradza swojego męża z ukochanym. Jedna z odpowiedzi mogłaby być następująca: zanurzyć odbiorcę w klimat twórczości późnośredniowiecznych (a może już młodorenesansowych?) poetów i włoskiej opery, poruszającej tematykę wzniosłą. Przychodzi też do głowy inne rozwiązanie tej zagadki. Reinterpretacja tego wątku i ukazanie jego dantejskiego przedstawienia w innym świetle. Historia wszak mogła poruszyć na scenie widza. Ośmielam się przypuszczać, że nie spowodowały tego tylko poruszające obrazy jęczących dusz, próbujących się wydostać z czeluści. Mogą one jednak mieć nieco wspólnego z atmosferą, w jakiej tworzył Alighieri. Trudna sytuacja osobista dramaturga, niejednoznaczne położenie polityka w walce między Kościołem a cesarstwem. Tak, nie bez powodu obok wątku miłosnego Rachmaninow przedstawia wątek polityczny. Mąż Franceski, Lanciotto Malatesta (grany przez Marcina Milocha), zostaje wysłany, aby walczyć przeciwko wrogom Papieża. Traci jednak animusz i chęć do walczenia w sprawie papieskiej, gdy nachodzą go podejrzenia o zdradzie żony. Widzi przy tym, że ona go nie kocha, choć stara się być przykładną małżonką. W tej retrospekcji widz nie ma przed sobą femme fatale, ale kobietę zwiedzioną przez drugiego mężczyznę. Mężczyznę wykorzystującego fakt, że to on stanął jako Lanciotto przed ołtarzem u jej boku (tak to wygląda w wersji Boccaccia). Malatesta został ukazany bardziej wielowymiarowo. Przechodzi przez etapy poświęcenia za ojczyznę, zakochania, nieodwzajemnionej miłości, nienawiści do rywala, wreszcie zabójstwo żony i jej kochanka, przyłapanych na gorącym uczynku. Mógłby być porte-parole samego autora, który jako oprowadzany po piekle przez Wergiliusza (Kamil Górzyński, bas) nie jest zbyt widoczny ani w poemacie ani na scenie (w rolę Dantego wciela się Janusz Bazylewicz, tenor). Przypomina mickiewiczowskiego Gustawa-Konrada? A może odrzuconego przez dziewicę młodzieńca z ballady "To lubię", w której biedny Józio popełnia samobójstwo, a ona za nieodwzajemnienie wiernego uczucia adoratora trafia do czyśćca?



Natalii Kozłowskiej udało się oddać niejednoznaczny obraz głównych bohaterów, targanych namiętnościami i wybierających między obowiązkiem a uczuciem, niebem a piekłem. Orkiestra TUTTA FORZA pod doskonałą dyrygenturą Rafała Kłoczki zaznacza muzycznymi frazami w odpowiednich momentach niepokój, zwątpienia, gniew postaci. Ostateczne decyzje motywowane są uczuciami. Kochankowie nie chcą czekać na niebo, które w danej chwili może nie spełnić ich oczekiwań. Świetnie został oddany w trzeciej scenie bez-czas za pomocą słów z końca pieśni piątej – "w ten dzień jużeśmy nie czytali więcej". U Dantego wszystko jakby zdarzyło się jednego dnia. Francesca i Paolo czytają "Rycerzy okrągłego stołu" (taka "książka zbójecka"), następnie na wzór Galeotta i Ginewry rzucają się sobie w objęcia. Piąta pieśń I części poematu zostaje w inscenizacji opery Rachmaninowa uporządkowana oraz wzbogacona o nawiązania do współczesnego Dantemu klimatu polityczno-obyczajowego. Warto przeczytać jeszcze raz "Boską…" oczami zespołu pani Kozłowskiej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Dziękuję za konstruktywne i pozytywne komentarze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zdecydowanie zostałam zachęcona.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.