Facebook Google+ Twitter

Po odejściu dominikanina

Po ogłoszeniu przez ojca Jacka Krzysztofowicza decyzji o opuszczeniu zakonu i rezygnacji z kapłaństwa w mediach rozpętała się burza

Jacek Krzysztofowicz i abp Tadeusz Gocłowski - Jarmark św. Dominika 2009 / Fot. Ireneusz GębskiKilka dni temu we wszystkich mediach aż huczało o porzuceniu przez dominikanina Jacka Krzysztofowicza stanu duchownego. Sądziłem, że uczciwe postawienie sprawy przez byłego przeora i proboszcza parafii św. Mikołaja, który w specjalnym oświadczeniu wyjaśnił motywy swojego kroku, przysporzy mu zrozumienia, a nawet sympatii. Nie do końca jednak tak się stało. Superekspres, na przykład, upraszcza sprawę dylematów moralnych byłego zakonnika i sugeruje, że chce on zostać celebrytą. Niektórzy internauci zaś posuwają się do
stwierdzeń typu: „Aż nie mogę uwierzyć w głupotę i pychę tego pajaca” czy „25-lat trzepania kasiory i wystarczy. Teraz czas na wydawanie na wino, kobiety i śpiew”.
Ja nie oceniam decyzji podjętej przez byłego już zakonnika. Po pierwsze, nie mam do tego prawa, a po drugie nie znam wszystkich okoliczności, które skłoniły go do podjęcia takiego a nie innego kroku. W tym kontekście dziwi mnie łatwość wydawania sądów przez ludzi nie mających zielonego pojęcia o ludzkich problemach duchowych.
Osobiście pozostaję z szacunkiem dla tego człowieka za jego wcześniejsze dokonania i mam nadzieję, że jego dalsze życie – po przejściu medialnej burzy – potoczy się prostym torem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Panie Grzegorzu! To proste są ludzie i ludziska .! Bóg powołał nas do wolności , wszystko mi wolno .! 1. Niczym nie dam się zniewolić .2. Nie wszystko buduje . 3. Kto nie jest z Chrystusem , ten tylko rozprasza . Tak ja uwierzyłem Chrystusowi i staram się w tym być jemu wiernym do końca mych dni . Z honorem do końca , choćby iść na dno .! A śmierć jest zyskiem !. Udowodnił to Chrystus zmartwychwstaniem i tym najwięcej ze jest po prawicy swojego Ojca i wstawia się za nami wierzącymi . On jest droga , prawda i życie , niema innej drogi do Boga Ojca jak tylko i wyłącznie w Chrystusie jego synu umiłowanym. Ojciec życzy sobie abyśmy Jego słuchali .! Amen.1 !

Komentarz został ukrytyrozwiń

W takim na przykład buddyzmie mnisi ślubują przestrzeganie prawie 200 punktów, które ich obowiązują ale nikt od nich nie oczekuje że zostaną mnichami na resztę życia jeśli miało by to być niezgodne z ich uczuciami. W każdej chwili mogą "oddać ślubowania", przejść do życia w zwyczajny sposób i nikt nie ma im tego za złe. Sam poznałem dwóch takich panów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Aneta M.Krawczyk pisze m.in."...lecz podejście wiary uwzględnia śluby złożone Bogu, Osobie, która jest w tym dramacie stroną."

Śluby składane są wyobrażeniu o Bogu, który podobno jest Nienazwany, Niewyobrażalny, Wszechmocny i wszystko dzieje sie z Jego woli. Odejście od ślubów również. Personifikacja Boga ściąga Istotę Wszechmocną do poziomu prywatnych imaginacji, na użytek osobistych, doraźnych korzyści ideologicznych.
A ponieważ tak samo nie ma dowodu na istnienie Boga, jak na Jego nie-istnienie - wszelkie dywagacje na temat ślubów, cudów, znaków, woli, oczekiwań itp. - są całkowicie bezprzedmiotowe, a twierdzenie o kontakcie z Bogiem (używam dużych liter z szacunku dla wiary wierzących) stawia wierzących jedną noga w MATRIXIE, drugą - w REALU.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dlaczego tak długo z tym zwlekał , ? Odnośnie tych ślubów , to tylko ludzie ludzi trzymają i w celibatach , Bóg Ojciec niema nic z tym wspólnego .! Kiedy oni zamierzają wrócić do korzeni pierwszych chrześcijan . ? !

