Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

13704 miejsce

Po naszymu, po śląskiemu

Bo pewnie nie po śląsku! Doskonale wiem, że narażę się niejednemu zwolennikowi języka śląskiego, coklowiek ten termin oznacza.

Jako współautor Słownika gwar śląskich, zawarłem w nim wiele germanizmów, bo one rzeczywiście funkcjonują. Ale takie nagromadzenie rzekomych słów śląskich nawet w żartobliwym „Ogłoszeniu”, to chyba przesada. Czym innym, według mnie są śląskie słowa niemieckiego pochodzenia, adaptowane w procesie słowotwórczym, a czymś innym
słowa niemieckie, „pisane po polsku”.

Zapraszam do dyskusji na ten temat, tylko proszę bez inwektyw! Przy okazji proszę o policzenie, ile w cytowanym tekście słów prawdziwie śląskich. Tekst funkcjonuje w obiegu publicznym jako anonimowy, więc nie podaję żadnego źródła. Jeśli ktoś zna autora tej igraszki melanżowej; będę wdzięczny za informację.

"Skuli gibkiego wyjazdu do onkla w Reihu sprzedom drapko: wertikoł na wysoki glanc, szrank z trzyma dźwiyrzami, szeslong odwanckowany, dwa ligisztule, sztyry gardinsztangi, gramofon na kurbla, kromlojchter na świczki, dwa zicherongi i sztyry byrny przyndzione, cyja, landszaft zagraniczny, blumsztynder z mertami, jedna donica ze sznitlochym, byfyj z szuflodami na nici, durszlag na nudle, poł fonta hawerfloków, stryknadle, heknadle, zicherki, tolszery, kartofelpresa, cwitry, maszynka na gychaktys, biksa po magiwyrflach, topfkracer, flaszenpucer, szpangi do włosów, szranczek na szczewiki, fyrlok, ausgus, trzi kokotki, badywana, waszbret, kołkastla, hok z mesingowym grifym, bratruła, żdżadło, klajdsztynder z pelcmantlym i hutym, hozentrygi, spodnioki bez rostfleków, trzy pory fuzekli posztopowanych, sześć bindrów na guminach, kiecka z krałzkami, modny cwiter z golfym, ślubny anzug z kulami na mole, szczewiki z wysokim kromfl kiem, abzace, dwa oberhymdy z ibrycznym kraglym, holcbajn, kryka po fatrze, gybis po matce, szkrobione taszyntuchy, bigelbred, brołtbiksa, kloper, ślinzuchy na kurbla, szuflodka na cwist i knefle, bigle heklowane, lojfry, tepich, krałzy, sześć kompotzislów, dwie szolki, aszynbecher, śmiotek i szipa, modro tinta, pół funta preswusztu, kranc leberwusztu, trzy krupnioki, żymlok, modro kapusta, hefty, buchy i pukeltasia łod cery, galoty po opie, fojercojg, blank nowe lacie, nec na dauerwela, portmanyj, taszka i brele po omie. Wszystko to idzie łobejrzeć u ciotki Trudy na Fryncicie kole Huty Pokój, Jungfer aleja acht, przelyźć bez ainfart kole hasioka ślaskich do hinterhau zu, dźwiyrze na kecie."

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Panie Brudys! Mistrzu godki ślónskiej! Ja tez uzywam, germanizmow. Tylko jeszcze raz powtarzam: czym innym jest uzywanie germanizów przyswojonych przez jezyk reprezntantow danej kultury, w tym akurat śląskiej, a czym innym niemieckie slowa pisane po polsku, ktore nie przestają byc nienieckimi, mimo że się wmawia nam, że to gwara sląska. Na wszelki wypadek przeciwo jęykowi niemieckiemu nic nie mam, a nawet się uczylem go w szkole sredniej i na studiach. z mizernym zresztą skutkiem! Pyrsk
PS. Pozdrowienia dla Pana Waldemara. Oczywoście należaloby sobie zyczyc jak najwięcej takich komentarzy jak Pański!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cóż, ja osobiście kilkunastu typowych germanizmów używam na co dzień, mam świadomość, że to nie do końca "po śląsku", ale tak się przyjęło w moim otoczeniu - i już. Niektóre te germanizmy już się zadomowiły w powszechnym śląskim, że nie robiłbym problemu z ich używania, właściwie to mało kto ma świadomość, że nie są śląskimi. Zresztą, w polskim jest podobnie, wyrazów niemieckiego pochodzenia jest od groma. Ale takie nagromadzenie, to po prostu niemiecki z polską składnią, z elementami śląskiego - i już. Nie za dobre, chodź częste.
Z drugiej strony, po niemiecku nie umiem i nie rozumiem, ale ten tekst rozumiem w całości, z wyjątkiem może 2 słów. Ten sposób mówienia staje się niestety powszechny u nas. I to nie jest dobrze...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trudno to wszystko ogarnąć. Pamiętam w szkole podstawowej jak dostałem od nauczycielki za słowo " haźlik" i nazwany małym szwabem, a przecież to słowo ma czeski rodowód. Słowo TASZENTUCH można zamienić pięknym gwarowym słowem ŚNUPTYCHLA. Gwara ma wiele naleciałości ja powiem z niemiecka MASZKETY, a mój kumpel z innej części Śląska powie PAPINKI. I tak to jest z tą naszą gwarą, ale warto o niej mówić, pisać i upowszechniać. Powszechna szuflada to też słowo z niemieckim rodowodem, a rozpowszechnione w całej Polsce. Staropolskie brzmienie tego słowa to PODSTOLNICA. Nie wiem czy ten komentarz się przyda, ale czułem taka potrzebę. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.