Facebook Google+ Twitter

Po papieżu płakała, dyrektorem TVP została

Zaskakująca nominacja Iwony Schymalli na stanowisko dyrektora telewizyjnej Jedynki. To kolejna informacja, która powoduję u mnie zwis szczęki, ból kłykci od ich zaciskania oraz wytrzeszcz oczny z palpitacją uszną.

Iwona Schymalla i Paweł Pochwała. / Fot. PAP/Stach LeszczyńskiOtóż telewizornia, za przeproszeniem publiczna, ogłasza w dniu dzisiejszym, że dyrektorem Jedynki zostaje nikt inny jak - Iwona Schymalla. Możnaby przejść nad tym do porządku dziennego i nie zaprzątać sobie tym głowy, ale zaciekłemu wrogowi "publicznej" z jej całą "misją", nie wypada "szpili" nie wsadzić tam gdzie trza. Zatem warto przybliżyć ścieżkę kariery Schymalli, i jej torowanie sobie drogi do obecnego stanowiska, które wszak byle jakim nie jest.

Z Telewizją Polską, Iwona Schymalla związała się w 1993 roku. Na początku swojej kariery, udzielała się w Telewizji Edukacyjnej, ściśle Redakcji Społecznej zajmującej się problemami młodzieży. Rok później była już współautorką i prowadzącą superhitu dla bezrobotnych, tudzież pracujących na drugą zmianę - "Kawa czy herbata". Zresztą z tym programem związana jest do dnia dzisiejszego. Relacjonowała ponadto premiery filmowe, jak choćby "Pianista", Ogniem i mieczem", oraz "Katyń"

Jednakże chyba powyższy dorobek nie był trampoliną do dyrektorskiego stołka. Całe mnóstwo redaktorów TVP, dziennikarzy czy redaktorów, dorobek posiada podobny, często większy a i ciekawszy.

To co moim zdaniem mogło mieć wpływ na dyrektorską nominację Schymalli, to fakt, że praktycznie od samego początku swej kariery w strukturach telewizji, udzielała się i nadal udziela w Redakcji Katolickiej, będąc współtwórczynią chociażby "Między niebem a ziemią".
Począwszy od 1997 roku, była gospodynią studia pielgrzymek papieskich. Gwoli rzetelności trzeba nadmienić, że jest laureatką Wiktorów. Pierwszą otrzymała nomen omen w 1997 roku, drugą zaś w 1999 r. dla najlepszej prezenterki telewizyjnej. Osobiście nie wiem czym kierowali się wybierający ją do tego tytułu, ale chyba znajdowali się oni w stanie "pomroczności jasnej".

Konkluzja jaka mi się nasuwa jest taka, że watykańscy okupanci doskonale dostrzegli, kto 2 kwietnia 2007 najczarniejszą żałobą był okryty i najpiękniej płakał. Dostrzec musieli to także członkowie Zarządu TVP S.A., jego faktyczni członkowie.

Źródło: radio, telewizja, onet.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (37):

Sortuj komentarze:

http://www.rp.pl/artykul/2,340908_Schymalla__Wydluze_poranna__Kawe_czy_herbate_.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

Po przeczytaniu tego tekstu wiem tylko tyle, ze Rafał Wojcik nie lubi pani Iwony Schymalli i mogę się domyślać dlaczego. Nie znalazłem tam ani jednego powodu dla, którego pani Schymalla nie może być dyrektorem w telewizji. Nie znam pani Schymalli i nie wiem nic o jej kwalifikacjach i po tym artykule moja wiedza nie powiększyła się. Trochę więcej konkretów a nie tylko przedstawienie swojej niczym nie popartej opinii.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 22.07.2009 20:05

Ateiści nazywają się racjonalistami, ponieważ cechuje ich światopogląd, który zakłada dążenie do Prawdy opierające się jedynie na rozumie. Teiści są irracjonalistami, ponieważ oni do Prawdy próbują dotrzeć pozarozumowymi metodami. Wydaje mi się, że irracjonalizm i głupota to jednak nie to samo. A to, że z teistami rozmawiać się nie da to zupełnie inna kwestia.

Jeśli racjonalista wierzy w jakąś teorie i otrzyma dowód, że jest ona nieprawdziwa, zmieni zdanie. Jesli otrzyma dowód na istnienie Boga, przyzna teistom rację. Jeśli teistom udowodni się cokolwiek, co nie jest im "na ręke", ten broni sie twierdzeniem, że nauka i wiara nie mają ze sobą nic wspólnego i nie należy jej w kategorii nauki rozpatrywać. Choć przypuszczam, że gdyby znalazł się jakiś naukowy dowód na istnienie Boga, teiści natychmiast zmieniliby zdanie a z tegoż dowodu uczyniliby całą kampanię. Faktycznie, tu nie ma miejsca na dialog.