Komentarz został ukrytyrozwiń

No pewnie, że to ucieczka. Nie wiem czemu w katolicyzmie się to usiłuje ubrać w "świętość" zamiast otwarcie o tym mówić?
Dobrze, że ów pan nabrał ochoty do normalnego życia i należy mu się szacunek za odwagę. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Odsyłam do świetnego i merytorycznego komentarza dominikanina O. Gużyńskiego w TVN24. Ojciec Gużyński wyjaśnia te kwestie religijne, które są zniekształcone przez nasze nawyki myślowe, wyjaśnia też, na czym polegają trudne kryzysy i nazywa sprawy po zakonnemu albo po prostu - krótko i po męsku - co najważniejsze oddziela sprawy wiary od psychologii. Kto wysłuchał wystąpienia Jacka Krzysztofowicza opublikowanego na stronie Radia Gdańsk może mieć mieszane odczucia. Zwłaszcza w kwestii wiary. Nie nam sądzić konkretnego człowieka, ale trzeba mieć też odwagę nazwać zdradę kapłaństwa złem. To jest trudne, bo w centrum wiary katolickiej stawia się obecnie nie Boga, ale człowieka. Świeckie podejście pozwala myśleć o uczciwości wobec siebie, lecz podejście wiary uwzględnia śluby złożone Bogu, Osobie, która jest w tym dramacie stroną. Miłość Boża jest zawsze na pierwszym miejscu w życiu chrześcijanina i - powtórzę za komentatorami na innych portalach - miłość ludzka jest dobrym wyborem, ale nie w kontekście łamanej przysięgi. Wierzący świeccy wiedzą, że miłość głęboko ludzka ma oparcie w Bogu. Innymi słowy: rozróżniajmy problemy moralne przy współczuciu dla człowieka. Szkoda że autor materiału nie odesłał do tekstów czy nagrań źródłowych - warto wyrobić sobie zdanie samemu, nie tylko przez komentarze, ale słuchając wypowiedzi głównych osób - zaskakującego w Gdańsku pożegnania odchodzącego Jacka Krzysztofowicza i jego kolegów "po fachu". Dlatego podaję linki dla zainteresowanych:
Były dominikanin Jacek Krzysztofowicz do wiernych:
http://gdansk.radioplus.pl/Wiadomosci/Gdansk/Ojciec-Jacek-Krzysztofowicz-dominikanin-pozegnal-sie-z-wiernymi-i-z-kaplanstwem
Ojciec Gużyński z zakonu dominikanów poproszony o komentarz w TVN24:
http://www.tvn24.pl/pomorze,42/dominikaninowi-nie-wypada-powiedziec-odszedlem-z-zakonu-z-kobieta,300202.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podobno cieszył się wyjątkowym uznaniem wśród wiernych - słuchaczy, ponieważ kazał szczerze, prawdziwie i po ludzku. Odejście ze stanu dochownego wyjaśnił rownież w słowach prostych, przekonującychni nie wymagających intrepretacji. Coś się człowiekowi przestało zgadzać, nastapił rozziew między teorią a praktyką i pozostawanie w stanie duchownym byłoby zaklamaniem i fałszem.
Ale panuje u nas tendencja do szukania "drugiego dnia" lub niecnych intencji, jeżeli ktoś po wielu latach głębokich przemysleń , zmienia swoją filozofię i status życiowy.
Jest człowiekiem wolnym i ma prawo do własnych, trudnych ale uczciwych decyzji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.