Pozycja materiału w rankingach:
Ta oferta brzmiała jak zaproszenie do raju. Tymczasem wrócili stamtąd szybko i bez należnych pieniędzy. Trafili na pierwsze strony francuskich gazet.
O sprawie zrobiło się głośno, kiedy na plac budowy, na którym pracowała grupa Wielkopolan, przyjechała francuska inspekcja pracy. - Jak tylko usłyszeli, że my tutaj pracujemy, zaczęli się śmiać. Przecież wyglądaliśmy jak pajace. Nie mieliśmy odzieży ochronnej, każdy pracował w tym, w czym przyjechał - opowiada Maciej Rokita z Leszna.Do pracy w Superbesse miał jechać na cztery miesiące. - Jestem murarzem i ucieszyłem się, że będę mógł dobrze zarobić. Mieliśmy tam stawiać 19 domków wypoczynkowych. To miało się opłacić, ponieważ zarobki we Francji są wielokrotnie wyższe niż w Polsce. Wyjazd miał być spełnieniem marzeń - przyznaje.
Na miejscu okazało się jednak, że warunki umowy nie zostały spełnione. - Mieliśmy otrzymać odzież roboczą, obuwie, sprzęt. Gdyby francuska część pracowników nie kupiła narzędzi, właściwie nie mielibyśmy czym pracować. Nie było też busa, który miał nas wozić do sklepu położonego osiem kilometrów dalej. Potem przez tydzień nie mieliśmy wody w hotelu. Przyszło nam się myć w pobliskim jeziorze - wspomina Maciej Rokita.
Później było jeszcze gorzej. - Kiedy przyszedł dzień wypłaty, okazało się, że na kontach nie mamy nic. Nie dostaliśmy też obiecanej diety na przeżycie. Pieniądze zaczęły napływać dopiero po kilku dniach, i to niewielkie kwoty - twierdzi. W tej sytuacji pracownicy zaczęli strajk.
Pan Maciej wraz z kolegami wrócił już do Polski. - Mieliśmy dużo szczęścia, że we Francji tak prężnie działają związki zawodowe. Tylko one traktowały nas po ludzku. Związkowcy negocjowali wypłatę wynagrodzeń i pieniądze na autobus do domu. Żandarmeria codziennie sprawdzała, czy nie wywalają nas z hotelu, który po zerwaniu kontraktu zajmowaliśmy bezprawnie - opowiada Maciej Rokita.
Ich losem zainteresowała się francuska telewizja i prasa. - Wszystkie publikacje miały podobny wydźwięk: Polacy po raz kolejny zostali oszukani we Francji - tłumaczy leszczynianin.
Nie odzyskali wszystkich pieniędzy. Ale kiedy dostawali kopertę z gotówką, prawie wszyscy mieli łzy w oczach.Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Czy na Jasnej Górze wolno mówić o Hitlerjugend? TV Trwam może
(odsłon: +608)