Facebook Google+ Twitter

Po pierwszych meczach 1/4 finału Ligi Mistrzów

W miniony wtorek i środę odbyły się pierwsze starcia ćwierćfinałowe w ramach rozgrywek piłkarskiej Ligi Mistrzów sezonu 2008/2009. Z czterech wyników szokować mogą tylko dwa, bo dwa były raczej z góry znane i proste do przewidzenia dla fanó

 / Fot. EPA/Lee SandersZacznijmy może chronologicznie od wtorkowych potyczek a mianowicie pojedynku, który miał miejsce w tzw. teatrze marzeń czyli starcia mistrza Anglii, obrońcy tytułu z poprzedniego sezonu - Manchesteru United z przez wielu określanym jako kopciuszek tych rozgrywek - portugalskim FC Porto. O ile wynik jest tylko lekkim zaskoczeniem (2:2) tak postawa zawodników mistrza Anglii, który wg. "fachowców" był uznawany za ten zespół, który miał relatywnie najłatwiejszą drogę ku półfinałom tych elitarnych rozgrywek jest już mega zaskoczeniem, in minus rzecz jasna.

Przyblakłe gwiazdy Manchesteru

Himeryczne, ociężałe, bez pomysłu, fantazji i woli walki grające gwiazdy o które podobno biją się wszyscy, a na przeciwko grający z polotem, co rusz zagrażający bramce przeciwnika, pomysłowi, konsekwentni, głodni gry zawodnicy, którzy mieli chęć w ten wtorkowy wieczór popsuć plany tym wielkim. Tak wyglądał mecz na Old Trafford. Potwierdził on tylko kryzys ekipy z Manchesteru. Tym razem nie znalazł się w dobrym miejscu o dobrym czasie nikomu nieznany Federico Macheda, który uratowałby twarz Czerwonym Diabłom.

Zaczęło się od wystawki Evansa do Rodrigueza i już wtedy było zabawnie bo nikt z tzw. fachowców nie spodziewał się że Porto będzie w stanie cokolwiek zdziałać na tak gorącym terenie. Manchester wyglądał jak bezzębny lew. Moim skromnym zdaniem to największe rozczarowanie pierwszych meczów. Moim zdaniem ten remis może być "gwoździem do trumny" United i przekreślać ich szanse na awans do kolejnej rundy. Mój osąd opieram na tym, że Porto na swoim boisku czuje się jak ryba w wodzie i doping spragnionych sukcesu kibiców będzie na pewno działał na korzyść podopiecznych Juesaldo Ferreiry. Jeśli Manchester zagra w Porto podobnie jak u siebie, to o awans będzie kosmicznie trudno.

Fabiański! Fabiański! Fabiański!

Kolejnym spotkaniem, o którym mam wyrobione zdanie i pewne typy na awans to pojedynek hiszpańskiej zółtej łodzi podwodnej - Villarreal CF z uznaną firmą z wielkimi gwiazdami - Arsenalem Londyn. Tu również padł remis choć spotkanie było o 2 lub 3 klasy ciekawsze od tego z Manchesteru. Szybkie, efektowne pełne kombinacyjnych i żywiołowych akcji z obu stron.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Uznanie faulu na Messim za jego symulowanie świadczy jak najgorzej o umiejętności logicznego myślenia u sędziego. Po co zawodnik, który potrafi z piłką minąć 4 obrońców i wejść z nią do bramki, miałby symulować faul w polu karnym? Bzdura. Pomijam kilka innych ewidentnych błędów w sędziowaniu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jest ciekawie...;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.