Facebook Google+ Twitter

Po masakrze w USA. Czy Polacy są bezpieczni?

34-latek strzelał z AK47 do pijących na podwórku alkohol ludzi, 25-latek postrzelił się w bark czyszcząc broń - to się zdarza niemal codziennie. I to nie w USA, a w Polsce - kraju, w którym przepisy miały temu zapobiegać.

 / Fot. EPA/JUSTIN LANETragedia w Newton, jak to zwykle bywa w takich przypadkach, po raz kolejny stanie się powodem debaty o wprowadzeniu dalszych restrykcji w dostępie do broni. Nie zabraknie przy tym głosów mówiących, że dzięki obowiązującym w Polsce przepisom, u nas takich masakr nie ma. Czy jednak to poczucie bezpieczeństwa jest w pełni uzasadnione?

Niebezpieczna Polska


We wtorek 11 grudnia opatowscy policjanci zostali poinformowani przez lokalny szpital, że na oddział trafił młody człowiek z raną postrzałową barku. 25-latek zeznał, iż został postrzelony spacerując po lesie, jednakże jak ustalili policjanci, prawdopodobnie postrzelił się on sam, gdy będąc w stanie nietrzeźwym czyścił nielegalnie posiadaną broń i sprawdzał jej celność. broń owa została odnaleziona podczas przeszukania jego domu. Zaledwie dzień wcześniej funkcjonariusze z Sola Zdroju zatrzymali do kontroli osobowe audi. Gdy samochód się zatrzymał, wyskoczył z niego 33-letni pasażer i zaczął uciekać. Po zatrzymaniu okazało się, iż miał on przy sobie nielegalną broń wraz z amunicją. Taki zestaw znaleziono również podczas przeszukania domu kłusownika, przyłapanego 9 grudnia w powiecie kunowskim.

Tę informacje w przeciągu zaledwie dwóch tygodni mogli poznać mieszkańcy województwa świętokrzyskiego za pośrednictwem lokalnej gazety "Echo Dnia". Również ich sąsiedzi z rejonów Radomia nie mogą narzekać na nudę. Oto bowiem ich lokalna wersja tej samej gazety doniosła, że radomska prokuratura postawiła zarzuty usiłowania zabójstwa Andrzejowi C., który 22 marca tego roku strzelał w okna sąsiada z nielegalnie zakupionego na targu karabinu. Już dzień później mogli przeczytać o zatrzymaniu przez grupę myśliwych z koła łowieckiego "Bażant" czterech kłusowników, z których jak okazało się w śledztwie jeden nielegalnie posiadał dwie sztuki broni oraz amunicję.

Głośna była również niedawna sprawa 34-letniego Stanisława W., który zirytowany głośnym zachowaniem grupy ludzi pijących alkohol na podwórku jego kamienicy, wyciągnął z szafy AK 47 i oddał w ich kierunku trzy strzały, szczęśliwie nikogo nie raniąc. Jak zeznał w śledztwie, karabin zakupił na przejściu granicznym polsko-słowackim od nieznanego mu Słowaka za 700 euro. Prawdopodobnie znacznie mniej wydał na zakupy niedoszły zamachowiec Brunon K., który rozczarowany policyjną odmową pozwolenia na broń, nielegalnie zakupił pistolet TT - broń niemal kultową, znaną między innymi z faktu, że stosowane w niej naboje przebijają lekkie kamizelki kuloodporne. Jak zeznał, bez większych problemów zakupił ją na giełdzie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Mnie akurat nie musi Pan przekonywać i choć wiem , że mój głos nic nie znaczy zawsze byłem , jestem i będę za . Myślę nawet , że to Pana poglądy w tej sprawie są bardziej restrykcyjne od moich .

Nie zgodzę się z tym , że pistolet maszynowy " Bechowiec " to toporna broń . Co ciekawe skonstruował go i wykonał rolnik . Już przed wojną jako dzieciak skonstruował pistolet , który przyniósł do szkoły . Skończyło się to najściem policji na jego dom . Sten konspiracyjnej produkcji nie samym gwintem w lufie się różnił choć z tego co czytałem gwint w lufie był lepiej wykonany niż w oryginale . Niemcy natomiast podjęli w Radomiu produkcję pistoletu Vis . Licząc się z tym , że części będą wykradane lufy produkowali w fabryce w Austrii . Czy to im coś dało ? Nic im to nie dało bo lufy konspiratorzy dorabiali sobie sami .

Jestem przekonany , że w Polsce nie żyją tylko i wyłącznie ludzie , którzy tylko chcieli by się bronić ale też i tacy kochający broń i strzelectwo . To są normalni ludzie chcący sobie na przykład postrzelać od czasu do czasu . Dla wielu samo obcowanie z bronią już wystarcza . W pierwszej połowie lat osiemdziesiątych jak chodziłem do szkoły ponadpodstawowej nasz nauczyciel PO ( Bardzo fajny starszy pan , opowiadał nam jak zaraz po wojnie znosił jako dziecko do domu różną bron i z niej strzelał . Ojciec mu zabierał i zanosił na milicję a on w tym czasie miał następną . ) zorganizował nam w szkole kółko strzeleckie . Tak , broń palna była w szkole a strzelnica na strychu . Strzelaliśmy z broni sportowej , palnej na amunicję Cal.22 . Czyli bronią dla dzieci . I zawsze było wielu chętnych . Podobnie jak na strzelnicy Stadionu Olimpijskiego .

Co do obrony bronią palną to jest to możliwe ale trzeba wcześniej wykryć zagrożenie . A najlepiej trzymać broń w rękach cały czas . Odbywając służbę wojskową w latach osiemdziesiątych pamiętam takie zdarzenie z warty . Szliśmy we czterech aby dokonać zmiany na posterunkach . Rozprowadzający kapral z sąsiedniej baterii bo u nas było za mało ludzi aby obstawić wszystkie służby i nas trzech wartowników . Nagle jeden kolega taki trochę świrus przeładował swojego kbk AKGN i przystawił rozprowadzającemu kapralowi wylot lufy do brzucha . Nie wiem coś mu odbiło czy chciał tamtego nastraszyć ? Gdyby chciał nas pozabijać to zrobił by to bez problemu mimo , że każdy z nas był uzbrojony . Po tym zdarzeniu kolega rozładował nabitą broń i poszliśmy dalej bo trzeba było zmienić kolegów na posterunkach . W tym też mniej więcej czasie w jakiejś jednostce żołnierz Ochnik zastrzelił na wartowni kilku swoich kolegów .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.