Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

42640 miejsce

Po prostu Straszny Dwór

Radio Zet, Monika Olejnik - "Któraż to która, tej ziemi córa (...), Któraż to zrywa Boskie ogniwa, co dusze spolą z rodzinną dolą?".

Czy jest ktoś taki, kogo nie przechodzą dreszcze, gdy słyszy arię Hanki w "Strasznym Dworze"? Przecież ta Hanna i ten Straszny Dwór potrafi nas zachwycać w każdą niedzielę, a gdy z jakichś powodów nie słychać jej arii to znaczy, że prawdopodobnie jest już cisza narodowa. Cisza, spokój, aż to głęboki ton kotłów zapowiada, że na scenę strasznego dworu wchodzi ONA - Hanna, pierwsza dama tej narodowej sceny. Hanna, by jednak jak ten brylant pokazała swój kunszt, musi mieć wspaniałą oprawę.

Osoby zaproszone do tej opery to przecież same znakomitości, bo chociaż dyrygentem i główną wykonawczynią Arii jest jednak sopran Hanny O., to jednak zachwyca nas i bas Miecznika Tomasza w partii PO i wspomagający jego partię Rafał Damazy, dalej ich wierny sługa Maciej Stanisław z troszkę "ekologicznej" zielonej wyspy partii PSL i tenor Stefan Zbigniew herbu Kalisz w partii SLD i zaraz zakłócający go swoim Ruchem Pali tubalny bas Zbigniewa Janusza. Dziwna to obsada, bo chociaż wszyscy wykonawcy twierdzą, że dla każdego z nich Polska jest najważniejsza, to jednak Hanna nie zaprasza już swojej siostry Elżbiety, czyli wykreśliła już partię mezzosopranowej Jadwigi. Hanna przecież kocha tylko zwycięzców i już nie przeraża ją gość maltretujący bezbronnego kota, który jest gościem, bo teraz to ON ma przecież aż TYLE szabel. Widać z tego, że Hanna chciałaby krzyknąć - "Hej Damazy daj gwintówkę", lecz cóż tam gwintówka, gdy naprzeciw 40 szablistów Ali Baby wrogo nastawionych do czarnych charakterów.

Najznakomitszym klejnotem Hanny jest dawny płatnerz, a obecnie już Miecznik Pałacowy. Lecz ledwo Miecznik rozpoczyna swoją frazę, już Hanna w odpowiedzi przerywa mu swoją. A z oddali Stefan się wydziera "Matko moja miła", chociaż nie widać tutaj jakiegoś synowskiego podobieństwa to już w ekstazie dalej śpiewa swoje "O, matko moja miła" nie dopuszcza mnie go głosu. Hanna nie może jednak dopuścić do tego, aby jej kompozycję utworu zakłócał jakiś nieodpowiedni ton. Ona tu przecież rządzi oraz zachęca do jadła i napitków. Dziwna to zachęta skoro Hanna, co chwilę upomina gości "Nie wcinamy, nie wcinamy" licząc na to, że jak zapyta o coś gościa, to jeszcze z pełną gębą będzie fałszował swoją arię albo, co gorsze, jeszcze się zadławi. Czy jednak do tak szanownych gości nie należy się zwrócić grzeczniej, na przykład "nie opychajcie się"?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.