A ja i tak wierzę w Niebiański Czajniczek, krążący wokół Słońca. I tak mi nie udowodnicie, że on nie istnieje :P

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Pierwszą otrzymała nomen omen w 1997 roku"

Pfff.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przedstawiciele teizmu, to ludzie wierzący w Boga, natomiast przedstawiciele ateizmu, to nie wierzący w Boga i do tego nazywający siebie racjonalistami. Już w tym określeniu ateiści dają do zrozumienia teistom, że są irracjonalni, czyli nierozumni. Skąd teiści mają brać chęci do dyskusji, skoro adwersarze z góry zarzucają im głupotę. Mnie się wydaje, że tak jedni jak i drudzy o swoich przekonaniach wiedzą tele samo. Ateizm, tak na dobrą sprawę, też oparty jest na wierze. Ateiści wierzą w nie istnienie Boga. Bo nie ma dowodów na to, że Bóg istnieje, jak i na to, że nie istnieje. Obydwa, więc, kierunki opierają się na wierze. To tak z grubsza. Czy nie lepiel powtórzyć znane od tysiącleci powiedzenie: "Wiem, że nic nie wiem" i niech każdy idzie swoją drogą. Bo taka prawdziwa dyskusja, to na argumenty. A tych skąd, niby wziąć?
Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 22.07.2009 10:47

Ja bym taki program z chęcią obejrzała.

Czy ateizm polega na czepianiu się teizmu?
Po prostu znajduje się w opozycji, podsuwa kontrargumenty, bez religii również świetnie dawałby sobie radę.

Ja jestem ateistką, nie czepiam się religii, nie przeszkadza mi ona, mogłaby dla mnie nie istnieć.

"Nie odbędzie się telewizyjny pojedynek teisty z ateistą, bo społeczeństwo dzieli się pod tym względem jak 9 do 1."
I co w związku z tym? To znaczy, że mniejszość nie zasługuje na to by z nią rozmawiać?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli ateiści są pokroju autora tekstu, to Boże uchowaj od spotkań z nimi na szklanym ekranie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ładnie zebrane informacje, tekst w sumie dobrze się czyta, ale argumenty strasznie wydumane i dodane na siłę, żeby wyszła ładna teoria spiskowa. Jak dla mnie 3 gwiazdki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wg mnie Mariusz pisze coś co pokrywa się z rzeczywistością.

"watykańscy okupanci" - cóż to za rzeczywistość i jakaż to okupacja?
"kto 2 kwietnia 2007 najczarniejszą żałobą był okryty i najpiękniej płakał" - jak wymiernie ocenił, że była to Pani Iwona?

Fakt ironizuję, ale wmawianie, że ów antyklerykalny bełkot pokrywa się z rzeczywistością, jest brakiem szacunku do adwersarza... Co do samych tekstów, targetowanych z premedytacją dla określonych odbiorców. Wnosząc po notach, choćby pod ostatnimi ten serwis małą ilość ich grupuje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dalej to nie jest odpowiedź (swoją drogą nie jest potrzebna bo napisałem czym jest dziennikarstwo) na moje pytanie a jedynie próba (czyniona z powodu nie zgadzania się z wymową artykułu) wmówienia ludziom, że coś co jest dziennikarstwem nim nie jest.

Dyktatorskie zapędy to jest właśnie mówienie, że coś nie powinno się ukazać bo jest niezgodne z moimi poglądami.

Wg mnie Mariusz pisze coś co pokrywa się z rzeczywistością. Wiem, że czasem trudno jest przyjąć rzeczywistość taka jaką jest ale nie wiem czy to właściwa droga w życiu udawać, że coś nie jest takie jakie jest. Hm przytaczanie dowodu? Hm czy to zawsze musi być czynione? Autor mógł poczynić skrót myślowy. Pisał po swojemu do odbiorców, którzy jak myślał zrozumieją jego skróty myślowe więc po cóż miał wydłużać tekst? Po prostu dla środowiska dla jakiego ten tekst został napisany, dla targetu tego tekstu pewne rzeczy są oczywiste i nie ma sensu kolejny raz tego udowadniać (zresztą byłoby to męczące i nieuzasadnione).

PS Dla innych brakiem elegancji były inne rzeczy, których nie przytoczę. To wszystko jak zwykle zależy od punktu siedzenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.