Pozycja materiału w rankingach:
W najbliższych miesiącach czekają nas trzy premiery, trzecich części wielkich przebojów kinowych ostatnich lat. Kolejno: 25. maja "Piraci z Karaibów: Na krańcu świata"; 29. maja "Shrek Trzeci"; 13. lipca "Ocean's Thirteen".
Tu pozwolę sobie pominąć oryginalnych twórców. Magia zielonego ogra wynika z polskiej wersji językowej stworzonej przez Bartosza Wierzbiętę i zagranej przez zespół cudownych aktorów prowadzonych przez speca od dubbingu Joannę Wizmur. Oczywiście nie umniejszam zasług oryginalnych twórców przygód osła, smoczycy, ogrów i - od drugiej części Kota w Butach. Jednak nie da się zaprzeczyć, że o wartości bajki stanowią głosy Jerzego Stuhra, Zbigniewa Zamachowskiego, czy Wojciecha Malajkata, a nawet Wojciecha Manna (siostra Kopciuszka w drugiej części Shreka) i dialogi, jakie stworzył im Wierzbięta. Zdania padające z ust bohaterów Shreka - zwłaszcza pierwszej części - weszły do mowy potocznej i dobrze się w nim zadomowiły. Każdy z Was usłyszał choć raz: "serio? serio, serio", "mam smoka (a raczej inny przedmiot) i nie zawaham się go użyć", "niech mnie ktoś przytuli", "daleko jeszcze?"? A ilu z Was użyło strategii Kota w Butach i próbowało pokornym wzrokiem zdobyć przychylność wykładowcy bądź egzaminatora? Przykłady można mnożyć. Pewne, że spora grupa Polaków ruszy w czerwcu do kin, by sprawdzić kogo w swoich dialogach tym razem obśmieje tłumacz i jak nawiąże do dzisiejszej rzeczywistości. A jak się uda - na projekcję załapie się też trochę dzieciaków. Zobacz także:
Artykuły
(14)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(5.00)
Wiek: 29 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: czasowo pracuję jak normalny człowiek; długo to nie potrwa...
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Joanna Hebda 16.04.2007 23:01
Szczerze mówiąc, to właśnie na trzecią część przygód pana Oceana czekam najmniej. O ile pierwsza część była wysmakowana i z humorem, zachowała styl dawnych filmów tego typu, to w drugiej człowiek się gubi i ginie pod natłokiem intryg, fajerwerków i miejsc, w których cała akcja się odgrywa. No cóż, już przed premierą gazety się rozpisywały, że plan "Ocean's Twelve" to jedna wielka impreza i sequel jest tylko pretekstem do objazdu po europejskich stolicach. Jakie będzie "Thirteen", zobaczymy.
Czekam natomiast z utęsknieniem na "Piratów" i "Shreka". Owszem, komercja. Ale dobra. Nie mam nic przeciwko kręceniom kolejnych części, jeśli widz się na nich dobrze bawi i ciągle zaskakują świeżością. Gdyby nie Depp, nie byłoby cyklu o Sparrowie i jego kompanach - to ten aktor przeforsował swoją wizję postaci, ratując produkcję przed staniem się kolejnym familijnym filmikiem na niedzielne przedpołudnie. Obawiam się jednak, że czwarta część to już za wiele i jeśli nie okaże się dobra, jeden z moich ulubionych aktorów odmówi.
"Shrek" natomiast bawi nieustannie. Znam pierwszą część na pamięć, a i tak zwijam się ze śmiechu oglądając ją. Jeśli tylko Wierzbięta nie stracił swojej świeżości i błyskotliwości, szykuje się kolejny świetny film animowany na który zawitam do kina nie raz i nie dwa.
Tak więc maj szykuje się kinowo.
Pozdrawiam
Przemysław Trubalski 11.04.2007 09:42
Trzeci, to znaczy mały Shrekuś? No to pewnie będzie w tłumaczeniu trochę aluzji do programu niektórych prorodzinnych partii:)
Łukasz Solski 10.04.2007 22:36
"Shrek The Third" = "Shrek Trzeci" ? Tak na bank bedzie?