Facebook Google+ Twitter

Po meczu Polska - Portugalia. Wartości reprezentacji nadal nie znamy

Na dokładnie sto dni przed inauguracją Euro 2012 zremisowaliśmy z zaliczaną do grona faworytów Portugalią. Trenerowi Smudzie z jednej strony ubywa niewiadomych, z drugiej przybywa zmartwień, bo styl reprezentacji wymaga wielu poprawek.

 / Fot. Tomasz Bidermann/W24Nie oszukujmy się - na razie oglądanie biało-czerwonych do szczególnych przyjemności nie należy. Zdarzają się zrywy Błaszczykowskiego czy Obraniaka, ale automatyzmu i powtarzalności w grze całego zespołu nie widać, długimi momentami obraz reprezentacji bywa bezbarwny. Znamiennym był fragment z końcówki spotkania, kiedy po udanym dryblingu Kamil Grosicki próbował dograć w pole karne na czystą strzelecką pozycję, ale nikt z kolegów za jego szarżą nie podążył.

Liczba strat czy deficyt pomysłów na wyprowadzenie akcji musi Smudę niepokoić (krzyczał z ławki na obrońców, że zamiast grać do przodu wycofują piłkę do Szczęsnego), tak jak brak alternatywy dla Roberta Lewandowskiego. W kwestii napastników selekcjoner ma związane ręce. Ireneusz Jeleń był wczoraj najgorszy na boisku, Paweł Brożek tak jak siedział na ławce w Trabzonsporze, tak siedzi w Celticu.

Jak na 2,5 roku, poświęcone tylko przygotowaniom do Euro, zbyt wiele roszad personalnych było bardziej wymuszonych niż przemyślanych, co uzasadnia nieurodzaj polskiej piłki. Lawirować Smuda musi(ał) w zasadzie w każdej formacji. Wyobraźmy sobie, że w decydującym o wyjściu z grupy meczu przegrywamy i trzeba zwiększyć siłę ognia. Na kogo można liczyć? Dla wspomnianych Lewandowskiego i Błaszczykowskiego nie mamy zmienników, którzy zostaliby wprowadzeni bez uszczerbku na jakości drużyny.

Pozostali? Odżywający w Bordeaux Ludovic Obraniak nie rozegrał jeszcze w reprezentacji dwóch dobrych meczów z rzędu, do wczoraj przez ostatni rok był w niej statystą, widocznym tylko przy wykonywaniu stałych fragmentów (te pozostają natomiast tematem tabu, mają być ćwiczone dopiero przed samymi mistrzostwami). Dublujący go Adrian Mierzejewski pokazuje się do gry, szuka ciekawych rozwiązań, ale efektów z jego aktywności nie ma. Coraz pewniejszy miejsca na lewej stronie może być Maciej Rybus, który notuje postęp w każdym elemencie. W obwodzie pozostaje sprawiający dobre wrażenie w tureckim Sivassporze Grosicki, ale powoływany nieregularnie, dostaje bardzo mało szans.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.